Opozycja się nie podda
- Z całą pewnością reżim w Syrii padnie, to kwestia czasu. Ale dopiero po jego obaleniu poznamy skalę zbrodni dokonanych przez al-Assada - komentował w Trójce Samer Masri, rzecznik komitetu wsparcia syryjskiej rewolucji w Polsce.
Syryjczycy oddają głosy w referendum o nowej konstytucji, 26.02.2012
Foto: fot. PAP/EPA
W niedzielę 26 lutego w Syrii odbyło się referendum ws. nowej konstytucji. Prezydent Baszara al-Assada zaproponował wprowadzenie wielopartyjności oraz ograniczenie liczby prezydenckich kadencji do dwóch.
- To jest tylko przedstawienie, które ma dostarczyć tematu w czasie, gdy reżim pacyfikuje kolejne miasta - stwierdził Samer Masri, rzecznik komitetu wsparcia syryjskiej rewolucji w Polsce.
Przytaczając najświeższe dane podał liczbę 9 300 zabitych podczas strać. - Pamiętajmy, że lista zaginionych jest przerażająca, to ponad 65 tysięcy osób. Dopiero po obaleniu reżimu dowiemy się o skali tych zbrodni - podkreślił.
Jego zdaniem proponowane przez al-Assada zmiany są tylko kosmetyczne. - Nawet gdyby było kilka partii to i tak większość władzy spoczywa w rękach prezydenta. To jest reżim, to jest dyktatura, w praktyce wszystkie inne instytucje podlegają prezydentowi - dodał w Trójce.
Gość Ernesta Zozunia jest zdania, że świat boi się zaanagażować w sytuację w Syrii. - Nikt nie ma na to ochoty z dwóch powodów: po pierwsze interwencji, z własnych powodów, sprzeciwiają się Rosja i Chiny, a po drugie zbliżają się wybory we Francji i Stanach Zjednoczonych. W zły okres trafiliśmy z tą rewolucją i płacimy za to krwią -
Jakimi siłami dysponują opozycjoniści i czy mają szansę na zwycięstwo? Dowiesz się słuchając całej audycji "Trzy strony świata - 27 lutego 2012".
Audycji "Trzy strony świata" można słuchać w każdy poniedziałek i środę o godz. 16.45. Zapraszamy!
(asz)