"Dziennik z rejsu": Wszystko zgodnie z planem
- Prędkość nie jest zła, jestem bardzo zadowolony, a co najważniejsze - jest dobry kierunek - donosi zadowolony kpt. Roman Paszke, który wyruszył już w samotny rejs dookoła świata.
Kpt. Roman Paszke na Gemini 3
Foto: fot. PR/Marcin Łukawski
Już na początku trasy katamaran Polaka ma przewagę w stosunku do podróży Jean-Luca Van Den Heede, który w 2004 ustanowił rekord w rejsie samotniczym dookoła świata.
- Na tym etapie to porównanie o niczym nie świadczy. - Wszystko zależy od tego jak będzie z prędkością, kiedy się skończą passaty, jak będzie na półkuli południowej i jak długo zajmie mi pierwszy poważny punkt, który powinieniem ominąć, czyli Przylądek Horn - wyjaśnił w trakcie rozmowy z Kubą Strzyczkowskim.
Obecny w studiu Robert Janecki, towarzysz kapitana w wielu rejsach podkreślił, że Roman Paszke będzie musiał sprostać nie tylko wodzie i wiatrowi, ale także wszystkim pracom naprawczym na jachcie, który jest skomplikowaną jednostką. - Przygotowania trwały trzy lata, to była praca nad jachtem, nad znalezieniem pieniędzy, partnerów, wzruszyłem się więc, kiedy w końcu wypłynął z Las Palmas.
Gość Kuby Strzyczkowskiego jest odpowiedzialny za optymalizację trasy jachtu, czyli przeprowadzenie Gemini 3 jak najszybciej, jak najkrótszą trasą, ale też jak najbezpieczniej do celu.
Kiedy katamaran znajdzie się na wysokości Zielonego Przylądka? Dowiesz się słuchając całego "Dziennika z rejsu, 16 grudnia 2011".