Dyniowy mistrz!
On chudnie, one przybierają na wadze. Ostatnia wyhodowana przez pana Jana dynia osiągnęła 580,5 kg, co stanowi obecnie rekord Polski. - Czuję się mistrzem - przyznaje Jan Styra w Trójce i zdradza hodowlane sekrety...
Foto: (fot. sxc.hu)
A zaczęło się niewinnie - od łopaty i nasionka niewiadomego pochodzenia.
- Ja ważyłem 97 kg i postanowiłem zejść do normalnej wagi, ale zamiast specjalnych przyrządów kupiłem łopatę i schudłem 20 kilo. To mój najlepszy trener - opowiada w reportażu.
Na skopanej ziemi Jan Styra ze Zdzieszowic na Górnym Śląsku zaczął hodować dynie jadalne ze względu na ich wartość odżywczą. - Najpierw wyhodowałem takie zwykłe dynie, a później przypadkowo kupiłem jedno ziarenko dyni olbrzymiej i od razu wyhodowałem 250-kilogramową, gdy wtedy rekord Polski wynosił 179 - wspomina początki swojej dyniowej przygody.
Do tej pory już 9 z jego owoców ważyło ponad 400 kg, w tym jedna przekroczyła 500 kg. Ta wyjątkowa otrzymała nawet imię - Jastyrka. Podczas tegorocznych Dyniowych Mistrzostw Europy została uznana przez jury za najładniejszą dynię zawodów (rekordzistki nie były tak kształtne i nie miały tak zdrowej skóry), a pod względem ciężaru zajęła czwarte miejsce.
- Chciałbym wyhodować rekord świata, ale to nie jest takie proste. Nabywałem doświadczenia i wiedzy przez lata, bo na TAAAKĄ dynię trzeba pracować dłużej - mówi z uśmiechem.
Zdaniem pana Jana nie jest wykluczone, że już niedługo rekordem świata wśród dyń olbrzymich będzie tona.
Do czego dyniom potrzebne są pierwotniaki i algi morskie? Dlaczego Pana Jana nazywają zdzieszowickim Indianinem? Wszystkiego dowiesz się słuchając całego reportażu Magdaleny Szybińskiej "Taaka dynia".