Port prawdziwych śmiałków

- Niemal każdy żeglarz, którego spotykamy na kei w porcie w Lorient, to ktoś, kto opłynął przynajmniej raz świat dookoła - mówi kpt. Roman Paszke, który wkrótce zamierza uczynić to najszybciej w historii.

Port prawdziwych śmiałków

Roman Paszke

Foto: Fot.: Marcin Łukawski/Polskie Radio

"Zapraszamy do Trójki - ranek" 23.11.2011
+
Dodaj do playlisty
+

Kapitan Roman Paszke przygotowuje się do bicia rekordu świata w żegludze wokółziemskiej ze Wschodu na Zachód. Do 26 listopada przeprowadza testy w okolicach francuskiego Lorient. To ostatni port przed startem. Na miejscu te przygotowania obserwuje z bliska specjalny wysłannik Trójki, Marcin Łukawski.

Lorient to idealne miejsce dla żeglarzy. Jest tu jest wszystko, czego potrzebują prawdziwi śmiałkowie. - To nie marina z pięknymi, kosztownymi jachtami, które służą przede wszystkim do tego, by się na nich pokazać. Tu są najszybsze łodzie na świecie i ludzie, którzy potrafią z nich korzystać - mówi korespondent Trójki.

W porcie Lorient znajdują się gigantyczne bunkry. Wpływały do nich niemieckie okręty podwodne w czasie II wojny światowej. - W Lorient znajdowała się wówczas jedna z głównych baz naprawczych okrętów podwodnych - mówi kapitan. Kilka lat temu przeprowadzono nawet referendum, czy te bunkry mają być zlikwidowane, czy zostać. Większość mieszkańców opowiedziała się za ich pozostawieniem.

Roman Paszke podczas próby bicia rekordu będzie płynął sam, ale teraz tzw. ekipa brzegowa przygotowuje katamaran. - Uwijają się jak w ukropie. Wczoraj przyszedł nowy żagiel; instalowanie go na gigantyczny maszt to było przedsięwzięcia na ponad pół dnia - relacjonuje Marcin Łukawski. Przypomnijmy, że katamaran ma prawie 30 metrów długości, a wysokość masztu wynosi aż 33 metry.

Trójka - patron medialny rejsu - będzie także przedstawiała w każdy piątek po godzinie 17.00 "Dziennik z rejsu", w którym Roman Paszke osobiście opowiada o wyprawie.

Więcej informacji o rejsie pod tym adresem.