Złamać tabu, ocalić nadzieję

- Dzieci są fascynujące, chcą rozwiązywać problemy, nie poddają się, są głodne życia, tego możemy się od nich nauczyć. Książki mają pomóc podejść do trudnych tematów zarówno im, jak i dorosłym - mówi Svein Nyhus, pisarz i ilustrator.

Złamać tabu, ocalić nadzieję

Ilustracja z książki "Grzeczna"

Foto: il. Svein Nyhus/mat. promocyjne

"Klub Trójki", 16 listopada 2011
+
Dodaj do playlisty
+

Dla pisarza i ilustratora Sveina Nyhusa książki są pretekstem do podjęcia trudnych tematów, ale przede wszystkim pośrednikiem ułatwiającym "przetrawienie" spraw, które często objęte są tabu. 

Podmiot zastępczy

- Łatwiej jest znosić smutek bohatera, niż własny. Na przykład w książeczce "Tato!" mały chłopiec jest reprezentantem dla tęsknoty samego dziecka. Książka nie jest niebezpieczna, nie dotyczy ich samych - wyjaśnił goszcząc w "Klubie Trójki". Podobnie jest ze sprawami wstydliwymi czy bolesnymi szczególnie, gdy dorośli nie wiedzą, jak z dzieckiem o tym rozmawiać.

Nyhus, który wraz z żoną, poetką Gro Dahle, opublikował już serię książeczek podkreślił, że poszczególne z nich nie pasują do wszystkich dzieci i nie do każdej sytuacji. - Niektóre książki dla dzieci mają być tabletkami nasennymi - chodzi o to, by dziecko przy ich czytaniu jak najszybciej zasnęło. Inne mają otworzyć oczy, pozwolić dziecku spojrzeć szerzej na pewne sprawy - wyjaśnił.

Złamać każde tabu?

Gość Dariusza Bugalskiego zauważył, że tylko część książek ze skandynawskiej literatury porusza tematy trudne, smutne. - W Norwegii mamy dużo rozrywki i tytułów komercyjnych, popularnych. Dobrze jednak, jeśli pojawia się odmienność, inny smak. Sama słodycz po pewnym czasie zaczyna być nudna - mówił.

Przyznał, że smak tych trudniejszych może być gorzki, ale być może dzięki temu bardziej się je zapamiętuje? - Ważne, by być rozważnym i ostrożnym. Wszystko zależy nie od samego tematu, ale formy w jakiej on zostanie opowiedziany i sposobu w jaki zostanie podjęty. Należy dać dziecku bezpieczeństwo, spokój osoby dorosłej. Norweskie książki dla dzieci mogą dotyczyć czegokolwiek, ale nadzieja nie powinna być odebrana, powinien ją zawierać koniec książki - powiedział z mocą.

"Tato!" opowiada o nieobecności jednego z rodziców, "Grzeczna" pokazuje skutki wzorowego zachowania, a "Włosy mamy" podejmują temat depresji. - Moja żona chciała opisać coś, co uważa za bardzo ważne. Ośmielić się mówić o chorobach psychicznych u rodziców, bo gdy się o tym dyskutuje, temat może stać się łatwiejszy. Nie ma tu gotowego przepisu jak rozwiązać problem, ale łatwiejsze może być przybliżenie sobie do tematu tak, niż czytając medyczną broszurę - wyjaśnia Svein.

Pozostaje tajemnica

Niektórzy z bohaterów nie są nazwani, skategoryzowani. Pomocnika z "Włosów Mamy" można uznać za Freuda lub Boga, zależnie od skojarzeń. - Chciałem, by książki były bogatsze niż to, co sam zdołam zrobić. Zrobiłem to celowo, pozostawiłem otwartą przestrzeń, by ludzka wyobraźnia przekroczyła to, o czym piszę - podsumował.

Jego zdaniem Sztuka musi być czymś większym, niż to, co widzimy, a Książki bogatsze, niż to, co napisał autor.

 

Czy można napisać książkę dla dzieci o takich wydarzeniach, jakie miały miejsce na wyspie Utoya? Czym jest zło i jak wychowywać dzieci? Odpowiedzi na te oraz inne pytania frapujące zarówno dzieci jak i dorosłych znajdziesz słuchając całej audycji "Klub Trójki, 16 listopada 2011".

Rozmowę tłumaczyła Magdalena Solarek.

/



Zapraszamy także także do przeczytania wywiadu z pisarzem, który w Polsce prowadzi warsztaty plastyczne dla dzieci i spotkania w ramach projektu "Tabu w sztuce dla dzieci". 


Audycji "Klub Trójki" można słuchać od poniedziałku do czwartku o 21. Zapraszamy.

(asz)