The Horrors w Warszawie
- Ich płyta "Skying" jest piękna, ich koncerty znakomite, a rozmowa z nimi to sama przyjemność – przekonuje Anna Gacek w Trójce. Przed polskim koncertem The Horrors (15 listopada) posłuchajcie wywiadu ze słynną brytyjską grupą rockową.
The Horrors
Foto: Fot.: mat. promocyjne
Basista zespołu The Horrors, Rhys Webb w "Atelier" opowiadał o nowej płycie, współpracy z wytwórnią XL oraz o tym, jak wygląda ich własne studio, które zbudowali niedawno i dlaczego zwolnili producentów, gdy uznali, że potrafią sami mieć 100-procentową kontrolę nad swoją muzyką. - Zrobiliśmy wszystko sami. To pewnie była odważna decyzja, ale byliśmy pewni siebie, tego, że czas podjąć takie wyzwanie. Wiedzieliśmy, że damy sobie radę, bo byliśmy już wcześniej bardzo zaangażowani w produkcję naszych płyt, szczególnie poprzedniej – opowiada Rhys Webb.
Zamknęli się we własnym studiu ze świadomością, że mogą tam siedzieć cały dzień i całą noc. Do woli eksperymentować i wcielać w życie najśmielsze nawet pomysły i to właśnie ten komfort był dla nich najważniejszy. Początkowo płytę nagrywali na wsi, ale prędkowyszło na jaw, że: - Ciągnie nas do dużego miasta, do gwaru, do miejskiego krajobrazu. Narodził się pomysł, by jednak wrócić do Londynu. To jest po prostu fajne móc być w Londynie, czy w każdym innym dużym mieście – mieć swoje miejsce, swoje sprawy, czasem wyrwać się nocą na porządną imprezę. To jest świetne uczucie skończyć pracę nad tym, co właśnie robisz i po całym długim dniu iść nocą ulicą z uśmiechem na twarzy i nie mogąc doczekać się powrotu do studia – przekonuje Rhys Webb.
Historia pewnego plakatu
Nowe studio wymagało pracy całego zespołu, także nad …wystrojem. - Poprosiliśmy fanów o zdjęcia, które mogłyby znaleźć się na ścianach studia. Te zupełnie wyjątkowe pochodzą od młodej nauczycielki, która często przychodzi na nasze koncerty. Uczy ośmioletnie dzieci, zagrała im kiedyś "Sea Within A Sea" i poprosiła, by namalowały, co wtedy czują. Dostaliśmy 20 niesamowitych abstrakcyjnych dzieł, zainspirowanych naszą muzyką! – opowiada basista. I zdradza też, że w planach na ścianie było też miejsce na: - Plakat z polskiego filmu z lat 70., który znalazłem gdzieś na pchlim targu, ale nigdy nie przyniosłem go ze sobą do studia, na razie wisi w mojej sypialni – wyznaje muzyk w rozmowie z Anną Gacek.
Wytwórnia XL dla The Horrors okazała się znakomita, ponieważ obyło się bez wtrącania, wpadania do studia, by sprawdzić jak przebiegają nagrania, czy ingerencji w okładkę płyty. Weeb podkreśla: - Pozwalają nam być samodzielnym zespołem. Tutaj, inaczej niż w dużych wytwórniach, wierzy się w kapele, z którymi podpisało się kontrakt, nie ma przymusu potężnego sukcesu na listach przebojów, muzycy tu z natury są alternatywni. W XL dają ci czas na ewolucję, na kroki do przodu, a gdy przychodzi czas, że potrzebujemy ich pomocy – są.
Dlaczego kawałek "See within a Sea" jest przełomowy w karierze grupy i co w nim jest tak niesamowitego, że publiczność pod każdą szerokością geograficzną reaguje na niego tak samo, dowiesz się słuchając całej rozmowy Anny Gacek z Rhysem Webbem - "Atelier, 30 października 2011".
(ed)