Bańki mydlane i sznurówki nie przejdą

Ponad jedna trzecia z nas regularnie robi zakupy na bazarach i ulicznych straganach. Tymczasem pod koniec sierpnia posłowie przegłosowali zmiany w kodeksie wykroczeń. Czy na ich skutek uliczny handel zaniknie?

Bańki mydlane i sznurówki nie przejdą

Foto: sxc.hu

"Za, a nawet przeciw", 12 września 2011
+
Dodaj do playlisty
+

Chyba w każdym polskim mieście zakupów można dokonać nie tylko w osiedlowych czy wielkopowierzchniowych sklepach, ale także na ulicy. Dla niektórych małe bazarki, a nawet pojedyncze uliczne stoiska mają swój urok. Przeciwnicy zwracają uwagę na zaśmiecanie przestrzeni bądź niesprawiedliwość wynikającą z niepłaconych przez nielegalnych handlarzy podatków czy opłat targowych.

W miejscach często odwiedzanych przez turystów dużą rolę odgrywa także walor estetyczny. - Zarówno przyjezdni, jak i mieszkańcy Zakopanego uważają, że Krupówki przypominają bazar, którym nie powinny być - powiedział Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. Samorządowiec podkreśla, że handlarze - kierując się chęcią maksymalizacji zysku - uważają Krupówki za najbardziej atrakcyjne miejsce do pracy. - Są w błędzie. Pod Gubałówką, gdzie chcemy zgromadzić drobny handel, ruch jest ogromny - podkreślił.

Zdaniem zastępcy burmistrza każdy samorząd, jako zarządca ulic ma prawo decydować o ich wyglądzie. - Jeżeli w Zakopanem ktoś będzie sprzedawał artykuły tradycyjne charakteryzujące region, to taki handlarz uzyska zezwolenie zarządcy, ale ktoś kto sprzedaje sznurówki, albo bańki mydlane, które lądują na gościach ogródków kawiarnianych, raczej nie - wyjaśnił.

Cezary Kaźmierczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców przypomniał, że "rewolucja szczękowa", czyli rozwój handlu w metalowych budkach, bardzo pomogła Polakom przejść zmianę ustroju. - Znalazło w nich zatrudnienie miliony osób zwalnianych z państwowych molochów. - W wielu miastach zachodnich można handlować na ulicach. Jest to do rozwiązania, jeśli ma się dobrą wolę - zaznaczył. Jego zdaniem proponowane zmiany w przepisach, które dopuszczają konfiskatę mienia, nie zmienią nic, spowodują jedynie wzrost ceny.


Czy wyznaczenie specjalnych miejsc to złoty środek, który pogodzi handlarzy i włodarzy miast?

Zapraszamy do wysłuchania bardzo ciekawej dyskusji z udziałem słuchaczy oraz ekspertów: Paweł Orłowski (PO), Hubert Woźniak z Organizacji Producentów Owoców Rajpol, Tomasz Kowalski - rzecznik VI Oddziału Terenowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy, dr Janusz Grobicki - ekspert Centrum im. Adama Smitha.

Zapraszamy także do przeczytania artykułu Tomasza Molgi "Rekiny ze szczęk" w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

Karę grzywny oraz możliwość przepadku towaru za handel poza miejscem wyznaczonym przewiduje uchwalona przez Sejm nowelizacja Kodeksu wykroczeń. Teraz dokumentem zajmie się Senat.

(asz)

Przejdź do strony głównej