Powstanie musiało wybuchnąć

- Po 5 latach okupacji, po 5 latach mordów, łapanek, wywożenia do Oświęcimia, wywożenia na roboty, po tragedii getta, którą warszawiacy widzieli, nastroje były bardzo bojowe, szczególnie wśród młodzieży - mówił Robert Markiewicz z Muzeum Powstania Warszawskiego.

Powstanie musiało wybuchnąć

Powstańcy w Warszawie. Fot. Jerzy Tomaszewski/Wikimedia Commons

"Klub Trójki", 1 sierpnia 2011
+
Dodaj do playlisty
+

Gość Jerzego Sosnowskiego podkreślił, że młodych ludzi przez całą okupację przygotowywano do tego, że  w końcu chwycą za broń. - I to nie jako regularna armia, tylko właśnie armia powstańcza – mówił Robert Markiewicz.

Sam fakt wybuchu powstania nie był dla Niemców zaskoczeniem, jednak jego rozmiar już tak. – To, że z każdej warszawskiej bramy wybiegali młodzi ludzie, atakowali blisko 500 obiektów w róznych częściach miasta – mówił gość "Klubu Trójki". Jego zdaniem być może dowódcy powstania popełnili błąd i powinni byli bardziej skoncentrować siły.  - Można było zająć jeden most, jedną centralę telefoniczną, skupić się na jakimś szczególnym odcinku frontu, a nie rozpraszać siły po całym mieście – zauważył.

1 sierpnia poniesiono olbrzymie straty, zginęło 2 tys. powstańców. - Jeżeli uznamy, że uzbrojonych było ok. 3 tys., góra 3,5 tys. (z tymże niektórzy byli uzbrojeni w butelki z benzyną, granaty własnej produkcji) to ta porażka była dosyć dotkliwa. To, że powstanie załapało drugi oddech, należy zawdzięczać postawie warszawiaków, którzy wychodzili na ulice, wieszali białe flagi, pomagali budować barykady – tłumaczył gość "Klubu Trójki".

Na początku postawa  ludności cywilnej wobec powstania była euforyczna.  – Cywile czekali z utęsknieniem momentu, kiedy Niemcy zostaną w taki czy inny sposób z Warszawy wypędzeni. Naprawdę wszyscy mieli już dosyć okupacji – tłumaczył Robert Markiewicz. Z czasem jednak, jak zauważył gospodarz audycji, ta entuzjastyczna postawa ludności cywilnej przeszła wręcz w nienawiść wobec powstańców i potem w końcu września i początku października w współodczuwanie  i wspólne przeżywanie nieszczęścia, znów powróciła życzliwość wobec żołnierzy.

Gość Trójki przypomniał, że powstanie miało trwać trzy doby. - Liczono, że w ciągu tych trzech dni Armia Czerwona przejdzie przez Wisłę i zajmie Warszawę. Jeżeli ktoś by 1 sierpnia wiedział o tym, jak to powstanie się potoczy, to myślę, że do niego by nie doszło – stwierdził.

"Klub Trójki" na naszej antenie - od poniedziałku do czwartku o godzinie 21.00.

(pg)