Islandia jednak chce do Unii

- Niezależnie od przebiegu negocjacji, najtrudniejszą kwestią będzie przekonanie społeczeństwa islandzkiego, by w referendum zagłosowali za wejściem do Unii Europejskiej - twierdzi Gniewomir Kuciapski z z Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi.

Islandia jednak chce do Unii

Reykjavík

Foto: fot. Wikipedia

Rozmowa z Gniewomirem Kuciapskim
+
Dodaj do playlisty
+

- Przez ostatnie dwa lata Islandia doświadczyła głębokiej recesji gospodarczej i spadku PKB, a zadłużenie niewiarygodnie wzrosło, co może spowodować, że proces akcesyjny do Unii będzie nieco odciągnięty w czasie - wyjaśnił w "Trzech stronach świata".

Po kryzysie finansowym Islandia zmieniała zdanie na temat Unii i dziś rozpoczęła negocjacje akcesyjne do Wspólnoty. – Tam często słychać głosy powoływania się na swoich sąsiadów. Norwegia miała dwa podejścia do UE, nie zdecydowała się, Wyspy Owcze nie są w Unii, a Grenlandia z niej wyszła. Islandczycy są bardzo związani z poczuciem niezależności i samodzielności – tłumaczy Gniewomir Kuciapski dotychczasową niechęć tego kraju do przyłączenia się do Wspólnoty.

Islandzki minister spraw zagranicznych Ossur Skarphedinsson powiedział, że podczas polskiego przewodnictwa w drugiej połowie roku Reykiavik chce otworzyć połowę z 35 rozdziałów negocjacyjnych. - Dwa będą bardzo trudne - to rolnictwo i rybołówstwo – powiedział dziś w Brukseli.

Gniewomir Kuciapski potwierdził, że rybołówstwem jest głównym źródłem utrzymania dla Islandii. – Nie należy zapominać o energetyce, o przemyśle preprecyzyjnym czy hutach aluminium, ale rybołówstwo jest sprawą rodzinną - podkreślił.

W audycji można także usłyszeć relację Beaty Płomeckiej z pierwszego dnia akcesyjnych rozmów w Brukseli.

Audycji "Trzy strony świata" można słuchać w poniedziałki i środy o 16.45.