Mama Nieidealna trochę się boi, a trochę nie...
- Dzisiejszy odcinek ułożył się nieco inaczej, niż planowałam. Nie żałuję, tak naprawdę wolę improwizację - pisze Agnieszka Szydłowska w kolejnej odsłonie autorskiego cyklu "Mama Nieidealna".
Foto: Glow Images/East News
Zresztą, która mama nie musi improwizować? To kolejna bardzo ważna umiejętność. Dzisiaj jednak chciałabym opowiedzieć o strachu, o "baniu się", które występuje zarówno po stronie dzieci, jak i ich rodziców.
Jurek stosuje ostatnio niezwykle trafną kategorię do opisu świata. Rzeczy są trochę takie, a trochę inne - przedstawienie było trochę brzydkie, trochę ładne, w przedszkolu byłem trochę grzeczny, a trochę niegrzeczny... Ten sposób opisywania sprawdzi się w dzisiejszym odcinku "Mamy Nieidealnej".
Jurek boi się burzy i fajerwerków. Bardzo ich nie lubi i kropka! Mnie fascynują najbardziej te rzeczy, których trochę się boi, a trochę je lubi. Tak jest ze "strasznymi" ilustracjami w książkach (straszny jest obrazek z dinozaurem mięsożernym, który ewidentnie się czai i ma kaprawe oczka), tak jest z niektórymi scenami w naprawdę łagodnych bajkach (piraci są pociągający, ale ogląda się ich przez palce na twarzy), tak jest, gdy pojawia się ktoś przebrany za ducha (swoją drogą cioteczna siostra Jurka unika wszystkich "przebranych", zamówionego na Wigilię Św. Mikołaja nie możemy przy niej nawet wspominać). Mój syn zasłania oczy, trzyma mnie mocno za rękę, ale za nic nie pozwoli ominąć strony czy wyłączyć bajki!
Przeprowadzone na potrzeby dzisiejszego odcinka "badania terenowe" potwierdziły, że dzieci często mają lęki, z którymi chcą się konfrontować, wracać do nich... Czy zatem dzieci lubią się bać?
- Ja nie powiedziałabym, że dzieci lubią się bać. Strach jest po prostu jedną z emocji, które poznają. Natomiast nieunikanie obiektów lękotwórczych oraz chęć powtarzania takiego doświadczenia wynikają ze sposobu, w jaki dzieci sobie radzą: przez powtarzanie, odgrywanie scenek, opowiadanie wiele razy - podpowiada psycholog Joanna Mendecka.
Intuicyjnie wybrałam towarzyszenie Jurkowi w "baniu się". Nie ośmieszam, nie przekonuję, nie wartościuję. Skoro już trzeba wracać do tego obrazka z kaprawym oczkiem, wracamy do niego razem. Wiadomo - razem łatwiej.
Z potworów pod łóżkiem, piratów, a nawet lęku przed mięsożernym dinozaurem można wyrosnąć. Ale nie wyrastamy z bania się. Dorosłość ma swoje lęki, moim - wręcz zwierzęcym - jest strach, że ktoś mógłby skrzywdzić moje dzieci. Albo że może nas dopaść choroba, nieuleczalna. Czasami nocą zalewają mnie takie złe myśli i paraliżuje lęk. Jednak jestem przekonana, że kiedy stajemy oko w oko z lękiem, musimy działać i na tym się skupić.
Dwie mamy, które dzisiaj przedstawiam - Marysię, tłumaczkę i mamę Doroty, a także Dorotę, dziennikarkę i mamę Piotrka oraz Michała - łączy antologia "Macierzyństwo bez lukru". Dorota Smoleń jest jej pomysłodawczynią, Marysia jedną z autorek, które przekazały do zbioru swoje teksty. Teksty o macierzyństwie. Pochodzące z blogów pisanych przez mamy na różnym etapie wtajemniczenia: najmłodsza stażem ma 4-miesięczne dziecko, a najstarsza właśnie została babcią! Życiowa, nie zawsze poprawna politycznie, a z pewnością nie pasująca do reklam produktów dziecięcych książka. Powstała, by pokonać lęk i pomóc. Małemu Mikołajowi, który rehabilitacji potrzebuje każdego dnia. Rodzicom Mikołaja, którzy dzielnie walczą o ułatwienie życia nieuleczalnie choremu synowi.
"Macierzyństwo bez lukru" nie jest bajkowym poradnikiem. Także dlatego serdecznie je polecam.
Lęki są różne, dzieci i dorośli mają własne. Ale, kiedy patrzę w oczy Mikołajka, nie czuję lęku.
Agnieszka Szydłowska (agnieszka.szydlowska@polskieradio.pl)
Aby posłuchać audycji, wystarczy kliknąć ikonę dźwięku w boksie "Posłuchaj" po prawej stronie.
O formę "Mamy Nieidealnej" dba tata Małgosi Adam Sobieraj (adam.sobieraj@polskieradio.pl)