"Mury". Utwór, który wymknął się Jackowi Kaczmarskiemu

"To największa porażka w moim artystycznym życiu" - stwierdził Jacek Kaczmarski mówiąc o utworze "Mury". Historię piosenki, która zaczęła żyć własnym życiem, przypomniał Michał Margański.

"Mury". Utwór, który wymknął się Jackowi Kaczmarskiemu

Jacek Kaczmarski

Foto: PAP/Piotr Polak

Piosenkę, o której tym razem opowiedział Michał Margański w cyklu "Ponad Czasem", Jacek Kaczmarski napisał w 1978 roku. Pierwotnie wykonywał on ten utwór z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim. Dopiero kilka lat po pierwszych występach numer trafił na płyty i kasety.

Historia "Murów" rozpoczyna się jednak wiele lat wcześniej, a na liście autorów piosenki, choć tekst napisał sam Kaczmarski, należy wskazać dwie osoby. Muzykę i oryginalną wersję piosenki, jeszcze pod koniec lat 60. XX wieku, skomponował bowiem kataloński pieśniarz Lluís Llach.

Posłuchaj audycji Trójki

Jednostka kontra ruchy masowe

Lluís Llach to pieśniarz i wolnościowiec sympatyzujący z ruchem walczącym o autonomię Katalonii i demokrację organizacją Els Setze Jutges. - Na uwagę zasługuje tutaj również owa nazwa. "Setze jutges" to jest początek zdania, którego nie potrafią wymówić Hiszpanie. Oznacza ono, że szesnastu sędziów zjada wnętrzności powieszonego skazańca. To ważne zdanie pokazujące, że większość niszczy w bestialski sposób jednostkę - zaznacza Michał Margański.

Utworem "L’estaca" Jacek Kaczmarski zainteresował się dekadę po jego powstaniu, w 1978 roku. Inspirując się muzyką i tekstem stworzył reinterpretację pieśni. - W moim zainteresowaniu jest przede wszystkim człowiek przegrany, słaby, pokonany. Ponieważ siłą rzeczy twórca jest jednostką, twórczość powinna się zajmować tragediami jednostki - mówił Jacek Kaczmarski w materiale przypomnianym w cyklu "Ponad Czasem".

- Lluís Llach wykonywał ją podczas jednego z wieców zorganizowanych właśnie z okazji uzyskania autonomii przez Katalonię. Śpiewało z nim tę pieśń kilkanaście tysięcy widzów. Tam treść była zupełnie inna niż to, co teraz zaśpiewam, była zupełnie inna. Fakt śpiewania chóralnie przez kilkanaście tysięcy ludzi jednej pieśni podsunął mi myśl, że z tą pieśnią na ustach wyjdą razem, trzymając się za ręce z tego wiecu, i trudno przewidzieć co zrobią - tłumaczył z kolei jeden z Bardów "Solidarności" przed wykonaniem "Murów".


Mury zamiast pala oraz odwrotna interpretacja utworu

"Mury" zaczęły jednak żyć własnym życiem. W okresie PRL-u utwór przeniósł się z dramatu jednostki na wielomilionową "Solidarność". - Jest to utwór antyrewolucyjny; mówiący o moim przerażeniu masami ludzkimi i mojej nieufności do ruchów masowych. A został ten utwór odczytany jako hymn ruchu masowego. To jest największa porażka artystyczna w moim życiu - oceniał Jacek Kaczmarski.

- Jacek (Kaczmarski - red.) zręcznie zmienił pal, który w Katalonii był symbolem zniewolenia na mury, które z kolei w Polsce są symbolem bardzo czytelnym - tłumaczył Filip Łobodziński. Dziennikarz i muzyk na przełomie lat 70. i 80. był on studentem iberystyki oraz świadkiem narodzin "Murów". - Zmienił tonację na e-moll, która jest tonacją bardziej heroiczną, posągową; mniej się nadaje do śpiewania chóralnego.

Należy dodać, że "L’estaca" trafiła nie tylko do Polski. Poza "Murami" pieśń Llacha doczekała się wersji w językach francuskim, rosyjskim czy białoruskim. - Śpiewano ją w innych krajach, co pod każdym względem zmieniło intencje autorów pokazując, że dzieło należy czasem traktować niezależnie od twórcy, w tym niezależnie od jego prywatnego życia - komentuje Michał Margański.

Kamil Kucharski