"Czekamy, czekamy". O utworze "Centrala" zespołu Brygada Kryzys
Michał Margański w cyklu "Ponad czasem" opowiada o utworach ważnych w czasach PRL-u. Tym razem wysłuchaliśmy historii o "Centrali" zespołu Brygada Kryzys.
Koncert zespołu Brygada Kryzys w 2003 roku. Na zdjęciu Tomasz Lipiński
Foto: Rafał Nowakowski/PAP
Muzyka w PRL-u była czymś znacznie więcej niż tylko rozrywką. Bywała narzędziem propagandy, językiem buntu, sposobem na odreagowanie szarej codzienności, przestrzenią wolności i miejscem, w którym rodziły się marzenia o świecie po drugiej stronie żelaznej kurtyny. To właśnie tę historię opowiada najnowsza wystawa "Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle" w Muzeum Historii Polski w Warszawie. Przy ekspozycji pracował między innymi dziennikarz Trójki Piotr Metz.
Posłuchaj audycji Trójki:
- "Ponad czasem". Michał Magrański opowiada o "Centrali" Brygady Kryzys
- Wszystkie wydania cyku "Ponad czasem"
Historię tych piosenek poznajemy także w nowym cyklu Michała Margańskiego "Ponad czasem". Opowieści o utworach z czasów PRL-u można posłuchać od poniedziałku do czwartku po godzinie 10 w ramach pasma "Dobrego dnia!" (9.00-12.00).
"Centrala" Brygady Kryzys
Tym razem Michał Margański opowiedział o "Centrali" zespołu Brygada Kryzys. Słowa do utworu napisał Tomasz Lipiński, a muzykę skomponował Robert Brylewski. To pierwszy singel zespołu, który został nagrany w 1982 roku.
"Czekamy, czekamy, czekamy, czekamy" - to najbardziej charakterystyczne słowa utworu Brygady Kryzys. Bardzo zasadne, ponieważ w PRL-u, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych, wciąż na coś czekano.
Pracownik w fabryce, w myśl zasady - czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy, czekał aż skończy się zmiana. W biurach i urzędach też czekano, żeby nie wyjść zbyt wcześnie, bo kierownik czekał na takie sytuacje. Pozory były bardzo ważne w tamtym czasie.
Po pracy, a pracowali wszyscy, czekano w kolejce. Często się w niej stało, nie wiedząc, za czym kolejka ta stoi.
Subkultura punkowa
Często uciekano w swój świat, a świat od połowy lat 70. proponował subkulturę punkową, która na przełomie lat 70. i 80. dotarła do Polski. Przejawy punka widoczne były na różnych płaszczyznach. Oczywiście najważniejsza była prosta, ale głośna muzyka, ale równie ważne były fryzury, ubrania i ręcznie robione czasopisma.
- Gazetkę punkową robiło się jako kolaże wycinane z gazetek - tak opowiadał o punkach w Polskim Radiu pisarz i dziennikarz Paweł Dunin-Wąsowicz. - Wynalazki takie jak ksero pozwalały takie rzeczy powielać w łatwy sposób. (...) To były czasy przed komputerami, ale wystarczały nożyczki, klej i jakieś pomysły. Moda też była bardzo improwizowana i raczej motyw przekupowania różnych rzeczy agrafką czy farbowania rzeczy - mówił Dunin-Wąsowicz.
Czytaj także:
- Nieoficjalny hymn Solidarności. O "Psalmie stojących w kolejce"
- "Małgośka", "Parostatek" czy "Centrala"? Plebiscyt na najlepszą piosenkę PRL-u
- Nowa wystawa w Muzeum Historii Polski. O muzyce w czasach PRL
Ewelina Kołaczek