"Z nikim nieporównywalna". Ewa Demarczyk i jej "Grande Valse Brillante"

W "Ponad czasem" Michał Margański zabiera słuchaczy Trójki do czasów PRL-u. Tym razem dziennikarz opowiedział o "Grande Valse Brillante" Ewy Demarczyk. - Piosenki moje są dramatyczne w różny sposób - mówiła artystka.

"Z nikim nieporównywalna". Ewa Demarczyk i jej "Grande Valse Brillante"

Ewa Demarczyk na zdjęciu z 1967 roku

Foto: Henryk Rosiak/CAF/PAP

Muzyka w PRL-u była czymś znacznie więcej niż tylko rozrywką. Bywała narzędziem propagandy, językiem buntu, sposobem na odreagowanie szarej codzienności, przestrzenią wolności i miejscem, w którym rodziły się marzenia o świecie po drugiej stronie żelaznej kurtyny. To właśnie tę historię opowiada najnowsza wystawa "Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle" w Muzeum Historii Polski w Warszawie. Przy ekspozycji pracował między innymi dziennikarz Trójki Piotr Metz.

Posłuchaj audycji Trójki:

Historię tych piosenek poznajemy także w nowym cyklu Michała Margańskiego "Ponad czasem". Opowieści o utworach z czasów PRL-u można posłuchać od poniedziałku do czwartku po godzinie 10 w ramach pasma "Dobrego dnia!" (9.00-12.00).

"Ponad czasem". O utworze "Grande Valse Brillante"

W 1964 roku "Grande Valse Brillante" przyniósł Ewie Demarczyk drugą nagrodę podczas Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie. Płytę z tym utworem wydano w 1967 roku. Na albumie znalazło się 10 utworów do muzyki Zygmunta Koniecznego. Na okładce płyty krytyk, tłumacz i prozaik Juliusz Kydryński pisał tak: "Kariera Ewy Demarczyk to coś najbardziej zdumiewającego w dziejach estradowych karier, ale też Ewa Demarczyk jest najbardziej zdumiewającym zjawiskiem w dziejach naszej estrady. Jest z nikim nieporównywalna".

Właściwie wszystko zaczęło się w Piwnicy pod Baranami, do której Ewa Demarczyk dołączyła po rozpoczęciu kariery w kabarecie Cyrulik Akademii Medycznej w Krakowie. To właśnie w Piwnicy pod Baranami Ewa Demarczyk poznała kompozytora Zygmunta Koniecznego. - "Grande Valse Brillantenapisałem, zanim poznałem Ewę, myśląc o tego typu ekspresji. Spotkaliśmy się w sytuacji idealnej. Ja potrzebowałem tego typu wykonawczynię, a ona taką była - wspominał Zygmunt Konieczny.

- Pasjonuje mnie wszystko, co jest związane z ekspresją, z wyrazem, z nastrojem. W związku z tym piosenki moje są dramatyczne w różny sposób - mówiła z kolei Ewę Demarczyk pytaną o naturę swojego śpiewania.

"Stworzyła kanon, który jest niepowtarzalny"

W latach 60. była artystycznym zjawiskiem kontrastującym z gomułkowską rzeczywistością, co wspominał muzykolog i dziennikarz radiowej Dwójki Tomasz Szachowski. - W tej scenerii nagle pojawia się niebywały zupełnie talent Ewy Demarczyk z taką stylistyką niespodziewaną zupełnie. (...) Ewa Demarczyk wpisała się idealnie w etos Polski tamtego okresu, między innymi tematyką wojenną. To był jeden z jej największych atutów twórczych, twórczości estradowej - tekst jest najważniejszy, dopiero potem ja. Dlatego, gdy przypominamy sobie Ewę Demarczyk na estradzie, to zaskakująca jest w stosunku do dzisiejszych doświadczeń i dzisiejszej rzeczywistości estradowej, ogromna oszczędność środków. Czerń, biel, snop światła, jeden reflektor, mikrofon. I ona. Stworzyła postać, stworzyła pewien kanon, który właściwie jest niepowtarzalny i postawiła przed sobą najwyższe wymagania, jakie można, wobec siebie - mówił Szachowski.

A te wymagania stawiały na pierwszym planie interpretację tekstu. Dzięki Ewie Demarczyk polska poezja została wyniesiona w nowy, niepowtarzalny wymiar, co słychać także w utworze "Grande Valse Brillante" z tekstem wyjętym z "Kwiatów Polskich" Juliana Tuwima. 

Czytaj także:

Ewelina Kołaczek