System alarmowania w Polsce. Jak jest i jak być powinno?

Czy alerty RCB usypiają naszą czujność? Czy jesteśmy nimi zmęczeni? W jaki sposób powinniśmy być informowani o zagrożeniach? Na tym skupiliśmy sie w kolejnym wydaniu audycji "Porozmawiajmy: 22 i siedem Trójek".

System alarmowania w Polsce. Jak jest i jak być powinno?

Jak działa i jak powinien działać system alarmowania w naszym kraju?

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Wobec wydarzeń na terytorium Ukrainy coraz częściej pojawiają się pytania o kształt i sens systemu ostrzegania przed zagrożeniami w Polsce. Jak jest i jak być powinno? O to Anna Kowalczyk zapytała słuchaczy i słuchaczki; na ten temat rozmawiała również z dr hab. Pauliną Polko, kierowniczką Katedry Nauk o Bezpieczeństwie Akademii WSB.

Posłuchaj audycji Trójki

"Dopiero uczymy się alarmowania"

Rozmówczyni Anny Kowalczyk ocenia, że jako społeczeństwo w Polsce dopiero uczymy się informowania o zagrożeniach. - To, z czym mieliśmy do czynienia do tej pory, to były alarmy przede wszystkim pogodowe, związane z zagrożeniami naturalnymi. One też, powiem szczerze, z racji ogólności co do poziomu terytorialnego potrafiły znieczulić. Jeżeli ja całe wakacje dostawałam alerty, jak tylko pojawiła się chmurka, że może być opad gradu, to też traktowałam je z przymrużeniem oka - wyjaśnia ekspertka.

Jednocześnie dr hab. Paulina Polko zaznacza, że obecnie mamy do czynienia z poważniejszymi alertami. - Teraz mówimy o kwestii daleko poważniejszej - alarmowania w sytuacji przede wszystkim zagrożenia atakiem z powietrza. Tutaj powiem szczerze: ten system ma pewne luki - ocenia gościni Trójki. - Przeczytałam bardzo dokładnie "Poradnik Bezpieczeństwa" i on jest bardzo dobry, bo buduje generalną świadomość. Natomiast nie daje odpowiedzi takiej, jakiej oczekuje społeczeństwo na konkretne sytuacje. Jeżeli dostaję SMS lub słyszę sygnał dźwiękowy o konkretnym zagrożeniu, to w poradniku mam napisane "szukaj dalszych komunikatów, szukaj komunikatów służb". Tych komunikatów w zasadzie nie mam.

- Dzisiaj, aby śledzić te kwestie w sposób naprawdę dokładny, oprócz SMS-a z RCB trzeba by było obserwować przynajmniej pięć profili w różnych mediach społecznościowych. Owszem, Dowództwo Generalne Sił Zbrojnych informuje o pewnych działaniach, ale ile osób śledzi profil tego dowództwa. Nie ma jednego kanału, na przykład w postaci aplikacji, bo to byłoby najłatwiejsze, który dokładnie by mi mówił w takiej sytuacji "zejdź do bezpiecznego schronienia" - komentuje gościni audycji.

Kamil Kucharski