Nieformalny hymn młodzieży. Michał Margański opowiada o "Polsce" Kultu
Cykl "Ponad czasem" Michała Margańskiego to wehikuł czasu, który zabiera słuchaczy Trójki do czasów PRL-u. Tym razem dziennikarz opowiedział o "Polsce" Kultu. Utwór stał się nieformalnym hymnem młodzieżowym czasu przełomu, który opowiada o trudnej miłości do miejsc, w których żyjemy.
Koncert Kultu (zdjęcie z 2003 roku)
Foto: Rafał Nowakowski/PAP
Muzyka w PRL-u była czymś znacznie więcej niż tylko rozrywką. Bywała narzędziem propagandy, językiem buntu, sposobem na odreagowanie szarej codzienności, przestrzenią wolności i miejscem, w którym rodziły się marzenia o świecie po drugiej stronie żelaznej kurtyny. To właśnie tę historię opowiada najnowsza wystawa "Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle" w Muzeum Historii Polski w Warszawie. Przy ekspozycji pracował między innymi dziennikarz Trójki Piotr Metz.
Posłuchaj audycji Trójki:
"Ponad czasem". Cykl, w którym poznajemy historię piosenek z PRL-u
Historię tych piosenek poznajemy także w nowym cyklu Michała Margańskiego "Ponad czasem". Opowieści o utworach z czasów PRL-u można posłuchać od poniedziałku do czwartku po godzinie 10 w ramach pasma "Dobrego dnia!" (9.00-12.00).
Tym razem w cyklu "Ponad czasem" Michał Margański zabrał słuchaczy w podróż do drugiej połowy lat 80. W 1986 roku - gdy powstawał tekst piosenki "Polska" Kultu - Michał Margański miał 9 lat.
- Pamiętam ten czas dosyć dobrze. Pamiętam niekończące się kolejki, smród lizolu, czyli płynu używanego do sprzątania, szare budynki, szare ulice, a na nich błoto. (...) Zabawki śmierdziały plastikiem, w autobusach panował smród gumy i spalin, co powodowało mdłości. Na 1 maja białą farbą malowano krawężniki. Gdzieniegdzie też pomarańczowym kitem utykano okna. W szkole zupa mleczna z makaronem, wspomniany lizol i woń pasty do podłóg. W tornistrze miałem pióro, ale większość pisała rozlewającymi się długopisami, które raz działały, a raz nie - wspominał dziennikarz.
Smutna rzeczywistość podana w absurdalny sposób
A co działo się na ulicach? - Były zdominowane przez małe i duże fiaty oraz trabanty, często przystrajane naklejkami z zachodu. Wielu chciało ze swojego malucha zrobić Porsche. Naklejka i reklamówka, a nie siatka czy torba, były synonimem luksusu. Wszędzie brudno i śmierdząco, również z powodu powszechnego palenia koksem i byle czym. Postacie pijanych i przewracających się facetów też nie były rzadkością. Piło się dużo i często. Z szarzyzny upadającego systemu politycznego wędrowano na wewnętrzną emigrację - mówił Michał Margański.
Tym samym coraz częściej wyłaniała się próba życia poza systemem. W kinach, po próbach koloryzowania rzeczywistości, chociażby "Akademią Pana Kleksa". Na początku każdej projekcji pojawiała się polska kronika filmowa, a w niej smutny opis rzeczywistości, podany w absurdalny sposób. Smutna rzeczywistość podana w pogodny, absurdalny sposób.
"Polska" Kultu
Władza swoje, a młodzi coraz bardziej swoje. "Polska" Kultu staje się nieformalnym hymnem młodzieżowym czasu przełomu, opowiadając o trudnej miłości do miejsc, w których mieszkamy.
- Moje teksty są pisane z pozycji obserwatora, który raczej nie ma zamiaru atakować jakiegoś systemu. Widzę wyraźnie różne wykrzywienia życia tu i teraz, widziałem je kiedyś. Jeżeli ktoś usłyszy tę piosenkę i się zastanowi przez 5 minut, czy to faktycznie tak jest, a może nie, to uważam, że swoją rolę spełniam dobrze - tak o "Polsce" mówił autor tekstu i wokalista Kultu, Kazik Staszewski.
- Ktoś wynajdował w tych piosenkach bunt, czego ja tam w ogóle nie widzę. Tam nie ma żadnego buntu, tam nie ma nawoływania do żadnej walki, do buntowania się przeciwko istniejącemu stanowi rzeczy. Natomiast jest zwrócenie uwagi na wszelkie wykoślawienia i wypaczenia tego, w czym żyjemy - mówił muzyk.
Czytaj także:
- Nieoficjalny hymn Solidarności. O "Psalmie stojących w kolejce"
- "Małgośka", "Parostatek" czy "Centrala"? Plebiscyt na najlepszą piosenkę PRL-u
- Nowa wystawa w Muzeum Historii Polski. O muzyce w czasach PRL
Ewelina Kołaczek