Premier ostrzega przed eskalacją. Kowal: Putin nie dowiezie tej wojny
Paweł Kowal wskazał w "Bez Uników", że kolejnym krokiem Rosji będą działania powyżej progu wojny, ale takie, aby NATO uznało, że nie warto odpowiadać uruchomieniem art. 5.
Paweł Kowal w audycji "Bez Uników"
Foto: PR3
OGLĄDAJ. Paweł Kowal gościem Renaty Grochal
Eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy - alarmował premier Donald Tusk podczas specjalnej odprawy służb.
- Pod tym słowem eskalacja kryje się napinanie sytuacji maksymalnie, ale tak, żeby nie była to pełna wojna, kinetyczna - wyjaśnił Paweł Kowal na antenie radiowej Trójki. - W następnym akcie, prawdopodobnie Rosjanie będą szukali takiego ataku, żeby Zachód uznał, że nie warto odpowiadać artykułem 5, że to jest zbyt dużo jak na atak Rosji - dodał. Polityk wskazał, że po atakach poniżej progu wojny, pojawią się ataki powyżej progu wojny, ale "tylko troszeczkę". - Żeby NATO nie zareagowało, żeby pokazać, że NATO nie działa - tłumaczył.
Putin jest słaby i prosi o pomoc. Rosja potrzebuje tlenu?
Prowadząca Renata Grochal przytoczyła opinię premiera, że nadchodząca zima będzie decydująca, jeśli chodzi o losy wojny w Ukrainie. Jednocześnie Donald Trump wzywa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, aby zaprzestał ataków na rosyjskie rafinerie. - Kilka razy już w historii XX i XXI wieku było tak, że prezydenci Stanów Zjednoczonych bali się dużej zmiany w Rosji i podawali tlen - przypomniał Kowal. Wskazał, że było tak chociażby w latach 20. i 90. za prezydentury Busha.
- To jest dowód na jedną rzecz: Putin jest słaby, prosi o wsparcie Trumpa - analizował. Rosyjski przywódca próbuje przekonać amerykańskiego prezydenta, że bez jego wsparcia sytuacja w Rosji wymknie się spod kontroli, a jej opanowanie stanie się jeszcze trudniejsze. - Myślę, że to są takie rozmówki i one na zewnątrz objawiają się tego typu apelami - stwierdził.
Pod presją własnego otoczenia. "Putin nie dowiezie wojny"
- Putin dzisiaj naciska na Amerykanów, żeby mu pomóc, dlatego że on jest pod ogromnym naciskiem swojego otoczenia, ponieważ nie osiągnął celów wojennych przez ponad 4 lata - zwrócił uwagę gość Trójki i odwołał się do przebiegu II wojny światowej. - Pod koniec 1943 roku już było mniej więcej wiadomo, jak się wojna skończy - przypomniał. Zaznaczył, że "dzisiaj na temat końca wojny wiadomo dużo mniej". - Wiadomo jedno. Putin nie dowiezie tej wojny, tak jak sobie wyobraził to w 2022 roku - ocenił. - W związku z tym, nie należy pomagać Putinowi, tylko należy zademonstrować jedność Zachodu i siłę - stwierdził.
Kowal przyznał jednak, że znużenie tematem wojny wśród społeczeństw jest czymś naturalnym. - Jako politycy nie powinniśmy się gniewać na wyborców, że są zmęczeni wojną - powiedział. - To jest naturalne u każdego człowieka, że po 4-5 latach ktoś nie chce już słyszeć o wojnie, tylko woli czytać o pogodzie, czy przyrodzie, czy sporcie - przyznał.
Naiwność albo realizacja rosyjskich interesów. "Jest trochę wariatów"
Kowal w "Bez Uników" odniósł się także do zamieszania wokół przekazania przez Polskę Ukrainie pocisków do systemu Patriot. - Sytuacja, w której wychodzą niekompetentni posłowie, atakują rząd, szczególnie ministra obrony za działania, które są ściśle związane z bezpieczeństwem kraju, jest nie na miejscu absolutnie - wyjaśnił. Ocenił, że "w Polsce i w Sejmie jest trochę wariatów, którzy uważają, że można oddzielić bezpieczeństwo Polski od wsparcia Ukrainy". - To są ludzie, którzy żywią się naiwnością wobec Rosji lub wprost reprezentują, nie ma trzeciej możliwości, rosyjskie interesy - podsumował.
- Wojsko weszło do akcji przy granicy. Zakończono operację w Dorohusku
- "Śmieją się, kiwają głową z zażenowaniem". Tak w Europie komentują aferę w Orlenie
- Detonacja na plaży w Rusinowie. Nowe informacje o rosyjskim dronie
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Filip Ciszewski