Duchowe odrodzenie na szczycie wzgórza. Peter Gabriel i "Solsbury Hill"

Peter Gabriel zapisał się w historii rocka zarówno jako wokalista Genesis, jak i za sprawą imponującej kariery solowej. Jej symbolicznym początkiem stał się "Solsbury Hill" - pierwszy solowy singiel artysty, zainspirowany doświadczeniem duchowego odrodzenia na szczycie wzgórza Solsbury. Historię jednej z najbardziej osobistych piosenek Gabriela przybliżył Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

Duchowe odrodzenie na szczycie wzgórza. Peter Gabriel i "Solsbury Hill"

Peter Gabriel w "Piosence do Wyjaśnienia".

Foto: LFI/Photoshot/East News

Kariera Petera Gabriela ma dwa wyraźne rozdziały - lata spędzone za mikrofonem Genesis oraz imponującą działalność solową. Symbolicznym początkiem tego drugiego etapu stał się "Solsbury Hill", pierwszy solowy singiel artysty i zarazem jedna z najbardziej osobistych kompozycji w jego dorobku. Historię utworu, będącego muzycznym zapisem decyzji o rozpoczęciu kariery na własnych zasadach, przybliżył Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

Gabriel szuka tożsamości po opuszczeniu Genesis

- Sierpień 1975 roku. W brytyjskiej prasie ukazuje się oświadczenie, które wstrząsa światem muzyki rockowej. Peter Gabriel ogłasza, że opuszcza Genesis – zespół, którego był współzałożycielem, wokalistą i centralną postacią przez ostatnie osiem lat - opowiada Ambrożewski.

Odejście z Genesis miało pozwolić Gabrielowi odzyskać większą kontrolę nad własnym życiem i poświęcić więcej czasu rodzinie. Rozbrat z muzyką okazał się jednak krótki - artysta szybko zaczął przygotowywać materiał z myślą o rozpoczęciu kariery solowej.

- Gabriel informuje fanów, że jest zmęczony branżą muzyczną i chce poświęcić się rodzinie. Przerwa nie trwa długo - mimo że Gabriel w tym okresie dwukrotnie zostaje ojcem, wkrótce rejestruje też pierwsze nagrania demo pod kątem kariery solowej - mówi prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".

Kluczowym momentem tej historii okazała się wyprawa na Solsbury Hill. To właśnie tam Gabriel miał doświadczyć duchowego odrodzenia i poczuć, że jest gotowy rozpocząć kolejny etap swojego życia.

- W tym czasie ma też miejsce pewne z pozoru nieistotne zdarzenie, które wywrze wpływ na rozwój tej historii – Gabriel wspina się na szczyt wzgórza Solsbury w południowo-zachodniej Anglii, liczącego całe 191 metrów, i - jak twierdzi – doświadcza tam duchowego odrodzenia. Czuje, że jest gotowy, by ruszyć dalej. Tak rodzi się jego najbardziej autobiograficzna piosenka i zarazem pierwszy solowy singiel, wydany wiosną 1977 roku - mówi prowadzący audycji.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"To utwór o byciu gotowym na utratę tego, co masz, na rzecz tego, co możesz mieć"

Osobista historia została opakowana w lekką, folkową kompozycję, której charakterystycznym elementem jest nietypowe metrum 7/4. Równie niekonwencjonalny sposób wykorzystano przy tworzeniu jej warstwy rytmicznej.

- Lekka, zwiewna folkowa kompozycja, którą zagrano w metrum 7/4. A do tego ten rytm – producent Bob Ezrin kazał perkusiście Allanowi Schwartzbergowi wystukać za pomocą shakera i jednej pałeczki uderzającej o książkę telefoniczną - mówi Ambrożewski.

"Solsbury Hill" stało się przede wszystkim komentarzem Gabriela do decyzji o opuszczeniu Genesis. Choć część jego otoczenia uważała ten krok za nierozsądny, dla samego artysty oznaczał on gotowość do zaryzykowania dotychczasowej pozycji w zamian za możliwość rozpoczęcia czegoś nowego.

- To utwór o byciu gotowym na utratę tego, co masz, na rzecz tego, co możesz mieć – mówił o „Solsbury Hill” sam Gabriel. Oczywiście chodziło również o decyzję o opuszczeniu Genesis, która wielu przyjaciołom wokalisty wydawała się szalona i niemądra. Okazała się jednak początkiem jednej z najwspanialszych solowych karier w dziejach rocka - puentuje prowadzący audycję.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński