Narodziny kultury na zdjęciach. Martha Cooper w "Zbiórce z Podwórka"

Gościnią audycji "Zbiórka z podwórka" tym razem była Martha Cooper - amerykańska fotografka, reporterka i antropolożka. Osoba, która w ogromnej mierze odpowiada za to, jak zostały zapamiętane początki kultury hiphopowej w Nowym Jorku przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Narodziny kultury na zdjęciach. Martha Cooper w "Zbiórce z Podwórka"

Filip Kalinowski i Martha Cooper

Foto: Cezary Hunkiewicz

Filip Kalinowski rozmawiał z artystką podczas jej wizyty w Warszawie przy okazji wernisażu wystawy jej zdjeć w BD Gallery. W niezobowiązującej, wielowątkowej pogawędce wzięli również udział fotografka Nika Kramer i kurator Cezary Hunkiewicz, a nie dotyczyła ona tylko prac prezentowanych w galerii ale też... ucieczek przed policją, płacenia odbitkami za zaufanie i różnic pomiędzy malowaniem pociągów kiedyś a dziś, etyki DIY, relatywizmu poznawczego i miejsca kultury ulicznej w obiegu muzealnym.

Posłuchaj audycji Trójki

Kultura i życie miasta uchwycone w graffiti

Martha Cooper w przeszłości związana była z National Geographic i pracowała jako fotoreporterka New York Post. Zyskała uznanie między innymi za dokumentację nowojorskiej sceny graffiti. - W latach 70. fotografowała dzieciaki na ulicach Nowego Jorku. Są jej znane zdjęcia okolicznej młodzieży, która bawiła się tym, co akurat miała pod ręką - wyjaśnił w audycji Filip Kalinowski. - Martha Cooper weszła w świat, który wydawał się być bardzo hermetyczny. Z drugiej strony przez wiele osób niewidziany, a z trzeciej przez wiele osób, które go widziały, za taką obcą inwazję na miasto - dodał dziennikarz.

Fascynacja graffiti u gościni audycji wynikała natomiast z charakteru jej pracy. - Jedną z rzeczy, która szczególnie przyciągnęły mnie do dokumentowania graffiti było to, że należało ono do podziemnej kultury, o której ludzie niewiele wiedzieli i właściwie nie rozumieli. Sama muzyka nie interesowała mnie tak bardzo jak bardzo temat dokumentacji, bo jestem fotografką i pracuję z nieruchomym obrazem. Zawsze uważałam, że aby dobrze udokumentować muzykę potrzebny jest dźwięk, a nagrywanie nigdy szczególnie mnie nie pociągało - tłumaczy artystka.

Kultura w duchu DIY

Rozmówczyni Filipa Kalinowskiego zaznaczyła w rozmowie, że nie postrzega ruchu graficiarzy jako coś, co zrodziło się z nudy. - Zawsze widziałam w tym raczej ruch oparty na idei "zrób to sam". Nawet gramofony i inne elementy sprzętu często składano własnoręcznie. Podobnie było z narzędziami do graffiti. Końcówki nakładane na puszki z farbą nie były produkowane specjalnie z myślą o malowaniu. Jeśli ktoś chciał uzyskać szeroki lub bardzo wąski strumień, musiał znaleźć odpowiednią końcówkę. Na przykład od środka do czyszczenia piekarników lub innego produktu - opowiada fotografka.

- Dlatego postrzegałam to przede wszystkim jako kulturę DIY. Nie chodziło według mnie o nudę, tylko o tworzenie czegoś, czego nie można było po prostu kupić. Jeśli nie było cię stać na odpowiedni sprzęt albo nie mogłeś pójść do sklepu i kupić odpowiedniego nagłośnienia, budowałeś własny soundsystem - ocenia gościni "Zbiórki z Podwórka".

Kamil Kucharski