"Paint It, Black". Pierwszy eksperymentalny przebój The Rolling Stones

Pierwszy "numer jeden" w historii psychodelicznego rocka? Być może. Z większą pewnością "Paint It, Black" można jednak nazwać pierwszym udanym eksperymentalnym przebojem The Rolling Stones. Historię tego utworu przypomniał w swoim cyklu Kuba Ambrożewski.

"Paint It, Black". Pierwszy eksperymentalny przebój The Rolling Stones

Mick Jagger i Brian Jones podczas występu The Rolling Stones na żywo

Foto: PAP/Photoshot

"Paint It, Black" ukazało się w maju 1966 roku jako singiel; dwa miesiące później trafiło też na przygotowaną pod amerykański rynek wersję płyty "Aftermath". To też jedna z piosenek, która jak wiele innych z tamtego okresu wyłoniła się z artystycznego tygla, jakim była scena rokowa lat 60. XX wieku.

Posłuchaj audycji Trójki

Stonesi pod wpływem Beatlesów

Historia przeboju The Rolling Stones rozpoczna się pod koniec 1965 roku i... The Beatles. Do Wysp Brytyjskich dotarła wtedy fala fascynacji indyjskimi brzemieniami; w szczególności sitarem, czyli instrumentem strunowym o indyjsko-perskich korzeniach. Można go usłyszeć na przykład na płycie Beatlesów "Rubber Soul", w utwórze "Norwegian Wood" - tam partię na sitarze w utworze Johna Lennona zagrał George Harrison.

Śmiałość w wykonaniu Beatlesów zachęciła do poszukiwań Briana Jonesa - założyciela i pierwszego lidera The Rolling Stones, który na tym etapie ustępował pola duetowi Jagger-Richards.

- Jones był multiinstrumentalistą, znudzonym prostymi rockandrollowymi piosenkami opartymi na bluesowej skali. Nietypowe brzmienie sitaru inspirowało go znacznie mocniej - opowiada Kuba Ambrożewski. - Te eksperymenty zaowocowały podczas nagrań albumu "Aftermath", kiedy grupa pracowała nad kompozycją Jaggera i Richardsa, "Paint It, Black" - dodaje dziennikarz.

Lawina pomysłów ratuje przebój The Rolling Stones

Na początku "Paint It, Black" miało konwencjonalną, popową aranżację. Nie brzmiał też ciekawie, a Mick Jagger porównał go do "piosenki z żydowskiego wesela". Niewiele brakowało, by zespół zrezygnował z dalszych prac na piosenką. Wtedy jednak rozpoczęła się lawina szalonych pomysłów.

- W miksie pojawiło się ciężkie brzmienie organów Hammonda, a także partia sitaru zaproponowana przez Jonesa. Basista Bill Wyman z kolei zagrał tu na gitarze bezprogowej, a perkusista Charlie Watts do swojej subtelnej gry dodał kastaniety - wymienia Kuba Ambrożewski. - Wkład wszystkich muzyków był na tyle duży, że decyzja o podpisaniu utworu wyłącznie nazwiskami Jaggera i Richardsa była oceniana jako niesprawiedliwa. Tym bardziej, że sama melodia wokalu przypomina nieco utwór "My World Is Empty Without You" The Supremes, wydany rok wcześniej. Co nie zmienia faktu, że to dziwne nagranie, określane przez krytyków jako raga rock, a przez Jaggera jako turecka piosenka, stało się wielkim hitem 1966 roku - zaznacza autor cyklu.

Kamil Kucharski