Kultowy film z przełomową rolą Dustina Hoffmana. "Absolwent" powraca do kin
Po wielu latach na ekrany polskich kin wraca "Absolwent" Mike’a Nicholsa. Ryszard Jaźwiński rozmawia o tej kultowej produkcji, a przy okazji również o rosnącej popularności klasycznych filmów.
Dustin Hoffman w "Absolwencie", reż. Mike Nichols
Foto: mat. prasowe
20-letni Benjamin Braddock (Dustin Hoffman) po ukończeniu z wyróżnieniem college’u staje przed dalszymi życiowymi wyborami. Wdaje się w romans z atrakcyjną, 40-letnią panią Robinson (Anne Bancroft), przyjaciółką swoich rodziców. Wkrótce potem poznaje jej córkę, Elaine (Catherine Ross), w której zakochuje się - ze wzajemnością. Jednak pani Robinson robi wszystko, aby ich rozdzielić. Benjamin staje przed dramatyczną alternatywą…
Klasyka filmowa powraca na całym świecie
Od pewnego czasu można zauważyć w kinach studyjnych coraz większą liczbę klasycznych filmów. Co więcej - cieszą się one rosnąca popularnością. I jest to trend nie tylko w Polsce, ale również w Europie i na świecie. Można się wręcz zastanawiać, czy nie przytłumią one kinowych nowości, szczególnie, jeżeli chodzi o jakość artystyczną…
- Rzeczywiście, klasyka bardzo mocno zagościła w naszych kinach. Widzowie cenią sobie zarówno przeglądy klasyki, jak i pojedyncze tytuły, które pojawiają się na ekranach. Klasyka jest znakomitym uzupełnieniem bieżącego repertuaru i pozwala też na większą fantazję i różnorodność. Można np. zestawiać filmy klasyczne i nowości, które często się uzupełniają. To niezwykle ważne, głównie w okresie wakacyjnym, kiedy jeszcze sezon filmowy nie jest rozwinięty. Bo trzeba pamiętać, że praca w kinie to też jest sezonowość: ten najważniejszy sezon, kiedy wchodzą nowości, jest od początku października do marca - mówi Marlena Gabryszewska prezeska Stowarzyszenia Kin Studyjnych. - I nie jest tak, że klasyka zabiera publiczność filmom współczesnym: to raczej działa w drugą stronę, czyli rozszerza. I także bardzo fajnie buduje więzi rodzinne. Obserwujemy, że na takie pokazy klasyczne przychodzą rodzice z nastoletnimi dziećmi. Chcą im pokazać filmy, którymi się zachwycali w ich wieku. To jest naprawdę niezwykłe: dzięki temu nastolatkowie poznają te filmy i kina, a i potem już chętnie samodzielnie do nich wracają - opowiada.
- I, co jest też ważne, nie jest to wyłącznie trend polski: to trend europejski, a nawet światowy. Powrót klasyki jest bardzo szeroki dzięki temu, że większość tych filmów jest odrestaurowana i przetransponowana na jakość cyfrową. A nas bardzo cieszy, że widzowie chcą te klasyczne filmy oglądać właśnie w kinach, a nie w telewizji czy na platformach streamingowych - dodaje.
Mike Nichols woli Dustina Hoffmana od Roberta Redforda
"Absolwent" Mike’a Nicholsa to absolutny klasyk, produkcja z roku 1967. Jest filmem ważnym, wręcz przełomowym dla kultury Stanów Zjednoczonych, dla hollywoodzkiej i światowej popkultury. Ale także dla samego Dustina Hoffmana, który co prawda nie debiutuje w tym filmie, bo grając z Benjamina Braddocka miał już blisko 30 lat, ale od tego właśnie tytułu zaczęła się jego niesamowita kariera.
Co ciekawe, wcale nie było pewne, że Hoffman w tym filmie zagra. - "Absolwent" jest ekranizacją książki. A w niej Benjamin był opisany jako wysoki, niebieskooki blondyn, więc producenci bardzo chcieli, żeby tę rolę zagrał Robert Redford. Natomiast reżyser uparł się, że to musi być Dustin Hoffman, którego zobaczył na Broadwayu w jednej ze sztuk. I mimo, że jego emploi jest całkowicie przeciwne postaci książkowej, chciał, aby to on ją zagrał. I to był absolutny strzał w dziesiątkę: przypomnijmy, że ten film dostał siedem nominacji do Oscara, a Mike Nichols odebrał statuetkę za najlepszą reżyserię - opowiada gościni Ryszarda Jaźwińskiego. - Mike Nichols w ogóle miał bardzo duży wpływ na ostateczny kształt filmu. Nie tylko od strony reżyserskiej, ale również montażowej, obsadowej, muzycznej - "Absolwent" jest totalnie jego autorską wizją - stwierdza.
Ponadczasowy soundtrack Simona and Garfunkela
Mówiąc i myśląc o "Absolwencie" nie ucieknie się od muzyki, którą stworzył duet Simon and Garfunkel. Ich piosenki, to są absolutnie ponadczasowe przeboje, takie jak "Sound of Silence" i "Miss Robinson". - To są piosenki, które nucimy do tej pory, czasami nawet nie wiedząc, kto je wykonywał i z jakiego filmu pochodzą. Co ciekawe, w momencie kiedy przygotowywali ten soundtrack, byli w dość głębokim kryzysie. A ten film pozwolił im wrócić na światowy szczyt, sprawił, że są znani do tej pory - wskazuje.
Całej audycji można wysłuchać »TUTAJ«.
Piotr Radecki