Jak miękko wylądować w powakacyjnej rzeczywistości? Rozmowa w "Klubie Trójki"
Pierwsze dni września, to dla niektórych twarde lądowanie w codzienności. Wraca logistyka, niezbędne kompromisy, pośpiech i pytania: czy moje życie mi się podoba i czy naprawdę jest moje? Czy koniec wakacji musi boleć i jak ponownie zaadaptować się do rzeczywistości - audycja Pauliny Wilk.
Graffiti na murze. Zdjęcie ilustracyjne.
Foto: Krystyna Blatkiewicz/REPORTER/East News
Gościniami "Klubu Trójki" były: Katarzyna Sroczyńska - dziennikarka i redaktorka, autorka książek rozmów: "Pieniądze albo życie" z prof. Agatą Gąsiorowską, "Gender w gabinecie" z prof. Barbarą Józefik i "Czy ten świat się kończy? Rozmowy o niepewności, polaryzacji i solidarności" z prof. Małgorzatą Kossowską oraz Marta Iwanowska-Polkowska, psycholożka, autorka książki "#nażyćsię. Jak zacząć nażywać się od dziś, pamiętać o tym jutro i już nigdy o sobie nie zapomnieć".
Posłuchaj audycji Trójki:
Trzy zasady dobrego wypoczynku
Powrót do pracy po wakacjach boli mniej, jeśli urlop był efektywny. Marta Iwanowska-Polkowska wymienia trzy zasady dobrego odpoczynku. - Kiedy odpoczywamy z rodziną, dobrze jest się umówić, że potrzeby wszystkich członków są ważne, ale mało prawdopodobne jest to, że będziemy je zaspokajać w tym samym czasie - wymienia psycholożka i dodaje, że warto zaplanować sobie w taki sposób czas, aby każdy członek rodziny mógł mieć poczucie, że zrobił coś dla siebie. - Czyli np. dziś robimy to, co lubi mama, a jutro rzeczy bardziej pod dzieci - tłumaczy ekspertka. - Oczywiście im mniejsze są dzieci, tym trudniej to zaplanować i bardziej się do nich dostosowujemy, ale warto jest nawet od najmłodszych lat ćwiczyć je w umiejętności przenoszenia uwagi na potrzeby wszystkich członków rodziny - dodaje.
- Druga zasada to jednocześnie pułapka, w którą często wpadamy. Dobry odpoczynek powinien się cechować niskim poziomem wymagań. Warto przez tych kilka dni, albo tygodni urlopu dać sobie prawo do tego, że akceptujemy, że rzeczy nie będą idealne i są takie, które odpuszczamy - mówi psycholożka i przyznaje, że niski poziom wymagań jest dla nas zazwyczaj bardzo uwalniający. Zachód słońca nie musi być perfekcyjny, pogoda idealna, a zachowanie dzieci bez zarzutu - w przeciwnym razie przeżyjemy rozczarowanie.
- W dobry wypoczynek powinna być też wkomponowana celowa bezproduktywność - czyli rzeczywiście nie robimy nic, albo robimy mało: coś, co jest ograniczone do leżenia na plaży i gapienia się na niebo, albo na morze czy jezioro - dodaje i wyjaśnia, że potrzebujemy elementu, w którym czas przelewa nam się przez ręce, a nie jest skrupulatnie zaplanowany.
Rutyna ułatwia
Katarzyna Sroczyńska zwraca z kolei uwagę, że rutyna, która nie jest przesadzona, potrafi być bardzo uwalniająca. - Jeżeli mniej więcej wiem, co się wydarzy, kiedy się obudzę, to nie muszę wstawać i negocjować ze sobą każdej minuty tego, co ma się wydarzyć. Świat do nas ciągle krzyczy: możesz to, możesz tamto i to możesz bywa ogromnym ciężarem. A jeżeli ja wiem, że teraz sobie zrobię to, potem popracuję, a potem zjem obiad, to takie proste rutyny organizują nam życie - mówi dziennikarka.
- Rutyna generalnie jest czymś dobrym dla nas ludzi, dla naszych układów nerwowych. Może wyznaczać pewien rytm naszego życia, pewną przewidywalność i może dawać poczucie bezpieczeństwa. A poczucie bezpieczeństwa jest jednym z elementów odpoczynku. Odpoczywamy, kiedy czujemy się bezpiecznie - mówi Marta Iwanowska- Polkowska. - Służy nam ta rutyna, która jest naszym wyborem, która jest naszego autorstwa, która jest dostosowana do naszego tempa i w jakiś sposób jest elastyczna - tłumaczy. - Wybór, swoboda, autonomia, autentyczność w kształtowaniu tej rutyny jest bardzo ważna. Problem polega na tym, że kiedy wpadamy z powrotem z urlopów do swojej codzienności, często ta rutyna jest nam narzucona. Musimy się dostosować do planów lekcji, godzin przyjazdu autobusów - dodaje. - W tej rutynie jest też często upchane po prostu za dużo, za ciasno, na żyletki, więc temu towarzyszy duży pośpiech i duże ryzyko, że jak coś nie pójdzie zgodnie z planem, to konsekwencje będą nas bardzo boleć - wyjaśnia psycholożka i dodaje, że warto zwalniać, bo nawet jeśli się da utrzymywać szybkie tempo przez dłuższy czas, to nie wychodzi nam to na zdrowie.
"Nażywać się"
Nie wszystkie urlopy są czasem beztroskiego relaksu, niekiedy potrafią być dużym obciążeniem, a powrót do pracy przyjmowany jest z ulgą. - Czasem urlop bywa trudny, kiedy mamy dynamiczną rodzinę o bardzo różnych potrzebach i nie wszystko idzie tak, jak byśmy sobie tego życzyli i zaplanowali - mówi Marta Iwanowska-Polkowska i dodaje, że jest wielką zwolenniczką tezy, że "nażyć się" możemy nie tylko i wyłącznie podczas wakacji. - Zachęcam do tego, abyśmy tę perspektywę "nażywania się" mieli rozciągniętą na cały rok i na całe swoje życie i żebyśmy każdego dnia zadawali sobie pytanie: czy ja zrobiłam dzisiaj coś, albo czy mam w planach zrobić coś, co sprawi, że poczuję się żywa, żywy, tak pozytywnie ożywiona, ożywiony. Że poczuję, że jest we mnie to życie, a nie tylko obowiązki, automatyzmy, jakiegoś rodzaju schematy, w które łatwo jest się dzisiaj zapędzić. Możemy poczuć to w sobie np. zwalniając tempo picia kawy rano, czy w przerwie w ciągu dnia - wyjaśnia. - Te małe akty wybierania tego, co nam służy, celebracja chwili, to mogą być takie ożywiające momenty, które nam się przydarzają nie tylko na urlopie - podkreśla. - Do zachwytu naprawdę wystarczy liść, żuczek, chmury, wiatr na skórze. Tylko, że trzeba mieć aparat włączony, cielesny, zmysłowy, żeby to wszystko poczuć - potwierdza Katarzyna Sroczyńska.
Więcej na ten temat w audycji Pauliny Wilk w "Klubie Trójki". Zapraszamy do jej odsłuchania.
Magdalena Hejna