"Chorowanie to intymna rzecz". Aleksandra Wysocka o książce "Rok Raka".

Już 30 września 2026 roku ukaże się "Rok Raka" - książka, w której Aleksandra Wysocka opowiada o własnych doświadczeniach związanych z chorobą nowotworową. Autorka była gościnią trójkowej audycji "Onko Story", gdzie mówiła o swojej drodze do pisania, kulisach powstania książki oraz o swoistej modzie na publikacje poświęcone chorowaniu

"Chorowanie to intymna rzecz". Aleksandra Wysocka o książce "Rok Raka".

Onko Story. Gościnią Aleksandra Wysocka.

Foto: Karol Makurat/REPORTER

Aleksandra Wysocka była gościnią audycji "Onkostory", w której opowiedziała o swojej książce "Rok Raka". Publikacja ukaże się 30 września 2026 roku i jest efektem doświadczeń, którymi autorka wcześniej dzieliła się w mediach społecznościowych. W rozmowie na antenie Trójki Wysocka mówiła o swojej drodze do pisania, literaturze poświęconej chorobom nowotworowym oraz o tym, dlaczego nie istnieje jeden właściwy sposób na przeżywanie choroby.

"Gdzieś tam zawsze coś, coś lubiłam skrobać"

Droga Wysockiej do pisania zaczęła się na długo przed powstaniem "Roku Raka". Przez dekadę prowadziła bloga podróżniczego, choć sama długo nie traktowała swojej działalności jako pisarstwa. Punktem zwrotnym okazały się warsztaty, na które zaprosiła ją Aleksandra Makulska.

- Przez 10 lat prowadziłam bloga podróżniczego. Gdzieś tam zawsze coś, coś lubiłam skrobać, natomiast nigdy tego pisania bloga nie traktowałam jako pisarstwo, tylko jakieś takie notatki gdzieś tam na boku. Zresztą tego bloga założyłam nie dlatego, że chciałam pisać, tylko dlatego, że wyjeżdżaliśmy do Stanów na kilka miesięcy i chciałam, żeby moja mama czytała na bieżąco, co się u nas dzieje. Oczywiście moja mama nie czytała tego bloga, natomiast okazało się, że parę innych osób czytało i gdzieś tam on się spodobał. Natomiast przez te lata ja nigdy się nie postrzegałam jako pisarka i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że ja mogę pisać. Aż do momentu, kiedy znajoma z tej, powiedzmy, blogowej bańki, Aleksandra Makulska, do mnie napisała, mówi: „Słuchaj, ja tutaj robię takie warsztaty pisarskie, uważam, że koniecznie powinnaś wziąć w nich udział”. Ja mówię: "Ja? Warsztaty pisarskie? Nie no, przecież to dla pisarzy”. I poszłam do Alex na te warsztaty, i to było absolutne objawienie. (...) Alex jest pierwszą osobą, która mi powiedziała: „Dziewczyno, możesz pisać i robisz to super”. To trzeba mieć pozwolenie? No właśnie, ja tak myślałam trochę. Że są ludzie i są pisarze. I ja byłam takim człowiekiem zwykłym, a nie że pisarzem, że pisarką tam czy coś. Wydawało mi się, że to jest inny gatunek człowieka, taki pisarz, a okazuje się, że w sumie jak ktoś lubi pisać, to czemu nie – mówi Wysocka.

Bezpośrednim impulsem do powstania "Roku Raka" stała się jednak choroba. Wysocka zaczęła opisywać w mediach społecznościowych swoje doświadczenia i emocje, traktując pisanie jako formę autoterapii. Reakcje czytelników sprawiły, że coraz częściej pojawiał się pomysł zebrania tych zapisków w książkę.

- Jakaś tam książka ze mną chodziła przez wiele miesięcy i cały czas chodzi. I jeszcze jakiś tam pomysł, którego nadal nie mogę ubrać. Mam takie fragmenty, ale jakoś nie mogę ich zebrać do kupy. Natomiast w momencie, kiedy zachorowałam, to zaczęłam pisać na social mediach o tej mojej chorobie, o tych moich emocjach, o tym, co się dzieje, i traktowałam to jak taką trochę autoterapię. I wiele osób wtedy mi napisało: „Słuchaj, świetnie piszesz, musisz z tego zrobić książkę”. A ja mówiłam: „No dobrze, może coś tam z tego wyjdzie”. I w pewnym momencie odezwała się znajoma, która pracuje w wydawnictwie: „Ale ja już rozmawiałam tutaj z moim szefostwem, oni już czytali to, co piszesz, tak że jakby już do dzieła”. I ja wtedy usiadłam nad tym i się okazało, że w zasadzie, nie wiem, 75% tego już jest napisane. Musiałam tylko jakoś tam uporządkować, dopisać parę wątków. Akurat tak się zdarzyło, że wyjechałam wtedy pilnować kotów mojej przyjaciółki w Turynie i siedziałam po prostu z tymi kotami, z kawką i pisałam. I już. I tak. I tak to się stało - mówi Wysocka.

Autorka podkreśla jednocześnie, że nie traktowała książki jako odpowiedzi na popularność publikacji poświęconych chorobom ani jako projektu biznesowego. Początkowo rozważała nawet samodzielne wydanie bezpłatnego e-booka. Najważniejsza była dla niej możliwość podzielenia się własną historią.

- Nastała moda na pisanie książek o wszystkim. To jest z jednej strony dobre, a z drugiej strony złe. Ja to jeszcze obserwowałam z tego blogerskiego, podróżniczego punktu widzenia, bo nagle się okazywało, że ktoś pojechał do Chin na 2 tygodnie i pisze, nie wiem, 300-stronicową książkę o Chinach, i to mnie trochę jednak uwierało. Z drugiej strony, jak ktoś chce sobie pisać, to niech sobie pisze, tak? Jak jeszcze mi wszyscy pisali, że powinnam napisać książkę i ja już nawet się tak zawiesiłam na tej myśli, to chyba nawet nie planowałam wysyłać tego do żadnego wydawnictwa. Chciałam zrobić e-booka i puścić to w świat gdzieś w internecie za darmo, bo nie jest moim celem jakieś, nie wiem, robienie biznesu na tym. Chciałam po prostu się podzielić tą historią. Ktoś uznał, że to jest dobrze napisane i może się sprzeda. Super. Mam nadzieję, że tak będzie. Mam nadzieję, że dzięki temu to po prostu szerzej pójdzie, niż jak ja bym gdzieś tam tego e-booka próbowała sama dystrybuować - mówi autorka.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Są osoby, które uważają, że jest jedyny słuszny sposób na chorowanie"

Jednym z ważnych tematów poruszonych przez Wysocką jest sposób, w jaki otoczenie reaguje na osoby zmagające się z chorobą. Autorka zwraca uwagę przede wszystkim na próby narzucania innym określonego modelu przeżywania takiego doświadczenia. Sama podkreśla, że w książce przedstawia wyłącznie własną perspektywę, która nie musi odpowiadać innym osobom.

- I to mnie bardzo uderza, że są osoby, które uważają, że jest jedyny słuszny sposób na chorowanie. Ja w mojej książce przedstawiam moją perspektywę i podkreślam tam wiele razy, że to jest moja perspektywa, a komuś może służyć coś innego. Ja pokazuję po prostu, jak to może wyglądać, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby narzucać komuś, że teraz ma, nie wiem, podróżować, bo ja podróżowałam. Nie. Jeżeli bezpiecznie się czujesz, siedząc pod kocykiem, siedź pod kocykiem. Internet niestety dał takie przyzwolenie na krytykowanie wszystkiego, wszędzie i zawsze, i to nie tylko w przypadku chorowania. Wie to każda młoda matka, która kiedykolwiek próbowała się dowiedzieć czegokolwiek w internecie. Naprawdę, można być skrytykowanym absolutnie za wszystko. Dajmy sobie odczuwać własne emocje, dajmy sobie robić rzeczy po swojemu - mówi gościni Trójki.

Wysocka zaznacza również, że tematy związane z chorobami niemal zawsze wywołują silne emocje. Jej zdaniem zamiast oceniać sposób, w jaki ktoś radzi sobie z własnym doświadczeniem, warto przede wszystkim dostrzec stojącego za nim człowieka.

- Wszystko generuje emocje. Moja znajoma też a propos właśnie chorób przewlekłych mówiła o chorobach psychicznych, że tam z kolei, w tamtej bańce, jest taka nieformalna przepychanka, kto jest bardziej chory, a ty to wcale nie jesteś chory. Neuroróżnorodność, no mój Boże, teraz to wszyscy mają ADHD, i tak dalej, i tak dalej. Tak jakby trzeba naprawdę zrobić krok wstecz i zobaczyć tego człowieka jako osobę, która ma swoje emocje, swoje uczucia, swoje... swój strach, swój lęk, ale też swoją jakąś, nie wiem, wrażliwość. I broń Boże nie wpychać mu do gardła swoich emocji i swoich odczuć i tego, co się na ten temat sądzi, tak? No bo to jest... chorowanie to jest najbardziej intymna, najbardziej taka osobista rzecz, którą człowiek przechodzi - mówi autorka.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński