Początek końca wielkiej płyty? "To dziedzictwo ma dobre strony"
Kielce jako pierwsze miasto w Polsce postanowiły wyburzyć blok z tzw. wielkiej płyty i postawić w jego miejscu nowoczesne osiedle komunalne. W "Pulsie Trójki" prof. Mikołaj Lewicki (Uniwersytet Warszawski) oraz dr Błażej Ciarkowski (Uniwersytet Łódzki) ocenili stan techniczny i społeczny tego typu budownictwa.
Prof. Mikołaj Lewicki i dr Błażej Ciarkowski w "Pulsie Trójki"
Foto: Polskie Radio
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W ramach kieleckiej inwestycji ma powstać zespół budynków wielorodzinnych o łącznej powierzchni ponad 5 tys. m kw.
- Ma ona kosztować ok. 42 mln zł, a miasto zamierza pozyskać na jej realizację środki zewnętrzne
- W radiowej Trójce o kondycji bloków "z wielkiej płyty" mówili prof. Mikołaj Lewicki i dr Błażej Ciarkowski
OGLĄDAJ. Prof. Mikołaj Lewicki i dr Błażej Ciarkowski gośćmi Moniki Suszek
W Kielcach zapadła decyzja o wyburzeniu 10-piętrowego bloku z wielkiej płyty. W jego miejscu ma powstać nowe osiedle z ponad 100 mieszkaniami.
Bloki z lat 60. i 70. miały być rozwiązaniem na maksymalnie 50 lat, a mimo to stoją do dziś i wciąż cieszą się zainteresowaniem. Wielu lokuje w nich swój kapitał, twierdząc, że takie mieszkania są solidniejsze od nowoczesnych. O tym, czy rzeczywiście tak jest, mówili goście radiowej Trójki.
Stare vs nowe. "Relacje są zupełnie inne"
Socjolog prof. Mikołaj Lewicki zwrócił uwagę, że dyskusja ta dotyczy nie tylko kwestii technicznych, ale również materialnego i symbolicznego dziedzictwa. - Chodzi tutaj o to, żeby sobie zadawać pytania, jak chcemy przekształcić to dziedzictwo i co chcemy z nim zrobić. Ono ma swoje dobre strony. Jednym z podstawowych jest to, że relacje między budynkami z wielkiej płyty są zupełnie inne niż te, które są we współczesnych osiedlach mieszkaniowych budowanych przez deweloperów - zauważył. Jak dodał, dawne projekty nie pomijały przestrzeni zielonej ani budynków użyteczności publicznej, czego często brakuje dzisiejszym osiedlom.
Wskazał także na zmieniającą się strukturę społeczną i wyzwania związane z modernizacją PRL-owskich blokowisk. Dawniej nieatrakcyjne bloki, z racji lokalizacji w centrach miast, mają stawać się poszukiwanym towarem na rynku nieruchomości. - Do tych budynków wprowadzają się ludzie, których nie stać na nową, piękną deweloperkę - podkreślił.
Coraz gorszy stan bloków?
Architekt i historyk sztuki z Uniwersytetu Łódzkiego dr Błażej Ciarkowski uspokajał w kwestii rzekomo katastrofalnego stanu technicznego konstrukcji z wielkiej płyty. Ekspert odrzucił teorię, jakoby budynki te miały wkrótce ulec zniszczeniu, nazywając to "miejską legendą". - Z tą opinią, że te bloki lada chwilę nam się zaczną składać jak domki z kart, spotykam się, od kiedy zajmuję się tematyką architektury PRL-u, czyli 20 lat (...) i dotąd żaden blok sam z siebie się nam nie zawalił - przyznał.
Odniósł się również do sytuacji w Kielcach, ostrzegając przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków w skali całego kraju. - Mówimy o bardzo szczególnym przypadku (...). Tam był większy problem społeczny niż de facto techniczny - wyjaśnił, podkreślając, że budynek ten był zaniedbany i funkcjonował wcześniej jako hotel. - Nie wiem, czy przez pryzmat sytuacji w Kielcach możemy obwiniać, czy patrzeć na całe budownictwo wielkopłytowe - podsumował.
Czytaj także:
- 7,9 mld euro na polskim koncie z KPO? Jest ważna zgoda w Brukseli
- Koalicja Obywatelka reaguje na doniesienia o Michale Moskalu. Zawiadamia prokuraturę
- "Będziemy pamiętać o wsparciu Polski". Zełenski dziękuje Nawrockiemu za życzenia
Źródło: Trójka
Prowadząca: Monika Suszek
Opracowanie: Dominika Główka