Bartosz Klimczuk z UOKiK: pośpiech zawsze i wszędzie jest najgorszym doradcą
Gościem Michała Jędrkowiaka w porannej "Rozmowie w Trójce" był Bartosz Klimczuk z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Rozmowa dotyczyła praw konsumenckich w czasie urlopu i tego, jak reagować na niezgodności z ofertą.
Bartosz Klimczuk
Foto: mat. prasowe/UOKiK
Jeszcze trwają wakacje, jeszcze można kupić wyjazd w ofercie "Last minute” i wyjechać na odpoczynek. Ale jak uniknąć oszustwa, jak nie dać się nabić w butelkę? Co robić, kiedy zamiast obiecywanych palm za oknem i aquaparku na terenie ośrodka, mamy za oknem budowę i brudną sadzawkę?
Klient się spieszy, sprzedawca się cieszy
Trójkowy gość już na początku ostrzegał, że najgorszym doradcą konsumenta jest pośpiech. Zawsze i wszędzie: w sklepie, w sklepie internetowym czy na platformie rezerwacyjnej. Na wielu stronach, platformach rezerwacyjnych można znaleźć oznaczenia i komunikaty w stylu "Już tylko jeden pokój w tej cenie!”, "Oferta limitowana!”, "10 osób ogląda ten obiekt” albo "Masz szczęście - miejsca w tym hotelu szybko się wyprzedają”. Nie wszystkie muszą być kłamliwe, są tylko trudne do zweryfikowania. Przede wszystkim są bardzo ogólne, bo co to znaczy, że "10 osób ogląda ten obiekt”? Ogląda ten pokój, ten hotel czy ten kierunek? Dlatego warto podejść do takich komunikatów z dużo rezerwą, mimo że potrafią być wyjątkowo nachalne.
- To wszystko ma na nas wywrzeć presję, wywołać wrażenie, że zaraz zniknie ten pokój, który sobie wymarzyliśmy na wakacje. I często to działa, szczególnie, jeżeli miejsce wydaje się nam wspaniałe, cena jest bardzo atrakcyjna. Ale trzeba zachowywać zdrowy rozsądek: nie dajmy się popędzać, analizujmy bardzo dokładnie, bo chwytów marketingowych jest bardzo dużo. Chodzi po prostu o to, by złapać jak największą liczbę osób, które szukają oferty last minute - wskazywał Trójkowy gość. - Na przykład "pokój od strony morza (oceanu)” to nie znaczy "pokój z widokiem na morze (ocean)”. A takich chwytów językowych jest całe mnóstwo! I, co bardzo istotne, te chwyty są także stosowane na stronach anglojęzycznych. Więc jeśli rezerwujemy na stronach anglojęzycznych, też trzeba zwracać uwagę na różne słowa, które są tam użyte i sprawdzać, co mogą oznaczać - dodał.
Niska cena plus "dodatki”
Wachlarz chwytów, które mają przyciągnąć naszą uwagę, zwabić nas i przekonać, ze właśnie ta oferta jest najlepsza, wydaje się wręcz niewyczerpany. Kiedy szykujemy się na urlop i chcemy coś szybko zorganizować po okazyjnej cenie, możemy wpaść w jedną z pułapek, które zastawiają nieuczciwi przedsiębiorcy.
- Często zdarza się, że widzimy naprawdę ekstremalnie niską cenę, zaznaczoną odpowiednią czcionką i kolorem. A potem, kiedy przychodzimy na dalsze etapy rezerwacji, to okazuje się, że w jednym miejscu nie była dodana opłata eksploatacyjna, w innym nie była dodana kwota za sprzątanie, że trzeba dopłacić jeszcze za inne usługi, za ubezpieczenie. I kiedy sumujemy te wszystkie kwoty, te wszystkie "dodatki” (czasami obligatoryjne), to ta cena nie jest już tak korzystna, jak być powinna - ostrzegał rozmówca Michała Jędrkowiaka.
Jak się z tego wycofać?
Może się jednak zdarzyć, że nie zwróciliśmy na to wszystko uwagi, przeszliśmy te etapy i kliknęliśmy "zapłać”. Czy jeśli wtedy dojdziemy do wniosku, że ta suma nie jest jednak tak niska, jak się spodziewaliśmy, to możemy stwierdzić "ja jednak z rezygnuję” i się z tego wycofać?
- Dlatego najważniejsza jest prewencja - w tym sensie, żeby konsument był świadomy tego w momencie, kiedy przechodzi przez kolejne etapy rezerwacji. To nie zmienia faktu, że nieuczciwi przedsiębiorcy czasami ukrywają informacje: podają je mniejszą czcionką, szarym kolorem. I niektóre postępowania UOKiK-u wynikają właśnie stąd, że te informacje nie są dla konsumenta jasne i czytelne - tłumaczył Bartosz Klimczuk. - Kiedy byliśmy mamieni przez wszystkie etapy rezerwacji tą ceną za noc za osobę, a dopiero na końcu okazało się, że ta suma była sumowana i niezaznaczona, wtedy składamy reklamację u przedsiębiorcy. Informujemy go, najlepiej pokazując screen, że te informacje, które były dla nas bardzo istotne - a przecież cena jest rzeczą bardzo istotną - były ukryte. I jednak chcemy się z tego wycofać - radził.
Piotr Radecki