Marlena Gabryszewska: kino studyjne to otwarta, komfortowa przestrzeń dla widza
Gościnią Katarzyny Borowieckiej w porannej "Rozmowie w Trójce" była Marlena Gabryszewska, prezeska Stowarzyszenia Kin Studyjnych. Rozmowa dotyczyła więc kin studyjnych w naszym kraju, ale też - modelu kultury filmowej w ogóle.
Marlena Gabryszewska gościnią Katarzyny Borowieckiej w porannej audycji "Rozmowa a Trójce"
Foto: PR
W Polsce jest w łącznie 537 kin (w tym także sieciowe), co daje ponad 1000 ekranów. Z tego 250 jest zrzeszonych w Stowarzyszeniu Kin Studyjnych. Znajdują się w dużych, średnich i małych miejscowościach, mają różną strukturę własności – są samorządowe, prywatne, należące do NGO-sów - i bardzo różne problemy.
Od wielkich widowisk do kina arthouse’owego
Mówi się, że rok 2020 trwał kilka lat - z uwagi na pandemię i związane z nią długofalowe konsekwencje. Dotyczy to także kin: - Zmienił się absolutnie model korzystania z kultury filmowej. My to odczuwamy bardzo, odczuwa to cały rynek filmowy. (…) Po pandemii bardzo zmienił się system dystrybucji: w tej chwili mamy ok. 300 premier w skali roku, to jest blisko jeden film dziennie, w weekend 8-10 tytułów. To wymaga zupełnie innego podejścia zarówno od dystrybutorów, jak i od kin. Bo nie każdy film uda się równie dobrze wypromować, a chodzimy przede wszystkim na filmy o których słyszymy, które kojarzą nam się z pewną jakością - mówi Trójkowa gościni. - Zmieniły się też oczekiwania widzów: kino stało się rozrywką eventową zarówno jeżeli mówimy o skali, epickości opowieści, rozmachu, bardzo dobrej jakości dźwięku i obrazu. Nie trzeba szukać daleko: takie tytuły jak "Odyseja", "Diuna" czy "Oppenheimer" to są wielkie widowiska, które zgromadziły miliony widzów. Z drugiej strony mamy szereg mniejszych, wartościowych tytułów tak zwanego kina arthouse’owego, z którym pracuje się zupełnie inaczej. Tutaj musimy stawiać na coś, co sprawi, że kino studyjne będzie miejsce, w którym oglądamy film, ale też spotykamy się, rozmawiamy, wymieniamy doświadczeniami, emocjami - tłumaczy.
Kino studyjne to "trzeci dom"
Rozmówczyni Katarzyny Borowieckiej opowiada też, jak mocno zmieniła się rola kin studyjnych po okresie pandemii. - Kino studyjne stało się takim "trzecim domem". Mamy dom, pracę i kino staje się właśnie taką bezpieczną przystanią, w której możemy z jednej strony trochę się pośmiać, ale też przeżyć katharsis, spotkać osoby, które myślą podobnie. I to jest coś, co wyróżnia kina studyjne. Bo kiedy mówię o kinie studyjnym, mówię o miejscu, gdzie tworzy się przestrzeń otwartą, bezpieczną dla widza, w której czujemy się komfortowo - wskazuje. - Stąd też, myślę, ogromne sukcesy festiwali, które po pandemii szybko odbudowały swoją frekwencję. Bo to są miejsca, gdzie spotykają się ludzie o podobnych potrzebach, poglądach, spojrzeniu na świat i potrzebie przeżywania - dodaje.
Całej rozmowy można posłuchać »TUTAJ«.
Piotr Radecki