Zgrzyty w eterze. O tym, co może nas denerwować w radiu

W kolejnych "Listach na M." Mateusz Tomaszuk sięgnął do dwóch kartek wysłanych do Trójki w 1989 roku. Ich autorzy bez ogródek upominają Marka Niedźwieckiego. Te wiadomości były też punktem wyjścia do zastanowienia się ze słuchaczami i słuchaczkami nad tym, co właściwie może nas denerwować w radiu?

Zgrzyty w eterze. O tym, co może nas denerwować w radiu

Mateusz Tomaszuk

Foto: Trójka

We wspomnianych kartkach jeden z autorów prosi Marka Niedźwieckiego, żeby "pokornie prowadził Listę". Drugi zarzuca mu, że "gada tyle jak ta przekupka na targu"... po czym dodaje, że jest przecież "najfajniejszym" prezenterem.

Posłuchaj audycji Trójki

Radiowe grzeszki. Kiedy możemy być źli na to, co w eterze?

Właśnie o tę szczególną relację słuchacza z radiem pytaliśmy też w audycji. Zagadywanie początku ulubionej piosenki? Za długie wejścia? A może odwrotnie - prowadzący, który mówi zdecydowanie za mało? A może właśnie te niedoskonałości - głos, śmiech, komentarz, przypadkowa pomyłka - sprawiają, że radio pamiętamy przez lata? O tym Mateusz Tomaszuk rozmawiał ze słuchaczami i słuchaczkami Trójki.

Wśród odpowiedzi, które na Myśliwiecką spłynęły, lecz niekoniecznie dotyczyły Programu 3, pojawiły się na przykład wielokrotnie powtarzane reklamy, zbyt częste przedstawianie się czy brak proporcji między muzyką i słowem mówionym na antenie oraz skracanie granych na antenie dłuższych utworów. Z takimi działaniami, jak się okazało, wiążą się czasem wspomnienia osób dzwoniących. - Kiedyś, w czasie listy przebojów Marka Niedźwieckiego, utwór zaczął się bez intro. W pewnym momencie został lekko wyciszony, a pan Marek puścił nagranie telefoniczne, w którym ktoś prosił by tego utworu nie przerywać, bo chce sobie go nagrać - opowiadał jeden ze słuchaczy na antenie Programu 3.

A co wyprowadza z równowagi radiowców? To postanowił sprawdzić Wojciech Dorosz. Ludzie Trójki wskazali tu między innymi na to, że wyobrażenie o twarzy, którą przypisujemy do głosu, nie pasuje do rzeczywistej twarzy. Ale to też skracanie piosenek czy niedobór słowa. Nie wszyscy są jednak w stanie powiedzieć powiedzieć coś złego na radio. - Właściwie nie mam odpowiedzi na to pytanie, bo ja lubię radio. Od kilkudziesięciu lat jestem jego słuchaczem; od prawie 30 lat mam przyjemność pracować w miejscu, do którego wchodzę z radością. Moja praca to moja pasja więc nie mam powodów by nie lubić radia - przyznaje Mariusz Owczarek.

Kamil Kucharski