"W komedii wszystko jest możliwe". Bartłomiej Topa o nowym sezonie "1670"

Już dziś, 5 sierpnia 2026 roku, na platformie Netflix debiutuje trzeci sezon popularnego serialu komediowego "1670". O nowych odcinkach, rozwijanej formule humorystycznej produkcji oraz przygotowanej z rozmachem akcji promocyjnej Bartłomiej Topa opowiedział w audycji "Zapraszamy do Trójki - ranek". Jednym z jej najważniejszych elementów jest prezentowana w Hali Stulecia we Wrocławiu "Panorama 1670".

"W komedii wszystko jest możliwe". Bartłomiej Topa o nowym sezonie "1670"

Bartłomiej Topa w Trójce

Foto: screen/youtube.com/Netflix

Bartłomiej Topa był gościem Roberta Grzędowskiego w audycji "Zapraszamy do Trójki". Odtwórca roli Jana Pawła w serialu "1670" opowiedział o trzecim sezonie produkcji, którego premiera odbywa się dziś, 5 sierpnia 2026 roku. Aktor zdradził, w jakim kierunku rozwinęła się komediowa formuła serii, oraz przedstawił szczegóły spektakularnej akcji promocyjnej. Z okazji premiery w Hali Stulecia we Wrocławiu powstała monumentalna, ręcznie malowana instalacja "Panorama 1670".

"To było imponujące wydarzenie"

Jednym z najważniejszych elementów promocji trzeciego sezonu serialu jest przygotowana przez Netflix "Panorama 1670". Nad wielkoformatowym obrazem pracowało kilkudziesięciu malarzy, a przedstawione na nim sceny nawiązują do wydarzeń ze wszystkich trzech sezonów produkcji. Instalację można oglądać w Hali Stulecia do 23 sierpnia.

- To było imponujące wydarzenie. Zresztą ono będzie trwało do 23 sierpnia. (...) Imponujący obraz malarski, pracowało kilkudziesięciu malarzy przy tym, rozłożony w Hali Stulecia we Wrocławiu. Co półtorej godziny przychodzą widzowie i zwiedzają panoramę, ciesząc się tymi wydarzeniami, które miały miejsce w pierwszym, drugim i trzecim sezonie - mówi aktor.

Topa nie ukrywa, że rozmach przygotowanej promocji zrobił na nim ogromne wrażenie. Jak zaznacza, tak spektakularna akcja towarzysząca premierze serialu jest dla niego powodem do dużej satysfakcji.

- Bardzo się cieszę, że ta imponująca promocja miała miejsce i ma miejsce ciągle. Myślę, że tak spektakularne wydarzenie nie miało jeszcze historii. To mnie bardzo cieszy - mówi Topa.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"W komedii wszystko jest możliwe"

Zdaniem aktora trzeci sezon "1670" jest bardziej dojrzały i osadzony niż wcześniejsze odsłony. Po kilku latach wspólnej pracy zarówno obsada, jak i twórcy dobrze poznali bohaterów oraz kierunek, w którym powinna rozwijać się historia. Topa wymienił między innymi Maćka Buchwalda, Kordiana Kądzielę oraz kreatywnego producenta projektu Iwo Krankowskiego.

- Ja miałem okazję już zobaczyć. Jest bardzo osadzony, jest bardzo dojrzały. Myślę, że po pierwszym i drugim sezonie już wiemy, w którą stronę pójść. Znamy swoje charaktery, znamy swoje role i mówię nawet o twórcach, o Maćku Buchwaldzie, o Kordianie Kądzieli, o Iwo Krankowskim, który jest kreatywnym producentem tego projektu. Jestem przeszczęśliwy, że mogę brać w nim udział i naprawdę daliśmy sobie takie pole do naprawdę znakomitej roboty od trzech lat już - mówi Topa.

Choć produkcja rozwija swoich bohaterów i opowiadaną historię, nie rezygnuje z komediowej formuły, która od początku stanowiła jej najważniejszy element.

- No tak, bo wciąż jest komediowy, bo taka była formuła na samym początku - mówi Topa.

W trzecim sezonie twórcy zdecydowali się jednak pójść jeszcze dalej. Zamiast jedynie powtarzać sprawdzone gagi w nowych wariantach, otworzyli historię na większą dawkę absurdu. Szczególne znaczenie będą miały coraz bardziej nieograniczone ambicje Jana Pawła, które doprowadzą bohatera do sytuacji balansujących na granicy wiarygodności.

- Czy ja wiem? Myślę, że oczywiście widzowie chcieliby czy oczekują powtórzenia tych samych gagów w innej formie. W związku z tym poszliśmy troszkę dalej, z większym rozmachem w drugim sezonie. Było więcej światła, radości, więcej fabuły. A w trzecim jesteśmy otwarci już na taką dawkę absurdu i tego, że ambicje Jana Pawła, mojego bohatera, sięgają naprawdę kosmosu. Będziecie państwo świadkami naprawdę różnych wydarzeń, które będą graniczyły z wiarygodnością tego gościa. I bardzo mnie to cieszy, bo poruszamy się na takiej bardzo cieniutkiej linii: czy to jeszcze jest możliwe, czy już nie. Chociaż w komedii wszystko jest możliwe, jeżeli jest podane wiarygodnie - mówi aktor.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński