"Jest mrocznie i spójnie". O płycie "Demon Days" zespołu Gorillaz
Tym razem w audycji "Pół perfekcyjnej płyty" wzięliśmy pod lupę "Demon Days" - drugi album w dyskografii zespołu Gorillaz. - To jedna z ich najlepszych płyt, zarazem najpopularniejsza. Szacunkowa liczba tak zwanej czystej sprzedaży fizycznej i cyfrowej tej płyty to 7 milionów 700 tysięcy egzemplarzy - mówił Grzegorz Hoffmann. To właśnie z tego wydawnictwa pochodzi jeden z najpopularniejszych utworów Gorillaz - "Feel Good Inc.".
Kadr z teledysku do utworu "Feel Good Inc."
Foto: Gorillaz/YouTube/Sceenshot
Często słyszymy, że liczą się przede wszystkim single, a mało kto interesuje się całymi płytami jako przemyślaną propozycją artystyczną. Dlatego w audycji "Pół perfekcyjnej płyty" o wyjątkowo dobrych wydawnictwach opowiadają dziennikarze Trójki. 29 lipca o płycie "Demon Days" zespołu Gorillaz opowiedział Grzegorz Hoffmann.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Grzegorz Hoffmann o płycie "Plastic Beach" zespołu Gorillaz
- "Pół perfekcyjnej płyty" - wszystkie wydania audycji
"Demon Days" zespołu Gorillaz
Dziennikarz Trójki opowiedział na początku audycji o początkach zespołu Gorillaz. - Damon Albarn i Jamie Hewlett znali się od początku lat 90., a w roku 1997 razem wynajęli mieszkanie w Londynie. Oglądając bardzo popularne wtedy MTV uznali, że ówczesna muzyka pop jest sztuczna i pozbawiona treści i duszy. Doszli do wniosku, że artyści prezentowani w telewizji są tak plastikowi, że równie dobrze mogliby być anonimowi. Stąd był już tylko krok do pomysłu powołania do życia wirtualnej grupy składającej się z rysunkowych postaci. Albarn wziął na siebie warstwę muzyczną, Hewlett natomiast jako zdolny rysownik mający na koncie popularny komiks "Tank Girl" stworzył całą otoczkę. Wymyślił unikatowy styl graficzny i wygląd animowanych członków zespołu. Debiutancki album okazał się w roku 2001 pod tytułem po prostu "Gorillaz". Na płycie znalazły się pierwsze przeboje grupy z piosenką "Clint Eastwood" na czele - mówił Hoffmann.
"Demon Days" to druga płyta w dyskografii Gorillaz. - To jedna z ich najlepszych płyt, zarazem najpopularniejsza. Szacunkowa liczba tak zwanej czystej sprzedaży fizycznej i cyfrowej tej płyty to 7 milionów 700 tysięcy egzemplarzy - powiedział Grzegorz Hoffmann. Już początek albumu zapowiada, co nas czeka. W apokaliptycznym "Last Living Souls" Albarn zadaje pytanie, czy jesteśmy ostatnimi żyjącymi duszami.
"Jest mrocznie i spójnie"
O ile płyta debiutancka była czymś w rodzaju niszowego eksperymentu, o tyle w przypadku "Demon Days" mamy do czynienia z małym arcydziełem szeroko pojmowanej muzyki rozrywkowej. Kluczowe okazało się stworzenie wirtualnych bohaterów, bo pozwoliło artystom na łączenie wielu gatunków praktycznie bez ograniczeń. - Przy okazji stało się też celną satyrą na sztuczność przemysłu rozrywkowego i telewizji muzycznej. I, co równie istotne, wirtualni bohaterowie zdobyli serca fanów. Na głównego producenta nagrań Albarn i Hewlett wybrali Briana Burtona, znanego jako Danger Mouse - opowiadał Hoffmann.
"Demon Days" to pływa niezwykle różnorodna - od rocka alternatywnego poprzez hip-hop, trip hop, dub, gospel po elektronikę. - Mimo obecności tak wielu gatunków w obrębie jednego dzieła, utwory płynnie łączą się ze sobą. Jest mrocznie i spójnie w warstwie brzmieniowej, także tekstowej - uważa trójkowy dziennikarz.
W audycji usłyszeliśmy też utwór "Kids With Guns" - połączenie surowego, mrocznego klimatu trip-hopowego z niepokojącym przesłaniem mówiącym o utracie niewinności ówczesnego młodego pokolenia. - Alban wpadł na pomysł tej piosenki pod wpływem wydarzenia w szkole córki, kiedy to jej kolega przyniósł do szkoły nóż, którym chwalił się w trakcie przerwy międzylekcyjnej - opowiadał Hoffmann.
Równie ponuro jest w kolejnej piosence z albumu "O Green World" - ironicznie opowiadającej o zielonym świecie, w którym dominują industrializacja, zanieczyszczenia i śmierć.
"Dirty Harry" z kolei to utwór z przesłaniem antywojennym, krytykujący toczącą się wówczas wojnę w Iraku. Kontrastem dla poważnego tekstu piosenki jest radosny, taneczny rytm. Tytuł utworu nawiązuje do nagrania "Clint Eastwood" z płyty debiutanckiej i postaci jaką aktor wykreował w serii filmów o brudnym Harrym, co w kontekście piosenki symbolizuje bezwzględną, opartą na przemocy, siłę militarną państwa.
Największy przebój z płyty "Demon Days"
W następnym utworze płyty zatytułowanym "Feel Good Inc." Albarnowi towarzyszą wokalnie członkowie bardzo popularnej nowojorskiej grupy hip-hopowej De La Soul. Tekst krytykuje zarówno branżę muzyczno-rozrywkową jak i otępione mediami próżne społeczeństwo goniące za sztucznym szczęściem. W warstwie muzycznej na pierwszy plan wysuwa się hipnotyzująca linia basowa, której towarzyszy brzmienie mocnej rytmicznej perkusji i akustycznej gitary.
- To największy przebój z płyty "Demon Days". Piosenka osiągnęła top 10, czyli pierwsze dziesiątki list przebojów aż w 16 krajach, w Anglii docierając do drugiej pozycji - przypomniał Grzegorz Hoffmann.
Jeden z najsmutniejszych fragmentów płyty
Siódmy utwór z albumu, "El Mañana", ma łagodny, w dużej mierze akustyczny klimat kontrastujący z fabułą teledysku do piosenki, w którym latająca wyspa z wiatrakiem, Windmill Island, będąca domem bohaterów, zostaje zaatakowana i zestrzelona przez śmigłowce.
- Tytuł następnego nagrania mówi sam za siebie "Every Planet We Reach Is Dead", czyli każda planeta, do której docieramy jest martwa. Tekstowi śpiewanemu przez Albarna częściowo falsetem towarzyszy ciężka, niespokojna muzyka, a jednym z kluczowych elementów brzmienia utworu są jakby jazzowo-bluesowe dźwięki fortepianu, na którym zagrał Ike Turner. To jeden z najsmutniejszych fragmentów płyty - opowiadał Hoffmann.
W audycji Grzegorz Hoffmann zaprezentował też dwunastą kompozycję z płyty. - "Dare" to najbardziej taneczny i optymistyczny fragment całości, najlżejszy tekstowo, z przesłaniem radości i zabawy. Tym razem głos lidera pojawia się tylko w chórkach, a pierwszy plan należy do Shouna Rydera z zespołu Happy Mondays i pochodzącej z Londynu singer-songwriterki Roses Gabor. "Dare" to pierwszy i jednocześnie jedyny przebój Gorillaz, który wspiął się na szczyt brytyjskiej listy przebojów. Nigdy później nie udało się powtórzyć tego osiągnięcia - mówił Hoffmann.
Na zakończenie audycji wysłuchaliśmy utworu "Demon Days", który niesie pozytywne przesłanie, że nie wszystko jeszcze stracone, zwłaszcza dla dobrych ludzi. Zachęcamy do wysłuchania całej audycji o "Połowie perfekcyjnej płyty". Na kolejne opowieści o wyjątkowo dobrych albumach zapraszamy co tydzień w środę po godzinie 19 na antenę Trójki.
Ewelina Kołaczek