"Dziewczyny, kochajcie nas!". Apel do koleżanek w "Listach na M"
W "Listach na M." wróciliśmy do wiadomości, którą przed laty pan Eligiusz wysłał do Trójki. Jako uczeń technikum apelował w niej do koleżanek, by zamiast wzdychać do gwiazd muzyki, dostrzegły chłopaków ze swojej szkoły. Po latach o tej historii porozmawiał z nim Mateusz Tomaszuk.
"Listy na M,"
Foto: Trójka Polskie Radio
Dziewczyny wzdychały do Thomasa Andersa, Duran Duran i wokalisty Europe, a ich koledzy z olsztyńskiego technikum postanowili przypomnieć, że atrakcyjnych chłopaków można znaleźć znacznie bliżej. W "Listach na M." otworzyliśmy wiadomość napisaną przez całą klasę pod przewodnictwem Eligiusza. Jej autorzy przekonywali koleżanki, że zamiast patrzeć na muzycznych idoli z plakatów, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Po latach udało nam się odnaleźć autora listu. Eligiusz pojawił się w audycji i opowiedział Mateuszowi Tomaszukowi o szkolnych czasach, muzycznych podziałach w klasie oraz słuchaniu Listy Przebojów Trójki z radiem Kasprzak w ręku.
"Dziewczyny, kochajcie nas!"
Punktem wyjścia do rozmowy był list skierowany do koleżanek, które swoje uczucia lokowały przede wszystkim w zagranicznych gwiazdach muzyki. Chłopcy z Technikum Kolejowego w Olsztynie postanowili przekonać je, że również w ich najbliższym otoczeniu nie brakuje interesujących kandydatów.
– Szanowna Mario!
Na wstępie mego listu chciałbym Cię gorąco pozdrowić w imieniu moim i mojej klasy. Nazywam się Elek i jestem gospodarzem klasy V EINTK Technikum Kolejowego w Olsztynie. List ten piszę w imieniu całej klasy. Większość z nas słucha Listy Przebojów Programu III – przy okazji 250 wydań tej Listy. Podoba nam się też „Kącik Marii”. Ze wzruszeniem słuchamy tych wszystkich zwierzeń naszych rówieśników, pań i niekiedy współczujemy im z całego serca, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy miłosne.
Niestety bardzo nas denerwują listy dziewcząt, które piszą, że są zakochane po uszy w znanych gwiazdach muzyki rozrywkowej – Thomasie Andersie, członkach Duran Duran, ostatnio wokaliście Europe. Piszą, że za żadne skarby nie porzucą swoich „ukochanych i jedynych”. Dlatego więc pytamy te wszystkie zakochane, piękne niewiasty: czy żeby zakochać się w chłopcu, trzeba aż sięgać po gwiazdy zagraniczne? Przecież wystarczy obejrzeć się wokół siebie, aby zobaczyć pięknych i wspaniałych chłopców. Aż roi się od nich wokół. Nas, kochane niewiasty, a Wy tego nie chcecie zauważyć. Dlatego chcemy wyjść naprzeciw Waszym problemom sercowym, kochane dziewczyny.
Po prostu w naszej klasie jest 11 chłopców, a każdy z nich piękniejszy i odważniejszy od drugiego. Naprawdę jest w czym wybierać. Są wśród nas takie osobistości, począwszy od gwiazdora klasy okręgowej w piłce nożnej, poprzez przyszłego wirtuoza gitary elektrycznej, a skończywszy na przyszłym sławnym fizyku, który podważy wszelkie teorie Einsteina i Kopernika. Są chłopcy z poczuciem humoru, romantycy, są z długimi włosami i z krótkimi – łysych i okularników nie ma. A więc klasa nasza składa się z różnorodnych "jednostek" o zróżnicowanym charakterze. Na pewno każda z Was, kochane niewiasty, znalazłaby sobie swojego „gwiazdora”. Może któraś z Was zdecyduje się na zawarcie znajomości. Kończymy list pięknym cytatem z piosenki: "DZIEWCZYNY, KOCHAJCIE NAS".
Posłuchaj audycji w Trójce:
Rozmowa z panem Eligiuszem
Pan Eligiusz przyznał, że klasę tworzyli niemal wyłącznie chłopcy. W technikum przygotowywali się do pracy związanej z koleją, a obecność zaledwie dwóch koleżanek mogła dodatkowo zachęcić ich do stworzenia żartobliwego apelu.
- Powiem szczerze, że z kolegami tworzyliśmy klasę typowo męską, taką mechaniczną. To było technikum kolejowe, ponieważ po ukończeniu tej klasy można było zostać maszynistą pojazdów trakcyjnych. Ale mieliśmy dwie dziewczyny w klasie, bardzo sympatyczne. Serdecznie je pozdrawiam, jeśli słuchają - mówi pan Eligiusz.
W tamtych czasach jednym z najważniejszych punktów tygodnia była dla niego Lista Przebojów Programu Trzeciego. Zdobycie dobrego sygnału nie zawsze było jednak łatwe, dlatego słuchacze posługiwali się różnymi domowymi sposobami, by poprawić odbiór.
- No jak najbardziej. Powiem szczerze, w ówczesnych czasach było ciężko, bo człowiek latał, jak się to mówiło, z kawałkiem druta, żeby złapać jak najlepszy sygnał. Bo wiadomo, Lista Przebojów Programu Trzeciego to był najważniejszy punkt każdego tygodnia i słuchało się tego namiętnie - mówi rozmówca Mateusza Tomaszuka.
Muzyka potrafiła również dzielić szkolną klasę na rywalizujące ze sobą obozy. Jedni kibicowali Lady Pank, inni Republice, a jeszcze inni wybierali cięższe brzmienia. Sam Eligiusz dziś najchętniej słucha reggae.
- To były czasy Jarocina. Byli fani Lady Pank, byli fani Republiki i to były takie trochę rywalizujące ze sobą obozy fanów. Jedni dopingowali Republice, czekali na nowe piosenki. Liczyli na to, że najnowsza piosenka Republiki zajmie pierwsze miejsce na Liście Przebojów. (...) Owszem, byli metalowcy. Miałem kolegę, który miał przez to problemy – miał długie pióra, długie włosy, był fanem zespołu TSA – wspomina pan Eligiusz.
Mateusz Wysokiński