"Absolutny klasyk". Sinéad O’Connor zostawiła po sobie nieopublikowany album

Przed śmiercią Sinéad O’Connor pracowała nad jeszcze jednym albumem. Szczegóły dotyczące niepublikowanego wydawnictwa "No Veteran Dies Alone" ujawnił jej producent David Holmes, który ma nadzieję, że materiał ostatecznie trafi do słuchaczy.

"Absolutny klasyk". Sinéad O’Connor zostawiła po sobie nieopublikowany album

Sinéad O’Connor zostawiła po sobie jeden nieopublikowany album.

Foto: PAP/LFI

Sinéad O’Connor do ostatnich miesięcy życia pozostawała aktywna twórczo. Zmarła w 2023 roku wokalistka zostawiła po sobie niewydany album "No Veteran Dies Alone". O istnieniu materiału poinformował w mediach społecznościowych jej producent David Holmes, który określił płytę jako wyjątkowo osobiste dzieło i jeden z najmocniejszych projektów artystki. Sinéad O’Connor miała zostawić po sobie jeszcze jeden album.

"To absolutny klasyk" Holmes nie kryje zachwytu nad niepublikowanym materiałem

Według producenta O’Connor stworzyła płytę będącą osobistym listem skierowanym zarówno do jej dzieci, jak i słuchaczy. Podkreślił przy tym szczerość i emocjonalną siłę pozostawionych nagrań.

- To absolutny klasyk. Ten album jest listem miłosnym do jej dzieci i do całego świata. Jej utwory są tak prawdziwe i czyste, jak tylko można sobie wyobrazić - opowiedział producent wokalistki.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Czy album zostanie opublikowany?

Na razie nie wiadomo, czy "No Veteran Dies Alone" oficjalnie ujrzy światło dzienne. Holmes ma jednak nadzieję, że materiał zostanie wydany. Jak przyznał, historia jego powstawania kryje jeszcze wiele nieopowiedzianych szczegółów, a jednym z najważniejszych momentów pracy była rejestracja utworu tytułowego.

- Powiedziała mi kiedyś: "Technicznie można byłoby nagrać lepszą wersję, ale nigdy nie dam ci lepszego wykonania". Jako producent i artysta właśnie tego powinieneś szukać. Prawdy. Mam jeszcze wiele do opowiedzenia o tych piosenkach i o tym, jak powstawały. Na to jeszcze przyjdzie czas - zaznacza producent.

Holmes opublikował również fragment korespondencji z O’Connor dotyczącej albumu. Wynika z niej, że materiał zrobił duże wrażenie także na reżyserze Neilu Jordanie. Sama wokalistka była dumna z efektów pracy i planowała jeszcze dopracować niektóre partie nagrań.

- Neil kompletnie oszalał na punkcie "NVDA". Pokazuje ten album wszystkim. Sama też wariuję, bo to brzmi tak dobrze. Chciałabym dograć trochę więcej harmonii i lepiej zbalansować ścieżki wokalne w pierwszej zwrotce. Wszystko brzmi naprawdę świetnie. Jestem z nas dumna. Chcę nagrywać z tobą płyty aż do dnia, w którym jedno z nas umrze - pisała O’Connor.

Mateusz Wysokiński