Rewolucjonistka branży beauty. Fascynująca historia Heleny Rubinstein
Wystawa w Muzeum POLIN "Helena Rubinstein. Piękno jest twoim przeznaczeniem" zdradza, jak spójne kreowanie własnego wizerunku pozwoliło jej stworzyć potężną markę. O ekspozycji opowiedziały w audycji "Ludzie w ubraniach" kuratorki wystawy - dr Marta Frączkiewicz i Monika Harchut.
Helena Rubinstein na zdjęciu z 1910 roku
Foto: PAP/Photoshot
Wystawa "Helena Rubinstein. Piękno jest twoim przeznaczeniem" jest prezentowana w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN od 17 czerwca do 7 września (wstęp wolny). To opowieść o kobiecie, która uczyniła z piękna narzędzie emancypacji i spektakularnego sukcesu. Helena Rubinstein stworzyła jedną z najbardziej niezwykłych kobiecych biografii XX wieku, a jej droga wiodła od krakowskiego Podgórza, przez Melbourne, Paryż i Londyn, aż po nowojorski świat luksusu i sztuki.
O wystawie w audycji Karoliny Sulej "Ludzie w ubraniach" opowiedziały kuratorki - dr Marta Frączkiewicz i Monika Harchut.
Posłuchaj audycji Trójki:
- "Ludzie w ubraniach". O wystawie "Helena Rubinstein. Piękno jest twoim przeznaczeniem"
- Wszystkie wydania audycji "Ludzie w ubraniach"
Helena Rubinstein
Chaja, później znana jako Helena Rubinstein, urodziła się prawdopodobnie 25 grudnia 1872 r. w religijnej rodzinie żydowskiej w podkrakowskim Podgórzu (dzisiaj dzielnica Krakowa), dorastała na Kazimierzu. Inne źródła za datę jej urodzin podają 24 grudnia 1870 r. Jej ojciec był drobnym kupcem, a matka prowadziła dom.
Miała żyć jak inne kobiety w jej środowisku - wyjść za mąż i urodzić dzieci. Aby uniknąć takiego losu, uciekła do Wiednia, gdzie pracowała w sklepie z futrami. Był to jej pierwszy krok w stronę niezależności. W 1896 r. wyjechała do Australii. W czasach, gdy kobiety nie mogły stanowić same o sobie, a ich samotne podróże były rzadkie, Chaja odważyła się na samodzielną podróż statkiem za ocean. Emigracja otworzyła przed nią nie tylko możliwości zawodowe, lecz także przestrzeń do osobistej emancypacji i wolności.
"Piękno jest twoim przeznaczeniem"
Wystawa prezentuje Rubinstein w życiu zawodowym, towarzyskim i prywatnym. Ekspozycja spróbuje odpowiedzieć na pytania: Dlaczego postać Heleny Rubinstein nadal fascynuje? Jakie cechy charakteru pozwoliły jej osiągnąć tak wielki sukces? Czego jako współcześni odbiorcy możemy się od niej nauczyć?
Tytuł został zaczerpnięty z autobiografii Rubinstein "Moje życie dla piękna". Celowo zrezygnowano z użycia innego słynnego hasła Rubinstein: "Nie ma kobiet brzydkich, są tylko leniwe" - uznano je za zbyt anachroniczne. Twórcy wystawy tłumaczą, że w tamtych czasach działało ono jednak emancypacyjnie i dawało nadzieję, że dzięki staraniom każda kobieta może stać się atrakcyjna.
Realizacja ekspozycji była możliwa dzięki przekazaniu w latach 2023 i 2025 do zbiorów Muzeum POLIN pamiątek osobistych Heleny Rubinstein i liczącej ponad tysiąc jednostek spuścizny archiwalnej. Darczynią jest Suzanne Slesin, skoligacona z Rubinstein dziennikarka i historyczka sztuki z Nowego Jorku, autorka biografii "Helena Rubinstein: Over the Top - Extraordinary Style, Beauty, Art, Fashion, Design" (2003).
Kuratorki wystawy w Trójce
Fundamentem sukcesu Rubinstein był jej talent marketingowy i umiejętność kreowania własnego wizerunku. Promocję pierwszego produktu - kremu Valaze - oparła na podkreślaniu swojego wschodnioeuropejskiego pochodzenia. Zgodnie z legendą w 1896 r. przypłynęła do Australii z 12 słoiczkami kremu od matki. Według innej wersji jego formułę miał skomponować dr Lykusky na bazie ziół z Karpat.
- To, co mnie bardzo fascynuje w Helenie dzisiaj, to pracowitość, smykałka do biznesu i umiejętność obserwacji ludzi - mówiła w audycji "Ludzie w ubraniach" Monika Harchut. - Była self-made woman, napisała właśnie o tych legendarnych słoiczkach kremu, z którymi niby miała przyjechać właśnie z Europy, które dostała od matki. (...) Oczywiście dziś wiemy, że to jest legenda napisana przez nią na potrzeby po prostu tego biznesu. Kiedyś nie było internetu, trudno było zweryfikować te wszystkie informacje - dodała gościni Trójki.
Na wystawie w POLIN można obejrzeć między innymi ubrania, które należały do Rubinstein. Prezentowane są między innymi płaszcz Pedro Rodrigueza oraz błyszcząca suknię Christiana Diora. - Nie ma bardziej osobistej pamiątki niż ubranie. Ubranie ma właściwości mediacyjne, ono dotyka bezpośrednio naszej skóry, jest bezpośrednim linkiem do bohaterów naszej kolekcji - mówiła dr Marta Frączkiewicz.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. Można ją znaleźć TUTAJ. Na kolejne wydania "Ludzi w ubraniach" zapraszamy w każdy wtorek tuż po północy na antenę Trójki.
Ewelina Kołaczek, PAP, Trójka