Czy sukienka może być mundurem? Wystawa w Muzeum Powstania Warszawskiego
Od eleganckiej metropolii, przez okupacyjne przeróbki ubrań, aż po walkę w cywilnych strojach i narodziny powstańca oznaczonego opaską. Wystawa "Splot. Czy sukienka może być mundurem? O tym, jak wojna zmieniła strój Warszawiaków" opowiada o przemianie mieszkańca przedwojennej Warszawy w uczestnika Powstania Warszawskiego.
"Splot. Czy sukienka może być mundurem? O tym, jak wojna zmieniła strój Warszawiaków"
Foto: Paweł Supernak/PAP
Panterki, wojskowe kurtki, przerabiane sukien sprzed wojny, bluzki szyte z czasz spadochronów, bryczesy, skórzane oficerki, ale i sandały z korka i sznurka, powstańcze opaski - blisko sto eksponatów tworzy wystawę "Splot. Czy sukienka może być mundurem? O tym, jak wojna zmieniła strój Warszawiaków".
Wystawa powstała z okazji 82. rocznicy Powstania Warszawskiego. Jej kuratorami są Adam Jeżewski oraz Dorota Rakowska. Ekspozycja będzie czynna od 29 lipca do czerwca 2027 r.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Błażej Król o płycie, która powstała we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego
- Pisarz i wokalista Paweł Sołtys w audycji "Ludzie"
Na wystawie pokazano przemianę mieszkańca przedwojennej Warszawy w powstańca - od mieszkańca eleganckiej metropolii, która w latach 30. XX wieku była centrum polskiej mody, przez okupacyjne przeróbki ubrań, aż po walkę w cywilnych strojach z powstańczą opaską na ramieniu.
"To zapis przejścia, w którym jedwabne krawaty i eleganckie suknie ustępują miejsca ubraniom szytym z resztek materiałów, by ostatecznie zostać uzupełnione o powstańczą opaskę. Ubiór - początkowo znak statusu - staje się narzędziem przetrwania, a następnie symbolem przynależności" - tak ideę wystawy przedstawiają jej organizatorzy.
"Splot. Czy sukienka może być mundurem? O tym, jak wojna zmieniła strój Warszawiaków" "W ten sposób Warszawa też walczyła z Trzecią Rzeszą"
- Słuchałem opowieści powstańców, także opowieści rodzinnych, jak ważne było dbanie o strój w czasie okupacji w Warszawie. Był taki społeczny przymus dbania o ubrania. Styl, szyk, moda cały czas obowiązywały. Nie tylko, żeby dobrze wyglądać, ale żeby pokazać Niemcom, że ich plan przekształcenia Warszawiaków w podludzi, nie powiódł się, że oni dalej potrafią wyglądać elegancko. W ten sposób Warszawa też walczyła z Trzecią Rzeszą - zaznacza Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.
Wśród eksponatów na wystawie znajduje się kurtka należąca do Antoniego Bohdziewicza "Wiktora" - reżysera filmowego, żołnierza Armii Krajowej i szefa zespołu operatorów Powstańczej Kroniki Filmowej, dokumentującej walki i życie mieszkańców Warszawy w sierpniu i wrześniu 1944 roku. Bohdziewicz przeszedł w kurtce całe Powstanie Warszawskie, nosił ją długo po wojnie. Według zachowanych przekazów była to jego ulubiona kurtka - być może właśnie w niej rozpoczynał swoją powojenną działalność filmową w Łodzi.
Pracownia szewska Lucjana Leszczyńskiego
Ważne były buty, w których się szło do powstania. - Najlepiej długie, skórzane oficerki. One później dobrze chroniły, gdy trzeba było poruszać się wśród ruin - opowiada Dorota Rakowska, kuratorka wystawy.
Obuwie damskie to najczęściej sandały z zamszowych pasków lub ze sznurka i korka; zdarzały się też drewniaki. Na wystawie przedstawiono historie pantofli ze słynnej przedwojennej pracowni szewskiej Lucjana Leszczyńskiego, którego wyroby były tak znane i cenione, że nosiły je Hanka Ordonówna i japońska księżniczka Kikuko, zamawiająca u polskiego rzemieślnika buty robione na miarę.
Eksponaty na wystawie "Splot. Czy sukienka może być mundurem?" Przedwojenne domy mody
Przypomniano też słynne przedwojenne domy mody, np. znajdujący się przy ul. Marszałkowskiej 140 najstarszy Dom Mody Bogusława Hersego. Znajdowały się tam również - przy Marszałkowskiej 62 - salony futrzarskie np. Dom Modelowy "Ewelina" E. Elbauma i liczne składy tkanin.
Z kolei na Krakowskim Przedmieściu Warszawianki chętnie odwiedzały salon słynnego kuśnierza - "króla futer" Arpada Chowańczaka. Do najsłynniejszych należał Dom Braci Jabłkowskich przy ul. Brackiej 25 - mekka elegantek Warszawy.
Szykowne ubrania sprzed wojny w czasie okupacji niemieckiej bywały przerabiane, dostosowywane do zmienionej, trudnej rzeczywistości. Ograniczenia i braki materiałów prowadziły do przeróbek odzieży i rozwoju chałupnictwa. Ubiór tracił funkcję reprezentacyjną i stawał się narzędziem przetrwania.
Biało-czerwona opaska
W czasie Powstania Warszawskiego cywile walczyli w codziennych ubraniach, często letnich i przypadkowych. Z czasem pojawiały się elementy zdobycznego umundurowania.
Jedynym symbolem przynależności była biało-czerwona opaska, która nadawała cywilom status powstańca. Powstańczej opasce poświęcono na wystawie wiele miejsca. Wzruszające są te wyblakłe opaski, małe pasy tkaniny oznaczone pieczęcią Wojska Polskiego i godłem państwowym. Były one niekiedy jedynym znakiem i symbolem umundurowania. Przede wszystkim były jednak symbolem złożonej przysięgi i gotowości do służby.
Nowa wystawa w Muzeum Powstania Warszawskiego Swój wzór opaski miała np. wojskowa Służba Ochrony Powstania, której celem była ochrona kluczowych celów i walka z dywersją. Własne kody oznaczeń miały też m.in. powstańcza policja, służba medyczna i Wojskowa Służba Kobiet. Początkowo opaski noszono na lewym ramieniu, potem przeniesiono je na prawe, zgodnie z rozkazem dowódcy Powstania z 11 sierpnia 1944 r., porządkującym sprawy wyglądu walczących żołnierzy.
Przemiana poprzez ubiór
O przemianie poprzez ubiór dziewczyny w żołnierza - powstańca świadczą losy Krystyny, córki pisarza Melchiora Wańkowicza, opisane przez niego w "Zielu na kraterze". Do Powstania, ta dziewczyna o długich czarnych warkoczach poszła w plisowanej spódniczce i bluzce. Kiedy dotarła do oddziału ścięła warkocze, założyła panterkę. Krystyna, ps. Anna, sanitariuszka w batalionie parasol zginęła w szóstym dniu powstania w rejonie cmentarza kalwińskiego na Woli.
Świadkiem jej śmierci był jej dowódca Janusz Brochwicz-Lewiński Gryf. Po wojnie matka Krystyny długo, podczas wielu ekshumacji, poszukiwała, ciała córki, ale pamiętała, że poszła ona do walki w spódniczce i bluzce, nie w ubraniu żołnierza. Nigdy Krystyny-Anny nie odnaleziono.
Ewelina Kołaczek/PAP