Robert Małecki w "Pliku tekstowym": lubimy pisać książki, które lubimy czytać

Niedawno ukazała się nowa powieść Roberta Małeckiego "Krótka noc, długi krzyk". To kryminał, którego akcja rozgrywa się w Toruniu, ulubionym mieście autora, z którym związany jest od lat, i powraca do lat 90. i sprawy zaginięcia syna wicewojewody. To czas, kiedy w Polsce mafia rosła w siłę i próbowała znaleźć "dojścia" do policji. Co się wtedy stało i jak do tego doszło? O tej książce rozmawiał z Maksem Cegielski w audycji "Plik tekstowy".

Robert Małecki w "Pliku tekstowym": lubimy pisać książki, które lubimy czytać

Robert Małecki gościem audycji "Plik tekstowy" Maksa Cegielskiego

Foto: PAP/Agnieszka Bielecka

Robert Małecki jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych polskich autorów kryminałów. Pierwszą powieść, "Najgorsze dopiero nadejdzie" wydał w roku 2016. Obecnie jest autorem kilkunastu powieści, w tym trzech cykli kryminalnych: o dziennikarzu Marku Benerze, o komisarzu Bernardzie Grossie, o śledczych z Archiwum X - Marii Herman i Olgierdzie Borewiczu. Ponadto jest współtwórcą i dyrektorem programowym Festiwalu Premier i Debiutów Gwiazdozbiór Kryminalny Kujawy i Pomorze.


Literackie wyzwanie i zaskoczenie czytelnika

Początek nowej książki Roberta Małeckiego brzmi trochę jak wstęp do horroru, a nie do kryminału. Czyżby to był kolejny eksperyment gatunkowości?

- Trochę tak, ale to wynikało też z takiego zamysłu na opowiadanie tej historii. Chodziło o to, żeby połączyć lata 90. w takim brudnym, testosteronowym, męskim w wydaniu, z literaturą współczesną, która miała być trochę bardziej oniryczna, trochę inaczej napisana, trochę inaczej narracyjnie ujęta. I pomyślałem sobie też, że musi być tu coś takiego, co przyciągnie czytelnika, w pewien sposób go zdziwi, zaskoczy. I stąd te pająki - opowiada Robert Małecki. - To pozwala też zastanowić się nad tym, czy wciągająca, interesująca powieść kryminalna musi być tylko napędzana akcją, że musimy tylko wykorzystywać ten motyw ciągłych, zmian, biegania, strzelania i tak dalej. Czy możemy jednak też znaleźć swoich historiach coś, co sprawi, że mimo pewnej statyczności, czytelnik się zatrzyma przy tym. To zarazem rodzaj wyzwania literackiego: czy to udźwignę, czy będę umiał to tak opowiedzieć, aby było interesujące - tłumaczy.


Robert Małecki "Krótka noc, długi krzyk" Robert Małecki "Krótka noc, długi krzyk"

Fascynujące okiełznanie przeszłości

Podobnie, jak w innych powieściach (chociaż nie wszystkich), także w "Krótkiej nocy, długim krzyku" bohaterowie wracają do starych spraw sprzed lat. Rozmówcy Maksa Cegielskiego przyznaje, że takie sięganie w przeszłość "go kręci". - Z jakiegoś powodu nie umiem odpowiedzieć rozsądnie, dlaczego. Jednak zazwyczaj tak jest, że lubię te stare sprawy, one dają jakąś perspektywę, dystans, możliwość zbudowania interesującej, wciągającej historii - zdradza. - Wielokrotnie sięgam po takie opowieści, które sięgają do przeszłości, które jakoś tę przeszłość pozwalają okiełznać. Mam przecież całą serię powieści o Marii Herman i Olgierdzie Borewiczu, w której mamy do czynienia z policjantami z "Archiwum X", czyli z tego zespołu do spraw przestępstw niewykrytych. Nie ma chyba nic bardziej ciekawego, jak właśnie rozwiązanie pewnych spraw, które do tej pory były sprawami nierozwiązanymi - stwierdza.

- To jest też tak, że lubimy pisać książki, które lubimy czytać - dodaje z uśmiechem.

 

Piotr Radecki