"Ta historia miała swój początek i koniec". Reaktywacji R.E.M. nie będzie
Powroty kultowych zespołów rockowych stały się w ostatnich latach częstym zjawiskiem w świecie muzyki. Peter Buck nie pozostawia jednak złudzeń fanom R.E.M. W rozmowie z magazynem "Mojo" gitarzysta jednoznacznie wykluczył reaktywację grupy.
R.E.M. już nigdy nie powrócą
Foto: PAP/EPA
R.E.M. pozostają jednym z najważniejszych zespołów rockowych przełomu lat 80. i 90. Grupa, która nagrała takie przeboje jak "Shiny Happy People" i "The One I Love", zakończyła działalność w 2011 roku. Od tego czasu jej członkowie tylko dwukrotnie pojawili się razem na scenie – w 2016 i 2024 roku. Sporadyczne występy podsyciły nadzieje fanów na pełną reaktywację, jednak Peter Buck nie pozostawia złudzeń. W rozmowie z magazynem "Mojo" gitarzysta jednoznacznie wykluczył powrót R.E.M.
"Ta historia miała swój początek i koniec"
Buck przyznaje, że decyzję o zakończeniu działalności zespołu przyjął ze spokojem. R.E.M. doszli do kresu wspólnej drogi w odpowiednim momencie, a każdy z muzyków mógł rozpocząć kolejny etap kariery i poświęcić się własnym projektom.
- Kiedy zdecydowaliśmy, że to koniec, czułem się z tym dobrze. Ta historia miała swój początek i koniec. Byłem zadowolony z jej przebiegu, a wszyscy byliśmy wystarczająco młodzi, żeby zająć się czymś innym – i wszyscy to zrobiliśmy. Jestem bardzo zajęty. Dotarliśmy do końca tej drogi. To była wspaniała droga i jestem naprawdę z niej dumny. To był naprawdę dobry moment, żeby odejść - mówi gitarzysta R.E.M.
Posłuchaj audycji w Trójce:
"To się po prostu nie wydarzy"
Muzyk zdecydowanie odrzuca możliwość reaktywacji, nawet jeśli powroty po latach stały się powszechnym zjawiskiem w świecie rocka. R.E.M. nie zamierzają nagrywać nowej płyty ani wyruszać w sentymentalną trasę opartą na dawnych przebojach. Jak podkreśla Buck, członkowie zespołu nie potrzebują ani pieniędzy, ani kolejnych dowodów uznania.
- I w przeciwieństwie do wszystkich innych zespołów na świecie, poza The Smiths, nie wyruszymy w trasę koncertową z powodu reaktywacji czy nowej płyty. To się po prostu nie wydarzy. Graliśmy najlepiej, jak potrafiliśmy, i ta historia się zakończyła. Nie chcę być w sentymentalnym zespole grającym na Glastonbury przeboje sprzed 40 lat. Nie chcę się rozdrabniać z powodu ego i pieniędzy. Nie potrzebuję pieniędzy. A ego? Tyle razy mnie oklaskiwano, że wystarczyłoby na dziesięć żyć - mówi gitarzysta R.E.M.
Mateusz Wysokiński