Przeszedł 150 kilometrów, niedługo kolejna wyprawa. "Teraz regeneracja"

Nasz redakcyjny kolega Paweł Turski wędruje po Polsce w ramach wakacyjnego cyklu "Teraz Pieszo". Niedawno wrócił z pierwszego etapu podróży - przeszedł 150 kilometrów na południu Polski. Na przełomie lipca i sierpnia rozpocznie kolejną wyprawę - tym razem po Warmii i Mazurach. - Teraz regeneracja się przyda. (...) Myślę, że forma się ustabilizuje i będzie tylko rosła - mówił Turski w "Zapraszamy do Trójki".

Przeszedł 150 kilometrów, niedługo kolejna wyprawa. "Teraz regeneracja"

Paweł Turski zakończył pierwszy etap wędrówki w cyklu "Teraz Pieszo"

Foto: Trójka

Paweł Turski zakończył pierwszy etap wyprawy "Teraz Pieszo". Nasz redakcyjny kolega przeszedł 150 kilometrów od śląskiej wsi Sól, przez beskidzkie szlaki i Podhale, aż po finał w Borze - to była droga pełna niesamowitych spotkań oraz lokalnych historii. 

W kolejną pieszą wędrówkę - tym razem po Warmii i Mazurach Paweł Turski ruszy na przełomie lipca i sierpnia. 

Posłuchaj audycji Trójki:

Paweł Turski po pierwszym etapie pieszej podróży 

O tym, jak czuje się po pierwszym etapie wędrówki, Paweł Turski opowiedział Michałowi Matusowi w popołudniowym wydaniu "Zapraszamy do Trójki". - Myślę, że mięśnie ud są wzmocnione wystarczająco, by czuć się przygotowanym na kolejny etap. Teraz regeneracja się przyda, więc ten tydzień spędzę teraz przy Myśliwieckiej. Myślę, że forma się ustabilizuje i będzie tylko rosła - mówił Turski w trójkowym studiu.

Co okazało się najtrudniejsze w wędrówce po górzystych terenach na południu Polski? - Grawitacja. Wózek (z którym podróżuje Turski - red.) swoje waży. Gdy droga jest pochyła i się schodzi, to ten wózeczek chce spadać sam na dół,, więc trzeba włączyć hamulec. Wtedy go trzeba tak naprawdę przenosić, (...) nie można sobie przyspieszyć - mówił dziennikarz. 

- Te odcinki w dół są najtrudniejszymi i najbardziej czasochłonnymi odcinkami. Schodzenie z Przełęczy do Korbielowa przez trzy kilometry szlakiem górskim zajęło mi z półtorej godziny. To dlatego, że wózek chciał uciekać, a ja mu na to nie mogłem pozwolić i musiał mieć ciągle włączony hamulec - tłumaczył.

Choć do kolejnej wyprawy zostało jeszcze trochę czasu, to Paweł Turski nie ustaje w treningu. - Przygotowuję się do kolejnych maratonów. Poza tym trzeba utrzymywać formę. Każdy sportowiec amator o tym wie, że nie można tak na tydzień sobie poprzestać treningów - dodał Turski.

Ewelina Kołaczek