Muzyka (nie tylko) dla złamanych serc w "Listach na M."

W audycji tym razem Mateusz Tomaszuk i Hanna Dołegowska otworzyli niezwykły list sprzed lat. Jego autorka, pani Bożena, którą udało się odnaleźć, w swojej wiadomości do Marii napisała, że "Miłość jest jak Janosik - jednym daje, a drugim odbiera". Zainspirowani jej listem w audycji porozmawialiśmy również o złamanych sercach.

Muzyka (nie tylko) dla złamanych serc w "Listach na M."

Mateusz Tomaszuk i list od pani Bożeny

Foto: Mateusz Tomaszuk

Pani Bożena, autorka listu i bohaterka kolejnego wydania "Listów do M." do Marii napisała w latach 80. Niestety, dokładna data wysłania kartki nie jest znana. Autorka tego listu została jednak odnaleziona przez naszą wydawczynię – Hannę Dołęgowską.

Posłuchaj audycji Trójki

Spełnienie marzeń i okno na świat

- Pani Bożena jest przesympatyczną osobą, napisała bardzo wzruszający list - przyznała w audycji Hanna Dołegowska. Poszukiwania autorki nie były jednak łatwe. Żnin, z którego list wysłano, liczy według ostatnich danych kilkanaście tysięcy mieszkańców. Udało się jednak z pomocą tamtejszego sprzedawcy miodu. Nie znał on pani Bożeny, ale zaproponował, że zapyta swojej teściowej, która powinna ją znać.

W ten sposób Hanna Dołęgowska i Mateusz Tomaszuk dotarli do Bożeny Dolacińskiej. - Doskonale pamiętam "Listę Przebojów Programu Trzeciego". Pan Marek był wtedy bardzo rozpoznawalny; jak ktoś otrzymał wtedy jakąś korespondencję z Warszawy, z Myśliwieckiej, czuliśmy się wyróżnieni - przyznaje bohaterka audycji. W swoim liście poprosiła też o coś, co wydawało się wtedy największym marzeniem – autografy Marii i Marka Niedźwieckiego, jako prezent pod choinkę.


List wysłany przez panią Bożenę List wysłany przez panią Bożenę

- Takie właśnie mieliśmy marzenia o prezentach pod choinkę; ktoś może by powiedział, że takie prozaiczne, ale tak to wyglądało 40 lat temu. (...) Trójka była wtedy takim oknem na świat dla młodzieży, ale też dla osób dorosłych i starszych. Zawierała różne audycje na różne tematy. Natomiast my, nastolatkowie, żyliśmy przede wszystkim muzyką, która nie była osiągalna. Czekaliśmy więc na listę przebojów i mieliśmy przygotowane urządzenia nagrywające - wspomina rozmówczyni Mateusza Tomaszuka.


Autografy Marii i "Niedźwiedzia" oczywiście powędrowały do Żnina Autografy Marii i "Niedźwiedzia" oczywiście powędrowały do Żnina

Muzyka czy rozmowa? O sposobach na uleczenie złamanego serca

List pani Bożeny wyznaczył też temat przewodni tego wydania "Listów na M.". Czy istnieją piosenki, które naprawdę pomagają po rozstaniu? Który utwór był najlepszym lekarstwem na miłosny zawód? O tym opowiedzieli słuchacze i słuchaczki.

Wojciech Dorosz postanowił z kolei sprawdzić, w jaki sposób najczęściej staramy się uleczyć złamane serce. Wśród odpowiedzi, które usłyszał, poza muzyką pojawili się między innymi przyjaciele, pisanie do pamiętnika, lub skupienie się na swoim życiu i obcowanie z naturą. Zdarza się również, że niektórzy szukają wsparcia w kościołach. - Tym pierwszym miejscem jest konfesjonał lub, jak w naszym kościele, takie biuro przyjęć, gdzie można porozmawiać. Czasami zdarzają się ludzie, którzy mają problemy rodzinne lub złamane serce. Ostatnio też widzę, że w księgach intencji ludzie wpisują swoje problemy - brat Jakub z Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich.

Rozmowy na temat problemów sercowych pojawiają się również w trójkowej "Linii Nocnej". - Tak się zdarza. Ta audycja jest właśnie taka, że rozmawiam ze słuchaczami i słuchaczkami, i zdarzają się takie rzeczy. Może nie wprost, dokładnie, ale tam są często takie prywatne opowieści. Bo złamane serce to nie tylko tak, że ktoś kogoś porzucił. To może być poczucie jakiejś krzywdy, nieszczęścia. A ja myślę, że definicja radia to jeden dźwięk: "z". My jesteśmy po to, żeby być razem z tymi ludźmi, którzy są z nami - wyjaśnia Dariusz Bugalski.

Kamil Kucharski