Słuchać, pomagać, rozmawiać. Spotkanie z Dariuszem Bugalskim
- Zawsze mam tremę. (...) Bardzo dziwię się, że ja ten zawód uprawiam. Byłem skrajnie nieśmiałym człowiekiem. Mam taki miks, ale też chyba nie jestem jedyny - przyznał w audycji "Ludzie" Dariusz Bugalski. Tym razem dzienniarz i poeta, nasz redakcyjny kolega, wystąpił nie w roli prowadzącego, a gościa.
Tym razem bohaterem "Ludzi" był Dariusz Bugalski
Foto: Wojciech Kusiński/Polskie Radio
Lipiec rozpoczęliśmy od powrotu do spotkania z Dariuszem Bugalskim w audycji "Ludzie". To nasz redakcyjny, trójkowy kolega - dziennikarz i poeta. W Programie 3 spotyka się ze słuchaczami w "Linii Nocnej". Tym razem jednak jako gość opowiedział o trudnej, ale jakże ważnej sztuce rozmowy, tremie radiowca, słuchaniu innych i - oczywiście - o poezji, której fragmenty odczytał na antenie. A także o żyjących w każdym z nas dwóch wilkach, pomaganiu samemu sobie i innym, banalności zła oraz dziadkach i babciach, którzy żyją w nas nawet długo po śmierci.
Posłuchaj audycji Trójki
- Spotkanie z Dariuszem Bugalskim w audycji "Ludzie"
- "Ludzie w podróży" - spotkanie z Agatą Romaniuk na dworcu kolejowym Wisła-Głębce
Niezwykła moc rozmowy według Dariusza Bugalskiego
Po raz pierwszy o sile, jaką kryje w sobie rozmowa, rozmówca Michała Nogasia przekonał się jeszcze jako dziecko. Doszło do tego natomiast przypadkiem. - Miałem może z pięć lat. Pamiętam, jak szedłem z mamą po mleko; myśmy mieszkali w Augustowie, to jeszcze było przedmieście tego miasteczka, właściwie prawie wieś. Tam obok byli sąsiedzi, którzy mieli krowy, myśmy wieczorem chodzili do nich po mleko. Ja się nauczyłem bardzo wcześnie czytać i czytałem co popadnie. Tak mi się wydaje, że to pamiętam. (...) Idę, mama trzyma mnie za rękę, i ja jej opowiadam. Była też bardzo dumna, że czytam te książki i była ciekawa. Opowiadałem jej co przeczytałem i ona ściskała mnie za rękę w pewnych momentach. Zrozumiałem, że to jest wtedy ciekawe. Że moja opowieść ma władzę nad tą bardzo bliską mi osobą - wspomina Dariusz Bugalski.
- To był chyba pierwszy sygnał. (...) Potem takie treningi przechodziłem w życiu; na przykład jak pracowałem w muzeum sztuki w Łodzi. Tam zajmowałem się edukacją i między innymi opowiadałem ludziom o obrazach. Takich bardzo hardkorowych wówczas, na przykład (Władysław - red.) Strzemiński. Nie było takie oczywiste kto to jest i dlaczego są te kropki na tych obrazach. Potem były rozmowy i jakoś to tak szło. Widziałem też, że ludziom to się podoba - opowiada dziennikarz.
Przede wszystkim okazać ciekawość
Choć rozmowa może wydawać się czymś prostym, sztuką jest prowadzenie jej w taki sposób, by okazać szacunek drugiej osobie. - Wydaje mi się, że tutaj kluczową sprawą jest by ten człowiek poczuł, że jest się go ciekawym. Że się go poważnie traktuje i słucha się tego co mówi. To nie jest oczywiste, to jest moim zdaniem w ogóle rzadkie - podpowiada Dariusz Bugalski.
Kamil Kucharski