"What's My Age Again?", czyli syndrom Piotrusia Pana u Blink-182
"Ile ja mam właściwie lat?" - zapytał pewnego razu samego siebie basista Blink-182 Mark Hoppus. Z tego pytania powstał też jeden z największych przebojów formacji, zawierający w sobie elementy autobiograficzne. Historię utworu przypomniał natomiast Kuba Ambrożewski.
Mark Hoppus, autor piosenki "What's My Age Again?"
Foto: Splash News/EAST NEWS
Tym razem utworem-bohaterem cyklu "Piosenka do Wyjaśnienia" było "What's My Age Again?" amerykańskiej formacji Blink-182. Numer po raz pierwszy ukazał się w kwietniu 1999 roku; był to główny singiel promujący trzeci album studyjny formacji - "Enema of the State".
Posłuchaj audycji Trójki
- Blink-182 - "What's My Age Again?". Urok.. niedojrzałości
- Nirvana - "All Apologies". Liryczny utwór przynoszący uczucie spokoju i szczęścia
Blink-182 o tym, czego nie wypada robić dorosłemu mężczyźnie
Istotny dla całej opowieści jest syndrom Piotrusia Pana. Jest to postawa charakteryzująca się ucieczką od dorosłości, brakiem dojrzałości oraz brakiem zobowiązań i odpowiedzialności. Tak też początkowo miał się nazywać utwór Blink-182. Opisaną tu niedojrzałością wyróżnia się też podmiot liryczny piosenki. - Basista Blink-182 i autor tego tekstu Mark Hoppus miał wprawdzie lat 26 gdy go napisał, ale w piosence można dopatrzyć się elementów autobiograficznych. Hoppus wspomina, że był dość nieznośnym i infantylnym dwudziestolatkiem - opowiada Kuba Ambrożewski.
Sama kompozycja zaczęła się natomiast od nieporozumienia. Hoppus próbował nauczyć się grać na basie utwór "J.A.R." Green Day. Nie udało mu się, ale w wyniku pomyłki stworzył charakterystyczne intro do "What's My Age Again?".
- Singiel celnie wpisał się w popkulturową atmosferę przełomu wieków i coraz bardziej przesuwających się granic tego, co wypada robić dorosłemu mężczyźnie. Półtora roku po "What's My Age Again?" rozpoczęła się emisja programu "Jackass". W świetle ukazywanych w nim ekscesów teledysk do piosenki, w któym członkowie Blink-182 biegają nago po ulicach Los Angeles, wydaje się tylko niewinną przystawką.
Kamil Kucharski