The Smiths - "Panic". Troska o losy muzyki czy jawna agresja względem popowych twórców?

Trudno przesądzać, która emocja wzięła górę u Morrisseya, autora wezwania, aby powiesić didżeja i podpalić dyskotekę. Brytyjski krytyk Nick Kent określił "Panic" mianem "rockowego terroryzmu". Co jednak wyzwoliło tak silne emocje? Jak głosi legenda, Morrissey i jego ówczesny druh Johnny Marr, siedząc razem w kuchni usłyszeli w radiu BBC komunikat o wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Po chwili jednak prezenter Steve Wright powrócił do programu i zapowiedział piosenkę "I'm Your Man" w wykonaniu duetu Wham! Panowie byli zdruzgotani. "Co to do diabła ma wspólnego z życiem normalnych ludzi? Słyszymy o katastrofie nuklearnej, a kilka sekund później mamy radośnie podrygiwać do "I'm Your Man"? - mówił potem Marr. Przekaz był jasny: mainstream jest wypełniony masową papką i tylko takie zespoły jak The Smiths przynoszą prawdziwą alternatywę i treść, z którą można się utożsamiać. Część dziennikarzy odczytała jednak "Panic" jako atak na czarną muzykę...

The Smiths - "Panic". Troska o losy muzyki czy jawna agresja względem popowych twórców?
+
Dodaj do playlisty
+