Nagrodzony Złotą Palmą Jafar Pahani skazany na więzienie za antypaństwową propagandę

Irański reżyser Jafar Panahi, nagrodzony Złotą Palmą za film "To był zwykły przypadek" został skazany przez Trybunał Rewolucyjny na rok więzienia za "antypaństwową propagandę". Panahi już pod koniec marca wrócił do kraju, chociaż wiedział, że może zostać aresztowany i osadzony.

Nagrodzony Złotą Palmą Jafar Pahani skazany na więzienie za antypaństwową propagandę

Jafar Panahi

Foto: JEAN-CHRISTOPHE BOTT/Associated Press/East News

Małżeństwo z dzieckiem wraca wieczorem do domu, ale awaria samochodu zmusza ich do niespodziewanej wizyty w warsztacie. Jeden z mechaników proponuje pomoc. Drugi, przyglądający się z oddali Vahid (Vahid Mobasheri), rozpoznaje w kliencie komisarza irańskiej policji, który torturował go w trakcie przesłuchań po antyrządowych protestach. Vahid wciąż odczuwa efekty przesłuchań: przez ciągły ból pleców i uszkodzone nerki utyka i ma problemy z poruszaniem się. Uważa się za dobrego człowieka, ale to spotkanie wyzwala we nim żądzę zemsty za doznane krzywdy. W efekcie porywa swojego oprawcę. Teraz musi zdecydować, co z nim zrobić…


Rok więzienia za swobodę twórczą

Jak poinformował Mostafa Nili, adwokat reżysera Jafara Panahiego, sędzia Iman Afshari odrzucił wszystkie zastrzeżenia obrony i w całości podtrzymał wyrok skazujący zdobywcę Złotej Palmy na rok pozbawienia wolności oraz dwuletni zakaz opuszczania kraju. Ponadto nie może on należeć do żadnych organizacji politycznych ani społecznych.

Wyrok zapadł zaocznie jeszcze w grudniu ubiegłego roku, w czasie, kiedy Panahi był poza Iranem, promując swój film na światowych festiwalach i ceremonii oscarowej. I nie jest ostateczny: obrona ma 20 dni na złożenie apelacji do Prowincjonalnego Sądu Apelacyjnego w Teheranie.


Kara za "podziemny film wymierzony w system"

Jak brzmią oficjalne zarzuty wobec Panahiego? "Prowadzenie propagandy przeciwko Republice Islamskiej" oraz nakręcenie "podziemnego i kontrowersyjnego filmu wymierzonego w system". Tym filmem jest właśnie nagrodzony Złota Palmą w Cannes "To był zwykły wypadek" - historia byłego więźnia politycznego, który porwał człowieka podejrzewanego o bycie jego katem i debatuje z innymi dysydentami, czy go zabić, czy wybaczyć.

Film rzeczywiście powstał w tajemnicy, bez oficjalnego zezwolenia władz Iranu. W efekcie już po pierwszym dniu zdjęciowym tymczasowo zatrzymano kilku członków ekipy. Mimo tego typu powtarzających się represji film został zrealizowany i wysłany za granicę. Przed premierą w Cannes irańskie Ministerstwo Wywiadu wezwało na przesłuchania część aktorek i aktorów.

Filmowa gra w kotka i myszkę z irańskim reżimem

To nie jest pierwszy raz, kiedy Panahi styka się z opresją irańskiego wymiaru sprawiedliwości. W marcu 2010 roku, w związku z podejrzeniem o nakręcenie antyrządowego filmu został aresztowany wraz z Mohammadem Rassoulofem. Skazano ich na sześć lat więzienia, wydano zakaz kręcenia filmów i opuszczania kraju przez 20 lat. Obaj złożyli apelacje od wyroku i… nakręcili dokument "To nie jest film" opowiadający o czekaniu na wyrok. To jednocześnie dziennik i akt oporu dokumentujący sytuację, w której znalazło się kino irańskie. Ostatecznie, po międzynarodowych protestach, Panahi dostał zakaz wykonywania zawodu reżysera i 20-letni opuszczania kraju.


Od tego czasu życie reżysera i jego praca to nieustająca gra w kotka i myszkę z irańskim reżimem. Robi filmy w ukryciu, udając, że tego nie robi, zacierając granice między fikcją a życiem, a materiały przemyca za granice. "Taxi-Teheran" (2015) nakręcił pracując jako taksówkarz (tego mu nie zabroniono) i rozmawiając z klientami, których wiózł. "Niedźwiedzie nie istnieją" (2021) to niby reportaż z realizacji innego filmu o historii miłosnej rozgrywająca się gdzieś przy granicy z Turcją.


Scenariusz, który narodził się w więzieniu

Właśnie po nakręceniu "Niedźwiedzie nie istnieją" został ponownie skazany i w 2022 roku trafił do słynnego więzienia Evin. Wyszedł stamtąd po siedmiu miesiącach, kiedy zaczął prowadzić strajk głodowy. Ale też właśnie w Evin poznał aktywistę Mehdiego Mahmoudiana, z którym wspólnie napisali scenariusz do "To był tylko wypadek." Nb. Mahmoudian w lutym po raz kolejny trafił za kratki - za potępienie brutalnych i krwawych represji rządowych wobec uczestników protestów, które na początku 2026 roku objęły cały kraj. Wyszedł po 17 dniach.


Po wyroku ws. "To był zwykły przypadek" Jafar Panahi mógł bez problemu zostać za granicą: np. Francja przyjęłaby go z otwartymi ramionami. Wszyscy to wiedzieli, także on sam. A jednak po uroczystości oscarowej, 30 marca, wsiadł w samolot do Teheranu. Dlaczego? Tego publicznie nie wyjaśnił. Może dlatego, że cały jego filmowy świat jest właśnie tam, za tą bramą?


Piotr Radecki