Martyna Wojciechowska: jestem najlepszą mamą, jaką potrafię być
Martyna Wojciechowska - jedna z najpopularniejszych polskich dziennikarek i podróżniczek, autorka książek i filmów, założycielka fundacji i... mama. - Uwielbiam być mamą. Jakiś czas mi zajęło odnalezienie się w tej roli, ale jest to cudowne doświadczenie. To jest właśnie ten mój Everest - to jest ta najwyższa góra na świecie. To jest znacznie trudniejsze niż korona Himalajów i Karakorum. To jest trudniejsze niż wszystko, co zrobiłam - mówiła w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7".
Martyna Wojciechowska była gościnią audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"
Foto: Artur Zawadzki/Reporter/East News
Gościnią Michała Nogasia w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" była podróżniczka i dziennikarka Martyna Wojciechowska. W rozmowie z Michałem Nogasiem opowiedziała między innymi o wyprawie na Mount Everest, książce "Przesunąć horyzont. 20 lat później" i projekcie edukacyjnym Młode głowy. Rozmowa odbyła się 25 maja - w przeddzień Dnia Matki, dlatego nie zabrakło też pytania o macierzyństwo.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Martyna Wojciechowska w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" (część 1)
- Martyna Wojciechowska w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" (część 2)
Jaką mamą jest Martyna Wojciechowska?
- Jestem najlepszą mamą, jaką potrafię być. Nie wiem, czy moje decyzje i czy moje wybory są słuszne. Należałoby o to zapytać moją córkę, która właśnie skończyła 18 lat. (...) Myślę, że będzie w stanie to ocenić, jak będzie już dorosłą kobietą. Wtedy powie, czy dostała ode mnie wsparcie, którego potrzebowała, żeby czuć się osobą przygotowaną do życia i do spotkania ze światem - mówiła Martyna Wojciechowska.
Gościni Trójki przyznała, że macierzyństwo jest dla niej bardzo ważną rolą. - Uwielbiam być mamą. Jakiś czas mi zajęło odnalezienie się w tej roli, ale jest to cudowne doświadczenie. To jest właśnie ten mój Everest - to jest ta najwyższa góra na świecie. To jest znacznie trudniejsze niż korona Himalajów i Karakorum. To jest trudniejsze niż wszystko, co zrobiłam. (...) Bycie rodzicem to największa odpowiedzialność, ale to też coś, co mnie zbudowało - przyznała Wojciechowska.
"Zawsze chciałam bardzo dobrze, ale nie zawsze robiłam dobrze"
Podróżniczka i dziennikarka mówiła też, co było najtrudniejsze w zdobyciu zaufania swojej córki. - Dla mnie to był taki moment, kiedy usiadłam naprzeciwko mojej córki i powiedziałam: "Przepraszam". Rodzice często mają poczucie, że jeśli przyznają się do braku kompetencji rodzicielskich czy do jakichś właśnie słabości, to tracą autorytet, a jest dokładnie odwrotnie. (...) Tylko się na tym zyskuje - uważa Martyna Wojciechowska.
- Zawsze chciałam bardzo dobrze, ale nie zawsze robiłam dobrze. Dzisiaj dopiero to widzę. Odkrywałam to powoli, aż zrozumiałam, że warto usiąść i powiedzieć: "Słuchaj, chciałam dobrze, ale nie wszystko wyszło tak, jak sobie to wyobrażałam". To był też ten moment, kiedy przestałam dawać złote rady matki, tylko zaczęłam pytać i słuchać, co moja córka ma do powiedzenia tak naprawdę szczerze. Przestałam wyobrażać sobie, co ona może czuć, tylko zaczęłam mówić wprost: "Marysiu, co ja mogę dla ciebie zrobić? Jak mogę cię wesprzeć?". Zachęcam wszystkich rodziców do tego - opowiadała w rozmowie z Michałem Nogasiem.
Martyna Wojciechowska jest założycielką Fundacji UNAWEZA. Jedną z inicjatyw tej fundacji jest projekt Młode głowy. To ogólnopolski projekt edukacyjny ogólnopolski na rzecz zdrowia psychicznego, poczucia własnej wartości i sprawczości wśród dzieci i młodzieży. - Młode głowy stworzyłam między innymi po to, żeby dzielić się tym doświadczeniem rodzicielskim, bo to jest naprawdę trudne, wielkie wyzwanie. Dawanie młodym głosu to najważniejsza rzecz, którą możemy zrobić, żeby przełamać ten kryzys zdrowia psychicznego - mówiła Wojciechowska.
Czego nauczyła się od własnej mamy?
A czego Martyna Wojciechowska nauczyła się od własnej mamy? - Cierpliwości. Moja mama jest niezwykle cierpliwą, wyrozumiałą i niezwykle akceptującą osobą. Wsparcie, zaufanie i głęboka mądrość, żeby podążać za mną i za moimi nieraz szalonymi pomysłami, to jest coś, czego się nauczyłam od mojej mamy i co staram się wprowadzać w swoje życie. Staram się, bo do ideału chyba mi jeszcze daleko. Nasze dzieci doskonale wiedzą, czy są kochane bezwarunkowo czy pojawia się jakiś rodzaj kontraktu, czy akceptujemy tak do końca ich wybory - powiedziała gościni Trójki.
- Moja mama nigdy nie powiedziała: "A nie mówiłam?". Moja mama nigdy nie podcinała mi skrzydeł. Opisuję to w książce ("Przesunąć horyzont. 20 lat później" - red.) - to jest tak jak lina poręczowa, którą masz. Nie musisz z niej korzystać, ale wiesz, że ją masz. Wiesz, że masz do czego, do kogo wrócić - tak dosłownie i w przenośni - dodała dziennikarka.
Martyna Wojciechowska w Trójce
Spotkanie z Martyną Wojciechowską odbyło się 25 maja w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7". Całość rozmowy dostępna jest na stronie internetowej Polskiego Radia. Dziennikarka i podróżniczka opowiedziała także między innymi o swojej książce "Przesunąć horyzont. 20 lat później". To szczery powrót do wyprawy na Mount Everest sprzed 20 lat, która stała się dla autorki nie tylko sportowym wyzwaniem, lecz także drogą przez stratę, lęk i osobisty kryzys.
Wojciechowska była trzecią Polką w historii, która zdobyła Mount Everest. Co pamięta z wyprawy sprzed dwudziestu lat? - Wszystko. Naprawdę. To jest takie doświadczenie, które bardzo głęboko wyryło się w mojej pamięci. Na szczęście mam też odręczne notatki. Opisywałam wszystko - jaka była pogoda, co czułam. Wszyscy szli spać, a ja otwierałam te moje notesy - mówiła gościni Trójki. Więcej o wyprawie na Mount Everest i książce, która 20 maja ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora, można przeczytać TUTAJ.
Ewelina Kołaczek