Mieczysław Kosz na Jazz Jamboree. Nowe nagrania z archiwum Polskiego Radia
Kolejne nagrania odnalezione w archiwum Polskiego Radia ukażą się na płycie. Tym razem Agencja Muzyczna Polskiego Radia zaprezentuje solowy recital Mieczysława Kosza, który… nigdy się nie odbył. Jest to jednocześnie czterdzieści minut z improwizującym bez wytchnienia, niespełnionym geniuszem to dla słuchacza czas zachwytu i wzruszenia.
Kolejne nagrania Mieczysława Kosza trafią na płytę
Foto: materiały prom./Ogólnopolskie Spotkania Młodych Pianistów im. M. Kosza
Płyta "Ikar. Solo na Jazz Jamborre" jest czwartą z serii prezentującej wcześniej niepublikowane - lub bardzo słabo znane - nagrania Mieczysława Kosza jako solisty, lidera własnego zespołu i sidemana. Album ukaże się 12 czerwca się na płycie kompaktowej, której okładkę zaprojektował Dawid Ryski. W formie cyfrowej album będzie dostępny we wszystkich serwisach streamingowych, także tych oferujących dźwięk w wysokiej rozdzielczości.
Posłuchaj audycji Trójki
- Michael Mayo w "Mało Obiektywnie": cenię ludzi, którzy nadal chcą słuchać piosenek stworzonych przez człowieka
- "Młody Polski Jazz". Zapraszają Ania Lalka i Maciej Jankowski
Mieczysław Kosz na Jazz Jamboree. Wyjątkowy zbiór nagrań od Agencji Muzycznej Polskiego Radia
Najnowsze wydawnictwo to zestaw dziesięciu utworów w wykonaniu Mieczysława Kosza, zarejestrowanych podczas festiwalu Jazz Jamboree w latach 1968-71. Selekcji i ułożenia ich podjął się Adam Domagała; redaktor albumu w trakcie pracy zignorował daty i oryginalną kolejność. W ten sposób nagrania, poddane rekonstrukcji i masteringowi przez nagrodzonego Grammy Jacka Gawłowskiego, złożyły się na wyjątkowy recital.
Na albumie usłyszymy między innymi "Pytanie", "Odejście", "Stella by Starlight" i "Autumn Leaves". 22 maja premierę miał pierwszy z utworów wybranych na płytę - to kołysanka z filmu "Dziecko Rosemary" w wykonaniu Kosza, zarejestrowana w 1971 roku.
"Na Jazz Jamboree Kosz występował w różnych salach koncertowych, miał do dyspozycji różne instrumenty, a nagrywali go, korzystając z różnej jakości sprzętu, różni (niestety, nieznani) realizatorzy dźwięku. Mieliśmy zatem garść stosunkowo krótkich kompozycji, zaprezentowanych zgodnie z ówczesnym obyczajem tak, by dać publiczności czas na reakcję, a więc - przerywanych długimi oklaskami, wybijającymi z rytmu i nastroju. Nas zamysł polegał na tym, by z rozrzuconego w czasie i przestrzeniach konfetti ułożyć dramaturgicznie zwarty i brzmieniowo spójny spektakl. Bez przerw tam, gdzie nie są konieczne, i z chwilami na oddech tam, gdzie nakazuje to muzyczna narracja. To współczesna kreacja dokonana w cyfrowej domenie na bazie zapisu wiernie skopiowanego z ponad półwiecznych, analogowych taśm. Stworzyliśmy z Jackiem Gawłowskim iluzję jednego, długiego recitalu z czułością, miłością i - mamy nadzieję - także ze smakiem. Jeśli ktoś usłyszy tu fałsz lub niespójność, to wyłącznie nasza wina, nie artysty" - opowiada Adam Domagała.
Kamil Kucharski/mat. promocyjne