Fabrykowany hit, który zniszczył zespół. "Everlasting Love" od Love Affair

Czy wielki przebój może jednocześnie zakończyć karierę zespołu? Historia "Everlasting Love" i grupy Love Affair pokazuje, że taki scenariusz jest możliwy. O tym, dlaczego ponadczasowy hit stał się początkiem końca kapeli, opowiedział Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

Fabrykowany hit, który zniszczył zespół. "Everlasting Love" od Love Affair

Love Affair w "Piosence do Wyjaśnienia".

Foto: screen/youtube.com/ LoveAffairVEVO

Czy wielki hit może jednocześnie zakończyć karierę zespołu? Choć "Everlasting Love" przyniosło grupie Love Affair ogromną popularność, utwór stał się także początkiem końca jej działalności. Historię tego sztucznie wykreowanego przeboju przypomniał Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

"Everlasting Love". Hit, który okazał się gwoździem do trumny

- Oryginalnie ten utwór wykonywał w 1967 roku soulowy wokalista Robert Knight. W latach 80. swoje wersje, bardzo różne, wydawali U2 oraz Sandra. Ale w historii muzyki najbardziej zrosła się z nim nazwa Love Affair. Pierwszy singiel zespołu podarowali im Mick Jagger i Keith Richards – „She Smiled Sweetly”. Cover Stonesów zupełnie jednak przepadł - opowiadał Kuba Ambrożewski.

Choć wcześniejsze próby zespołu nie przyniosły sukcesu, wszystko zmieniło się wraz z pojawieniem się "Everlasting Love" - choć nie do końca w sposób, jakiego muzycy mogli oczekiwać. Nagranie kapeli wypadło słabo, więc sięgnięto po muzyków sesyjnych.

- Wtedy ktoś podsunął im "Everlasting Love". Piosenkę na wskroś amerykańską, stworzoną przez duet zawodowców związanych z muzyką country, ale napisaną na wzór hitów z wytwórni Motown, takich jak wykonywali chociażby The Four Tops. Zespół nagrał więc swoją wersję, ale wytwórnia uznała, że jest ona zbyt słaba. W wydanym nagraniu słyszymy tylko wokalistę Love Affair, Steve’a Ellisa, a za jego plecami 40-osobową orkiestrę, wynajętych gitarzystę, basistę i perkusistę oraz cztery dziewczyny śpiewające chórki, w tym Kiki Dee – tę samą, która siedem lat później zaśpiewa "Don’t Go Breaking My Heart" z Eltonem Johnem – mówi prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".

Tabloidy nie mogły powstrzymać się od krytyki

Choć singiel stał się wielkim przebojem, ujawnienie kulis jego nagrania wywołało falę krytyki wobec zespołu.

- Historia, trzeba przyznać, dość charakterystyczna dla lat 60., kiedy tego typu fabrykowanych przebojów powstawało na pęczki. Gdy prawda wyszła na jaw, brytyjskie tabloidy waliły w panów z Love Affair jak w bęben. Ich kariera trwała tyle, co jeden ligowy sezon. A przecież miłość, jak w tytule, miała być wieczna - podsumowuje Kuba Ambrożewski.

Mateusz Wysokiński