"Marzyłam o tym". Natalia Marczuk po koncercie na Next Fest
- Byłam bardzo zadowolona, mój zespół też. (...) Marzyłam o tym. To był też pierwszy showcase, na którym mogłam pokazać się z materiałem. Dostaliśmy również fajny feedback - przyznaje Natalia Marczuk. Artystka odwiedziła radiową Trójkę w specjalnym, nadanym z naszego ogródka wydania audycji "Nowe w Piątek".
Natalia Marczuk była gościnią Trójki
Foto: Michal Wozniak/Dzien Dobry TVN/East News
W swojej muzyce Natalia Marczuk łączy świeżość alternatywnego brzmienia z folkiem i autentycznością. Choć jej korzenie tkwią głęboko w edukacji jazzowej - ukończyła szkołę muzyczną w Lublinie oraz Akademię Muzyczną w Gdańsku, to jej serce bije w rytmie indie-popu i alternatywy. Do tej pory artystka zagrała ponad 50 koncertów, m.in. na scenie radiowej Czwórki. Ma też na swoim koncie współprace z takimi artystami jak Natalia Grosiak czy zespół Klawo. Obecnie natomiast pracuje nad debiutanckim albumem.
Posłuchaj audycji Trójki
- Natalia Marczuk w audycji "Nowe w Piątek"
- "N3": w poszukiwaniu muzyki odważnej, nieprzeciętnej, chociaż czasem minimalistycznej
"Rozkręcamy się". Natalia Marczuk zdradza artystyczne plany
Niedawno, 17 kwietnia, Natalię Marczuk mogliśmy usłyszeć na żywo podczas Next Fest. Jej występ skradł serca obecnej na miejscu trójkowej redakcji. Jak z kolei przyznaje artystka, również jest bardzo zadowolona z występu. - Było fantastycznie. Chyba było to też widać, bo skakałam na tej scenie. Mój zespół też był bardzo zadowolony - przyznaje artystka.
Jednocześnie rozmówczyni Gosi Jakubowskiej zaznacza, że ma nadzieję na więcej koncertów. Na te jednak prawdopodobnie przyjdzie nam trochę poczekać. - Myślę, że przyszły rok będzie bardziej obfity jeżeli chodzi o koncerty. Teraz się rozkręcamy: skupiamy się na wydawaniu tych singli, potem płyta, która ukaże się latem. Myślę, że koncerty będą bardziej już w przyszłym roku - ocenia piosenkarka.
Jednym z singli, które zapowiadają album Natalii Marczuk, jest wydana pod koniec kwietnia "Siódma sosna". W utworze towarzyszy jej Mateusz Gędek. Sama tytułowa sosna wyszła natomiast przypadkiem. - Nie wiem, w którym lesie jej szukać. Trzeba by było zapytać mojego chłopaka, który wypowiedział to zdanie, i które tak mnie zainspirowało by napisać o tym piosenkę - tłumaczy wokalistka. - Faktycznie było tak, że rozmawialiśmy i on powiedział to zdanie. Ja zapisałam je sobie w notatniku; tak powstała siódma sosna - dodaje.
- Ten utwór jest taki słodziutki, chyba najbardziej z tych wszystkich, które zrobiłam. Ale jest też inny; przede wszystkim dlatego, że cały bit jest zrobiony z mojego głosu. (...) Niektórzy mówią, że ten utwór brzmi trochę jak "Matylda" albo "Kaktus" (piosenki Dawida Podsiadło i Bovskiej - red.), że jest w nim element świeżości, blasku, czy czegoś nienazwanego. Może rzeczywiście tak jest - opowiada gościni Trójki.
Kamil Kucharski