"Chcesz sobie zrujnować karierę?", czyli "What's Going On" Marvina Gaye

W 1970 roku Marvin Gaye był zdeterminowany, by wydać protest song. Wytwórnia Motown obawiała się jednak, że taki utwór może zaszkodzić jego karierze. Co zadecydowało o tym, że piosenka mimo wszystko trafiła na rynek i odniosła sukces? O tym opowiedział Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

"Chcesz sobie zrujnować karierę?", czyli "What's Going On" Marvina Gaye

Marvin Gaye

Foto: PAP/Photoshot

Marvin Gaye już w 1965 roku zastanawiał się, czy w obliczu narastających napięć społecznych w Stanach Zjednoczonych nadal może śpiewać o miłości. Pięć lat później rozpoczął pracę nad utworem "What's Going On", który początkowo został odrzucony przez wytwórnię. Jak doszło do tego, że ostatecznie stał się jednym z największych hitów w jego karierze? Tę historię przybliżył Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

"Kiedy świat wokół mnie wybucha, jak mogę dalej śpiewać piosenki o miłości?"

- "Kiedy świat wokół mnie wybucha, jak mogę dalej śpiewać piosenki o miłości?" – pytał sam siebie Marvin Gaye w 1965 roku, po zamieszkach w dzielnicy Los Angeles Watts, w których zginęły 34 osoby. Druga połowa lat 60. to także okres najbardziej intensywnego zaangażowania Amerykanów w wojnę w Wietnamie, gdzie przez trzy lata służył brat Marvina. Ta polityczna świadomość kiełkowała w nim przez kilka kolejnych lat. Ale impuls przyszedł z zewnątrz, od innego wykonawcy wytwórni Motown – mówi Kuba Ambrożewski.

Impulsem do stworzenia utworu były wydarzenia z 1969 roku, które poruszyły Renaldo Bensona.

- Wiosną 1969 roku w Berkeley miał miejsce krwawy czwartek. Antywojenny protest, który został brutalnie stłumiony przez policję. Była też jedna ofiara śmiertelna. Renaldo Benson, jeden z członków grupy Four Tops, był poruszony tym zdarzeniem. Pod wpływem tych emocji z kompozytorem Alem Clevelandem stworzyli piosenkę. Koledzy Bensona zgodnie ją jednak odrzucili. Grupa była znana z żarliwych singli o miłości, a nie antywojennych protest songów – mówi prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".

Utwór trafił ostatecznie do Marvina Gaye’a, który nadał mu nowy kształt.

- Benson zaproponował więc utwór Marvinowi Gaye’owi. Ten wprowadził w piosence kilka zmian, napisał też swój tekst. "Chcę wydać protest song" - powiedział szefowi Motown, Berry’emu Gordy’emu. "Nie bądź niedorzeczny" - usłyszał w odpowiedzi Gaye. "Chcesz zrujnować sobie karierę?" - mówi Ambrożewski.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Upór i strajk

Determinacja artysty okazała się kluczowa dla losów utworu.

- Artysta był jednak wyjątkowo uparty. Odegrał rolę producenta, przydzielając zadania plejadzie znakomitości, na czele z niesamowitym basistą Jamesem Jamersonem. Jeszcze ważniejsza była jego intuicja i umiejętność wykorzystania przypadku. Saksofonista Eli Fontaine, którego partia otwiera utwór, zagrał ją wygłupiając się w trakcie prób. Usłyszawszy ją, Marvin kazał mu się spakować i iść do domu. Z kolei realizator Kenneth Sands omyłkowo zmiksował dwa nagrania wokalu Gaye’a, co niespodziewanie dla samego zainteresowanego zabrzmiało świetnie - mówi Kuba Ambrożewski.

Mimo początkowego sprzeciwu wytwórni, Gaye nie ustąpił.

- Gordie był daleki od zachwytu. Po usłyszeniu piosenki powiedział Marvinowi, że to "najgorsza rzecz, jaką słyszał w życiu". I odmówił wydania. Gaye oznajmił, że dopóki "What's Going On" nie ukaże się na singlu, to nie nagra niczego więcej – mówi Kuba Ambrożewski.

Ostatecznie decyzja o publikacji przyniosła spektakularny sukces.

- Strajk zakończył się po kilku miesiącach, kiedy decyzję o wydaniu podjął wiceprezes wytwórni. I nie pomylił się, bo tylko w pierwszym tygodniu sprzedało się ćwierć miliona egzemplarzy - puentuje prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".

Czytaj więcej:

Mateusz Wysokiński