Z niszy do głównego nurtu? Oblicze ekstremizmu w polskiej sieci

Nie wszyscy mają jednakowe poglądy, czego najlepszym przykładem są wyniki wyborów. Ale są też ludzie, którzy prezentują poglądy skrajne, wręcz ekstremistyczne. Ilu ich jest, jakie poglądy reprezentują? O tym z ekspertami rozmawiał w Trójce Maciej Wasielewski.

Z niszy do głównego nurtu? Oblicze ekstremizmu w polskiej sieci

Jakie jest oblicze ekstremizmu w Polsce?

Foto: Grzegorz Bukala/REPORTER/East News

Punktem wyjścia do rozważań w "Klubie Trójki" tym razem był raport "TikTok LIVE in Poland" zaprezentowany przez Fundację Obserwatorium Demokracji Cyfrowej. Jest on efektem monitorowania przez ekspertów aktywności 114 polskich ekstremistycznych kont na TikToku między październikiem 2025 a lutym 2026. Raport jest unikalny, ponieważ nikt dotychczas nie zbadał realizowanych na żywo rozmów polskich radykałów. A ci otwarcie popierają Rosję, przygotowali scenariusz polexitu, czyli wystąpienia Polski z Unii Europejskiej, a także nawołują do fizycznego unicestwienia Ukraińców, Żydów i polityków opowiadających się za UE.

Posłuchaj audycji Trójki

Słowa czy czyny? Jacy są ekstremiści w sieci?

Choć wskazuje się na wiele koncepcji procesu radykalizacji, dla uproszczenia wyróżnić można jej cztery fazy. Pierwszą z nich jest uświadomienie, kiedy człowiek zaczyna dostrzegać problem - polityczny, religijny, społeczny. Później następuje faza zainteresowania, w której osoba identyfikuje problem i szuka rozwiązania, a przy okazji znajduje grupę ludzi podsuwającą rozwiązanie. Wtedy też przyjmuje poglądy grupy. Jednocześnie przechodzi do trzeciej fazy, akceptacji, gdzie uwidacznia się myślenie antagonizujące i przemoc staje się uzasadnionym narzędziem walki. W ostatniej fazie, realizacji, przechodzi się z kolei od słów do czynów.

W której fazie, według Aleksandry Wójtowicz osadzeni są obecnie polscy ekstremiści? Autorka badania, o którym mowa była w audycji, wskazuje na przejście między drugim a trzecim etapem. - Wydaje mi się, że dla nich przemoc staje się czymś potencjalnie zrozumiałym. Oni, z tego co wiem, na razie stosują tylko przemoc słowną, na przykład w czasie swoich live'ów, ale robią już pewne rzeczy w sferze poza online - komentuje ekspertka. - Ci ekstremiści bardzo często decydowali się na wyjście do świata rzeczywistego. Umawiali się na protesty, których oczywiście nie nazywali antyukraińskimi tylko antybanderowskimi. Umawiali się też na spotkania na różnych grupach; mówiło się dużo o tej aktywności poza TikTokiem. (...) Jednocześnie myśląc o tym, jak głęboko oni są faktycznie zradykalizowani, łatwo jest dodać przysłowiowe "2 do 2". Bardzo możliwe, że w przypadku niektórych z nich może wystarczyć mała rzecz, która doprowadzi do przemocy - zaznacza gościni Trójki.

Wystarczy sam kontakt z mową nienawiści

- Co wynika z naszych badań, i co jest potwierdzone, to że sama ekspozycja na mowę nienawiści wystarczy do tego, by na takie treści się odwrażliwiać, co przekłada się na pogorszenie postaw. W tym przypadku przede wszystkim pogorszenie postaw wobec Ukraińców - dodaje Dominik Puchała z Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego.

Ekspert zaznacza, że kontakt generowany z ekstremistami powoduje również, że chętniej sięga się po mowę nienawiści. - To jest związane z tym, że normalizuje się pewien sposób mówienia. Oczywiście słowo "normalizacja" wybrzmiewa niezwykle często w kontekście ekstremizmów. Natomiast nasze badania wprost pokazują, że mamy tu jasną przyczynę i skutek. (...) Taką najbliższą konsekwencją, której bym się dopatrywał, jest pogłębianie się problemu w postaci zalewu mowy nienawiści, z czym mamy już do czynienia. Coraz trudniej platformom społecznościowym jest też usuwać mowę nienawiści - zaznacza rozmówca Macieja Wasielewskiego.

Ekstremizm czy główny nurt?

- Cały czas się zastanawiam czy stwierdzenie, że to ekstremiści, ma jeszcze rację bytu. Mówienie o ekstremiźmie sugeruje mówienie o pewnego rodzaju marginesie. Tymczasem ta narracja głęboko ksenofobiczna, rasistowska, przeniknęła już do głównego nurtu - przyznaje Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. - Widzę na co dzień, że te słowa nienawiści, dehumanizacja, kolejne akty dyskryminacji prowadzą do ataków fizycznych. (...) To co do nas dociera to ułamek wszystkich zdarzeń. A są one napędzane narracją o tym, że pewne grupy społeczne są gorsze lub winne naszych niepowodzeń - ocenia.

Gość Trójki zaznacza, że podobną falę nienawiści zaobserwować można było w nieodległej przeszłości wobec osób ze społeczności LGBT. - Telefony dzwoniły u nas praktycznie przez całą dobę; nawet w nocy rozmawiałem z osobami nieheteronormatywnymi, które były atakowane. Bo poszedł sygnał, że można; że jest to w jakiś sposób, przez pewnego rodzaju elity, akceptowane i popierane - opowiada przedstawiciel OMZRiK. - Tak samo jest teraz; w tej chwili największym problemem jest atakowanie Ukraińców. Proszę spojrzeć sobie na jakąkolwiek rolkę wrzuconą na TikToku przez nastolatkę czy nastolatka z Ukrainy. Natychmiast w komentarzach pojawiają się nienawistne komentarze, często pisane przez ich równolatków - dodaje.

Ekstremizm w dobie mediów społecznościowych

Dawniej skrajne, ekstremistyczne treści, pozostawałyby prawdopodobnie zamknięte na wybranych forach dyskusyjnych. W dobie gigantów w mediach społecznościowych, bez problemu wychodzą one poza wąskie grono odbiorców. - Dzisiaj dostęp do tych treści ma automatycznie grubo ponad 10 milionów użytkowników TikToka w Polsce - zwraca uwagę Jakub Szymik, prawnik i analityk do spraw polityki i technologii oraz założyciel Fundacji Obserwatorium Demokracji Cyfrowej.

- TikTok twierdzi że podejmuje działania. Kilka tygodni temu widzieliśmy informację, że ma on zdeamplifikować treści, które wrzuca Grzegorz Braun. Miały one być dostępne dopiero po szczegółowym wyszukaniu. W praktyce jednak widzimy, że deklaracje to jedno, a praktyka może być zupełnie inna - komentuje ekspert.

Kamil Kucharski