"Człowiek słowa i najważniejszych myśli". Odszedł Wiesław Myśliwski

W wieku 94 lat zmarł pisarz i dramaturg Wiesław Myśliwski. - Przez lata mieliśmy przekonanie, że obcujemy z wybitnym pisarzem - mówił literaturoznawca, profesor Jacek Popiel. Autora "Traktatu o łuskaniu fasoli" i "Ostatniego rozdania" wspominał będzie w "Klubie Trójki" Michał Nogaś, który niejednokrotnie rozmawiał z pisarzem. Na audycję zapraszamy na antenę Trójki po godzinie 21.

"Człowiek słowa i najważniejszych myśli". Odszedł Wiesław Myśliwski

Wiesław Myśliwski nie żyje. Dwukrotny laureat Nike zmarł w wieku 94 lat

Foto: Jacek Domiński/Reporter/East News

"Śmierć nie jest końcem, śmierć jest tylko przystankiem w drodze, z którego wyrusza się dalej, tyle że już bez bagażu, który się przez całe życie taszczyło" - pisał w "Ostatnim rozdaniu" Wiesław Myśliwski. Jak przekazał PAP jego syn, Grzegorz Myśliwski, pisarz zmarł w niedzielę 29 marca, kilka dni po swoich 94 urodzinach. 

W "Klubie Trójki" będziemy wspominać Wiesława Myśliwskiego

Wielkiego pisarza będziemy wspominać w dzisiejszym "Klubie Trójki". Na audycję, którą poprowadzi Michał Nogaś, zapraszamy na naszą antenę 30 marca po godzinie 21. Zapis audycji trafi później na stronę internetową Trójki.

Michał Nogaś niejednokrotnie rozmawiał z Wiesławem Myśliwskim, choć pisarz wywiadów udzielał rzadko. - Człowiek, który pisał o życiu w sposób taki, że każdy w tych opowieściach się odnalazł. Człowiek, który zawsze potrafił znaleźć najodpowiedniejsze słowa do tego, by opowiedzieć na czym polega los, na czym polega człowieczeństwo, czym jest czas. Jak nikt potrafił w niemal każdym zdaniu zawrzeć najważniejsze myśli o naszym życiu. I bez wątpienia był nie tylko człowiekiem słowa, ale człowiekiem najważniejszych myśli - tak Michał Nogaś wspominał zmarłego pisarza.

Posłuchaj audycji Trójki:

Prof. Bocheński: Myśliwski być człowiekiem głębokiej troski o innych

Prof. Tomasz Bocheński, kierownik Zakładu Literatury Polskiej XX i XXI wieku na Uniwersytecie Łódzkim i autor książki-wywiadu "Myśliwski-Bocheński. Rozmowy istotne", powiedział, że Myśliwski był najwybitniejszym polskim pisarzem XX wieku i początków XXI wieku. - Był fenomenem, ponieważ trzy ostatnie wielkie powieści, układające się w tryptyk, czyli "Traktat o łuskaniu fasoli", "Ostatnie rozdanie" i "Ucho igielne", napisał w bardzo dojrzałym wieku. Każda z tych książek zawiera - poza głębokimi, przenikliwymi przemyśleniami - również rodzaj wewnętrznej energii intelektualnej, która jest zaskakująca jak na późną twórczość - podkreślił w rozmowie z PAP.

Literaturoznawca zaznaczył, że Myśliwski to pisarz, który ma i będzie miał wielkie znaczenie również dla literatury światowej, bo tłumaczenia jego książek, szczególnie "Traktatu o łuskaniu fasoli", zyskują czytelników prawie na całym świecie. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 20 języków. Zdaniem Bocheńskiego sama forma „Traktatu” jest niezwykła w literaturze światowej. To monolog z niewidoczną postacią, rozmowa z kimś, kto się "substancjalizuje" czy "personalizuje" na różne sposoby; czasem jako ktoś, kto jest nam daleki, czasem jako ktoś demoniczny. - W jakimś sensie jest to próba spotkania kogoś, komu możemy wyjaśnić sens naszego istnienia - dodał.

W opinii prof. Bocheńskiego Myśliwski to pisarz współczucia, nie absurdu czy okrucieństwa. Wolność Myśliwskiego jest wolnością myśli i doświadczenia etycznego. - To był też pisarz, który bardzo udręczał się swoim pisaniem, ale w tym znaczeniu również wolnościowym, bo spędzał bardzo dużo czasu na poprawianiu, przekształcaniu, wymyślaniu od nowa, wyrzucaniu. Ale to słowo "udręka" możemy zamienić na coś innego, bo jest to pisarz wolności formalnej, swobody, czyli tego, co nas, czytelników jego powieści i dramatów unosi - mówił.

Bocheński, który utrzymywał z pisarzem bliskie kontakty, wspomina, że był "człowiekiem głębokiej troski o innych". - Jego dobroć często ukrywała się za taką zewnętrzną, "męską szorstkością". Był człowiekiem wrażliwym, czułym i pomagającym, no i mądrym. Ale był też entuzjastą na przykład sportu, zwycięstw. I człowiekiem, który potrafił smakować istnienie. Rozumiał, czym jest nasycenie się chwilą, doznaniami życiowymi. W ogóle nie był to hedonizm, ale rodzaj mądrości. Mądrości, którą miałem szczęście poznać - podkreślił.

- Przez lata mieliśmy przekonanie, że obcujemy z wybitnym pisarzem. Mówimy o twórcy, który w różnych gatunkach literatury uprawiał sztukę wysokiego rodzaju i do tego jeszcze potrafił w całej serii esejów przekazywać różnego rodzaju refleksje dotyczące między innymi roli poezji, prozy, a szczególności tej tradycji wiejskiej w literaturze - mówił literaturoznawca i teatrolog, profesor Jacek Popiel, były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Radziwiłowicz: teksty Myśliwskiego same prowadziły człowieka, który je mówił

Aktor Jerzy Radziwiłowicz zwrócił z kolei uwagę, że "teksty Wiesława Myśliwskiego same prowadziły człowieka, który je mówił". Aktor stwierdził, że Myśliwski kreował swój świat świata w oparciu o to, jak używał słów, jak traktował język. - Dla mnie był jednym z najwybitniejszych, najświetniejszych pisarzy, którzy w ten sposób pracowali z polszczyzną - ocenił.

- Miałem do czynienia z adaptacjami jego prozy, jak "Kamień na kamieniu" czy "Traktat o łuskaniu fasoli", którego fragment, jako spektakl "Saksofon" zrobiliśmy w Teatrze Telewizji, czytałem jego powieści dla radia. Choć język w jego dramatach i w prozie nie był od siebie bardzo różny, mówię właśnie o prozie, bo jej siła tkwiła w tym, że ona sama prowadziła. Była tak znakomicie formułowana i rytmiczna, że sama narzucała, w jaki sposób do niej podchodzić - ocenił.

Pomorski: odejście Myśliwskiego jest zamknięciem dużego rozdziału dziejów polskiej kultury

- Wiesław Myśliwski miał świadomość ciągłości literatury polskiej od swego niedościgłego mistrza Jana Kochanowskiego - mówił tłumacz, eseista, były prezes polskiego PEN Clubu Adam Pomorski. Pomorski ocenił w rozmowie z PAP, że "odejście Myśliwskiego jest zamknięciem dużego rozdziału dziejów polskiej kultury".

- Odszedł pisarz, który wniósł do polskiej literatury wspaniały język swoich dzieł, ale także człowiek, który miał świadomość ciągłości literatury polskiej od człowieka, którego uznawał za niedościgłego mistrza, mianowicie od Jana Kochanowskiego - powiedział. Pomorski zastrzegł, że nie jest to miara tzw. literatury wiejskiej czy chłopskiej, z którą autor "Kamienia na kamieniu" był kojarzony. - To jest coś znacznie głębszego - dodał.

Zaznaczył także, że jeżeli szukać źródeł tradycji literackiej i kontekstu dzieła Myśliwskiego, to warto sięgnąć - choćby przez zadomowienie w Sandomierzu i w Sandomierszczyźnie - także do Jarosława Iwaszkiewicza. Pomorski zaznaczył również, że przesłanie prozy Myśliwskiego jest egzystencjalne. - Uważam przede wszystkim, że te dwa elementy - sięgająca Kochanowskiego tradycja kultury polskiej i spojrzenie historyczne z punktu widzenia trwania prowincji życia - są w twórczości Myśliwskiego charakterystyczne - podkreślił Pomorski.

Myśliwski o sobie

Pisarz nie należał do żadnych grup literackich, jego proza tworzy w polskiej literaturze zupełnie oddzielny świat. Sam wyjaśniał to faktem, że jego pisanie nawiązywało do pozaliterackich tradycji posługiwania się mową. - Moje doświadczenie pisarskie zawdzięczam najbardziej mojemu kontaktowi z językiem w kulturze chłopskiej, której już nie ma, a która uformowała jeszcze mój pierwszy świat (...). To była kultura mowy, nie pisma (...). Wychowani jesteśmy w piśmie i coraz bardziej mówimy pismem. W kulturze chłopskiej słowo służyło nie tylko do porozumiewania się, słowo miało moc sprawczą, zaklinało nieszczęścia, przez sny i wyobraźnię ustanawiało rzeczywistość, obłaskawiało śmierć. Człowiek był wolny od wszelkich kanonów i konwencji, które są znamionem pisma - mówił pisarz w 2009 roku, odbierając doktorat honoris causa Uniwersytetu Opolskiego.

Wiesław Myśliwski urodził się 25 marca 1932 r. w Dwikozach koło Sandomierza w Świętokrzyskiem. Po ukończeniu studiów polonistycznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pracował w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej. W latach 1975-1990 kierował redakcją kwartalnika "Regiony", redagował także dwutygodnik "Sycyna". Debiutował w 1967 r. powieścią "Nagi sad", w której opowiedział o swoim ojcu. Konflikt między tożsamością odziedziczoną i pożądaną ukazał w powieści "Pałac" (1970) oraz dramacie "Klucznik" (1978). Najobszerniejszą epopeją chłopskiego losu w twórczości pisarza okazała się powieść "Kamień na kamieniu" (1984). Kolejna książka - "Widnokrąg" (1996) uhonorowana została w 1998 roku Nagrodą Nike, podobnie jak wydany w 2006 roku "Traktat o łuskaniu fasoli".

Myśliwski stronił od mediów, nieczęsto udzielał wywiadów. Częściej o sobie opowiadał podczas spotkań z czytelnikami. - Nie używam maszyny do pisania, bo nie zniósłbym braku pośrednictwa między moją ręką a kartką papieru, która podczas pisania staje się częścią mnie. Dlatego piszę ołówkiem. Już w latach 90. powiedziałem znajomemu poecie Aleksandrowi Rosenfeldowi, który zachwalał mi wynalazek komputera, że przekona się, jak drogie będą rękopisy. Tworzę jedynie w domu przy dębowym stoliku, pierwszym, jaki nabyliśmy z żoną w Cepelii za 250 zł i mamy do dzisiaj. Nie mógłbym tworzyć przy biurku, przy którym jeszcze bym się rozsiadł i poczuł wielkim pisarzem - opowiadał Myśliwski w 2007 roku o swoim warsztacie podczas spotkania autorskiego w Płocku.

Słynął z tego, że pracował powoli. Kolejne powieści publikował średnio co 10 lat. Pomysł na "Traktat o łuskaniu fasoli" pisarz nosił w sobie przez 40 lat, jak wyznał po opublikowaniu powieści. - Na dobrą sprawę o żadnej książce nie mógłbym powiedzieć, że ją ostatecznie skończyłem. Książkę można pisać bez końca. I może tak powinno się robić - wyznał pisarz w jednym z wywiadów.

Wspominał, że sam proces pisania jest dla niego bardzo trudny i dlatego przez całe życie wydał tylko siedem powieści. - Chciałbym pisać częściej, ale nie udaje mi się. Zazdroszczę tym, którzy piszą książkę co roku. Dla mnie jest to niewyobrażalne. Książka u mnie powstaje zawsze parę lat i mógłbym ją pisać dalej. Nie uważam, że jeżeli oddaję książkę do wydawnictwa, to jest ona skończona. Zawsze mam wrażenie, że jest niedopisana, że gdybym posiedział jeszcze nad nią rok, dwa, trzy, to napisałbym lepszą książkę - mówił Myśliwski, dodając, że przy "Uchu igielnym" dyktował poprawki przez telefon, gdy książka szła już do druku, i dopiero wydawca położył temu kres. - Każda moja książka jest książką niedopisaną - przyznał Myśliwski.

"Pracuję nad prostotą języka"

- Moje credo pisarskie to prostota, prostota i jeszcze raz prostota. Kiedy siadam do pisania, chciałbym zapomnieć o wszystkich książkach, jakie przeczytałem, całej tej literaturze - mówił Myśliwski na spotkaniu z czytelnikami w Warszawie po ukazaniu się "Ucha igielnego" w 2019 roku. Przyznał, że najbardziej pracuje nad językiem swoich powieści. - Uważam, że literatura jest niczym więcej, jak sztuką języka. To język ustanawia literacki świat książki, jaki język - taki świat. Pracuję nad prostotą języka. To jest najtrudniejszy wymóg, jaki stawia literatura - prosty język, żeby sensy, które łatwo by się powiedziało, łatwo podało w języku zintelektualizowanym, wyrazić w sposób najprostszy. A to jest możliwe, bo język polski, według mojego wieloletniego doświadczenia, jest językiem wielkich możliwości. Tylko że mówiąc prawdę, my nie znamy już języka polskiego, mówimy coraz gorszym językiem, coraz bardziej skąpym, ograniczonym - narzekał pisarz.

Myśliwski przypomniał, że jego rozumienie języka wywodzi się z tradycji chłopskiej. - Nigdy tego nie ukrywałem, jestem chłopom polskim wdzięczny za to, że mnie nauczyli mowy - nie pisma. Pisma nauczył mnie uniwersytet, mowy nauczyli mnie chłopi. Proszę pamiętać, że chłopi, w swojej wielkiej masie, byli przez wielki analfabetami. Ich kultura była kulturą słowa. To sobie trudno wyobrazić dzisiaj, jak może istnieć człowiek, tak ogromna społeczność, jaką stanowili chłopi, jak może istnieć taka kultura wyłącznie w mowie. Czym wtedy staje się słowo, jaką ma wagę, kiedy niczego nie potwierdza się na piśmie, nie podpisuje się niczego, bo się umie tylko te parę krzyżyków postawić. Wszystko wyrażane było w słowie, a ono miało wielkie znaczenie, wielką wagę. Kiedy chłop sprzedawał konie, niczego nie podpisywał, wystarczała ustna umowa. Może jeszcze uczestnicy transakcji pluli sobie w dłonie i klepali w nie. To wystarczało - wspominał pisarz.

"Człowiek wmówił sobie, że ma za krótkie życie, w związku z czym zwykł się tłumaczyć ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby żył dwa razy dłużej, miałby go więcej? Wątpię. Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i tak życie dane jest nam w nadmiarze" - pisał Myśliwski w "Ostatnim rozdaniu". Pisarz zmarł 29 marca, kilka dni po swoich 94 urodzinach.

Ewelina Kołaczek

Źródła: IAR, PAP