Przebój "Get Down On It", czyli druga młodość Kool & the Gang
W pierwszej połowie lat 80. Kool & the Gang byli bez wątpienia jednym z najpopularniejszych wykonawców na świecie, choć zespół powstał dużo wcześniej. To jednak w czasach "drugiej młodości" projektu ukazały się ich największe przeboje. W tym "Get Down On It", które może nigdy nie powstałby gdyby nie... Bob Marley.
J.T. Taylor i Robert Bell
Foto: Chris Pizzello/Invision/East News
Tym razem w "Piosence do Wyjaśnienia" Kuba Ambrożewski opowiedział o jednym z największych przebojów grupy Kool & the Gang. "Get Down on It" po raz pierwszy ukazało się w 1981 roku, na albumie "Something Special"; później sprzedawane było również jako singiel.
Posłuchaj audycji Trójki
- The Darkness - "I Believe in a Thing Called Love" czyli "najgłupsza piosenka świata"
- "Zwrotki i Refreny": Kuba Ambrożewski zgłębia sztukę pisania piosenek
Kilkanaście lat na scenie i druga młodość. Historia jednego z przebojów Kool & the Gang
Na swój najbardziej przebojowy okres, czyli właśnie pierwszą połowę lat 80., zespół musiał poczekać jednak kilkanaście lat od rozpoczęcia działalności. Czekali dokładniej od 1964 roku, kiedy to Kool (basista Robert Bell) i jego koledzy byli jeszcze nastolatkami.
Zanim też weszli na szczyt, musieli zająć się z kilkoma problemami. - Po kilkunastu latach grania panowie byli w dołku. Ich płyty zbierały kiepskie recenzje i nie sprzedawały się dobrze. Z pomocą przyszedł impresario muzyczny Dick Griffey, który zasugerował grupie dwa transfery: wokalisty z prawdziwego zdarzenia i producenta z nową wizją brzmienia. W ten sposób do Koola i jego gangu dołączyli JT Taylor oraz brazylijski aranżer Eumir Deodato - opowida Kuba Ambrożewski. Wtedy też zaczęły pojawiać się największe hity zespołu - "Ladies Night", "Celebration", czy właśnie "Get Down On It".
Jednocześnie muzycy czerpali inspiracje z miejsc dość nietypowych, jeżeli mówimy o zespole funkowym. Na przykład z reggae, jak miało to miejsce w przypadku "Get Down On It".
- Kool wspominał, że pewnego dnia ktoś spytał jego brata, Ronalda, czy słuchał kiedyś Boba Marleya. Ten zaprzeczył. "Powinieneś to nadrobić" zasugerował kolega. Ronald wziął sobie do serca i pod wpływem jamajskich brzmień skomponował motyw basu, a następnie utwór. Efekt końcowy trudno określić jako reggae, ale Kool twierdzi, że w "Get Down On It" da się ten wpływ wysłyszeć - wyjaśnia autor "Piosenki do Wyjaśnienia".
Kamil Kucharski