Schuchardt o "Lalce": tak dobrego scenariusza dawno nie czytałem

Zagrał w głośnych filmach "Dom dobry", "Ministranci", "Utrata równowagi" czy serialach "Breslau" i "Heweliusz". Na małym ekranie niebawem zobaczymy go także w roli Stanisława Wokulskiego w serialowej wersji "Lalki". - Mam wrażenie, że mamy bardzo dobry materiał, który jest teraz na etapie montażu. (...). Jak zacząłem czytać scenariusz tych sześciu odcinków, to pochłonąłem go od razu. Tak dobrze napisanego scenariusza dawno nie czytałem - mówił Tomasz Schuchardt w audycji "Trójkowo, filmowo".

Schuchardt o "Lalce": tak dobrego scenariusza dawno nie czytałem

Tomasz Schuchardt i Sandra Drzymalska w ekranizacji "Lalki" dla Netfliksa

Foto: Materiały prasowe Netflix

Gościem Ryszarda Jaźwińskiego w "Trójkowo, filmowo" był Tomasz Schuchardt, którego można było ostatnio zobaczyć w wielu nowych produkcjach. Zagrał miedzy innymi w takich filmach jak "Utrata równowagi", "Dom dobry", "Ministranci", "Brat", "To się nie dzieje" czy serialach "Breslau", "Heweliusz" i "Odwilż".

Posłuchaj audycji Trójki:

Schuchardt o "Lalce": jesteśmy zadowoleni z tego, co udało się zrobić

W audycji nie zabrakło oczywiście tematu serialowej "Lalki", w której aktor zagrał Stanisława Wokulskiego. - Mam wrażenie, że mamy bardzo dobry materiał, który jest teraz na etapie montażu, kolorowania i udźwiękowienia, ale zdjęcia są już zakończone. Jak zacząłem czytać scenariusz tych sześciu odcinków, to pochłonąłem go od razu. Tak dobrze napisanego scenariusza dawno nie czytałem - mówił gość Trójki.

- Rozmawiałem nawet ostatnio z Pawłem Maśloną (reżyserem "Lalki" - red.), że trochę martwimy naszym stanem wewnętrznym, bo jesteśmy jak na nas - o dziwo - zadowoleni z tego, co nam się udało zrobić. A z reguły jest jednak tak, że myślimy, że coś byśmy poprawili. Na razie nie mam takiej potrzeby poprawiania, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie - powiedział Schuchardt. Serial ma pojawić się na platformie Netflix w drugiej połowie 2026 roku. Aktora zobaczymy też w innej adaptacji polskiej klasyki - zagra Bogumiła Niechcica w serialu "Noce i dnie".

"Filmów rocznie powstaje pewnie koło 60 w Polsce, a ja zagrałem w czterech"

Wiele osób może zastanawiać się, czy znajduje w natłoku pracy czas dla siebie. - Wszystko, co do nas dociera, zawsze trzeba dzielić przynajmniej na dwa. Dużo pracuję, ale wydaje mi się, że nie więcej niż ten naród. (...) W ostatnim czasie dużo rzeczy wyszło w jednym momencie, mimo że były realizowane wcześniej. Nie narzekam na to, że nie mam na nic czasu. Mam czas na to, żeby odpoczywać - mówił w rozmowie z Ryszardem Jaźwińskim. - Filmów rocznie powstaje pewnie koło 60 w Polsce, a ja zagrałem w czterech. W dwóch z tych filmów epizodyczne role - mówił Schuchardt, który powiedział, że na planie "Ministrantów" spędził dwa dni zdjęciowe, a w "Bracie" trzy dni zdjęciowe.

Ryszard Jaźwiński zapytał aktora, dlaczego reżyserzy tak chętnie obsadzają go w swoich filmach. - Odpowiedź nie jest taka prosta, ale tak na szybko mógłbym wskazać na dwa czynniki. Po pierwsze - pracuję z reżyserami, którzy mnie zapraszają do współpracy kolejny raz. Znają mnie i prawdopodobnie udowodniłem, że moja praca jest cenna. Nie bez znaczenia pewnie jest to, że chyba dobrze dobrze spędza się ze mną czas - mówił aktor, który kilka razy zagrał w filmach takich reżyserów jak Piotr Domalewski, Jan Holoubek czy Leszek Dawid.

- Po drugie - jestem osobą, która nie odmawia pracy w mikrobudżecie. Jest cała masa młodych, zdolnych reżyserów, którzy dostają szansę, dzięki takim projektom. Są świetnie przygotowani do swojego debiutu, ale są też ograniczeni finansowo, co wiąże się także z mniejszą stawką dla mnie. Uważam, że warto brać udział w takich projektach, to są świetne spotkania i bardzo się cieszę, że mam przyjemność się w nich pojawiać - powiedział Schuchardt.

"To się nie dzieje" i "Dom dobry"

W kinach studyjnych można obejrzeć film "To się nie dzieje" w reżyserii Artura Wyrzykowskiego. - To było bardzo ciekawe wyzwanie. Dwa lata upłynęły od momentu, kiedy dostałem treatment od Artura do momentu wejścia na plan - tyle zajęło nam wspólne konstruowanie scenariusza. Pierwszy raz uczestniczyłem w takim procesie. (...) Artur bardzo cenił moje zdanie, wydaje mi się, że stworzyliśmy bardzo ciekawy obraz - mówił gość "Trójkowo, filmowo". Film można obejrzeć w kinach studyjnych. W filmie oprócz Schuchardta zagrali Paulina Gałązka i Borys Otawa.

- W filmie towarzyszymy ojcu, który musi poradzić sobie z sytuacją, że jego syn zabija w szkole kolegę. To thriller pełen napięcia - zapowiada aktor. O filmie w "Trójkowo, filmowo" opowiedział też reżyser produkcji - Artur Wyrzykowski.

Gość Trójki opowiedział tez o pracy na planie "Domu dobrego". To tam Tomasz Schuchardt spotkał się z Wojtkiem Smarzowskim po raz drugi. Wcześniej współpracowali przy filmie "Wesele 2". - Wojtek mówił mi, że jest otwarty na dalszą współpracę, więc mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Nigdy tego nie ukrywałem, że zawsze był moim idolem, podobały mi się jego filmy i po szkole teatralnej wymarzyłem sobie, że chciałbym z Wojtkiem pracować. Trochę czasu to zajęło, ale w końcu się udało i okazuje się, że z dużym sukcesem - mówił gość Trójki.

Ewelina Kołaczek