Głupio o miłości, czyli The Darkness i "I Believe In A Thing Called Love"
The Darkness na początku XXI wieku dali się poznać jako zespół, który z przymrużeniem oka podchodził do estetyki rocka i glam metalu lat 80. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tego podejścia jest ich przebój "I Believe in a Thing Called Love", określany przez samych muzyków mianem "najgłupszej piosenki w historii". Historię utworu przybliżył Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
The Darkness w "Piosence do Wyjaśnienia".
Foto: screen/youtube.com/Rhino
The Darkness to jeden z najbardziej charakterystycznych zespołów początku XXI wieku. Bracia Hawkins i reszta składu z jednej strony ironicznie odnosili się do estetyki lat 80., z drugiej - tworzyli utwory, które na stałe wpisały się w historię rocka. Jednym z nich jest "I Believe in a Thing Called Love", określany przez samych muzyków mianem "najgłupszej piosenki na świecie". Jej historię przypomniał Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
"Najgłupsza piosenka na świecie"
Zainspirowani klasycznym rockiem i glam metalem The Darkness funkcjonowali jako przewrotna odpowiedź na stadionowy patos lat 80.
- "A może spróbujemy napisać najgłupszą piosenkę na świecie?" - to hasło rzucił ponoć w 2001 roku jeden z muzyków The Darkness, zespołu założonego przez braci Justina i Dana Hawkinsów. Ich inspiracje, takie jak Queen, Marillion czy Def Leppard, nie były wówczas oczywiste. Grupa była uznawana za żart z konwencji hardrockowego zespołu z lat 80. - opowiada Kuba Ambrożewski.
Za tą ironią kryły się jednak konkretne pomysły i wyrazista tożsamość.
- Mieli jednak kilka mocnych kart w rękawie, a przynajmniej jednego asa. "I Believe in a Thing Called Love" - najgłupszą piosenkę w historii, jak określił to Hawkins. To właśnie lider The Darkness był autorem riffu brzmiącego jak synteza wszystkich riffów Van Halen, AC/DC i Whitesnake - mówi Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
Posłuchaj audycji w Trójce:
Zakład z samym sobą i niedorzeczne pomysły
Tworzenie utworu było efektem świadomego podejścia do konwencji i zabawy formą.
- Motyw podobno ułożył się sam podczas spontanicznego przesuwania palców po gryfie gitary. Piosenka musiała być o miłości – Justin założył się sam ze sobą, że wszystkie utwory na pierwszej płycie The Darkness będą zawierać słowo "love" - mówi Kuba Ambrożewski.
Choć założenie było lekkie i żartobliwe, realizacja wymagała dużej precyzji.
- Metoda zakładała, że im bardziej niedorzeczny wydaje się pomysł, tym bardziej należy go wykorzystać. Słysząc falset brata, Dan powiedział mu: "nie możesz tego zrobić". "Ależ oczywiście, że mogę, posłuchaj tego" - odpowiedział Justin, dodając kolejne wokalne popisy. Dan wspomina jednak, że praca nad detalami była niezwykle żmudna. Chodziło o dobranie idealnego tempa bębnów i dopracowanie każdego przejścia. Hawkins ocenia, że zanim utwór się ukazał, zagrali go w studiu ponad 200 razy. Jak widać, nawet "głupie" piosenki wymagają ciężkiej pracy - podsumowuje Kuba Ambrożewski.
Czytaj także: